 |
|
Ile jeszcze czasu będzie musiało upłynąć nim z czystym sumieniem powiem ,że twój widok nie robi na mnie żadnego wrażenia?Że serce nie przyspiesza na dźwięk twojego imienia? Ile to potrwa,nim z pewnością siebie powiem,że wygrałam z wspomnieniami? Kiedy przeszłość nie będzie miała dla mnie żadnego znaczenia i nie będę do niej wracać,a jedynie będzie liczyć się przyszłość będę pewna,że nauczyłam się żyć bez Ciebie/hoyden
|
|
 |
|
Przeżyliśmy walentynki. Okres gdzie udajemy obojętność wobec tego dnia, kłamiemy, że wcale nie uderza nas samotność, bo przecież moja druga połówka już się chłodzi. Publicznie rzygamy miłością, a dopiero w nocy dochodzi do nas jacy jesteśmy bezradni wobec bólu tych chwil. /esperer
|
|
 |
|
Pozwoliłam ci wygrać, a stawką było złamane serce. /esperer
|
|
 |
|
Jestem tylko cieniem osoby, którą byłam kiedyś.
|
|
 |
|
Nie chciałam wiele.Chciałam tylko,żebyś mnie kochał,był przy mnie kiedy bym Cie potrzebowała i przede wszystkim,żebyś mnie nie ranił.Żadnych deklaracji i obietnic.Już dawno przestałam wierzyć w słowa.Bo one choćby nie wiem jakby były piękne,są tylko słowami.Chyba trudno mnie w takim razie kochać bo nie ma Cię dziś przy mnie.Zostawiłeś mnie zagubioną,z natłokiem myśli i pękniętym sercem. Szach mat.Przegrałam miłość,która sprawiała ,że byłam tak niewyobrażalnie szczęśliwa/hoyden
|
|
 |
|
Zastanawiam się gdzie to wszystko się zaczęło. Czy może początkiem był brak akceptacji samej siebie? Czy może te wszystkie komentarze, które miały na celu tylko sprawić bym poczuła się jak zero. I tak się czułam, przez lata. Nigdy do końca nie będę potrafiła powiedzieć co było początkiem, początkiem mojego końca. Bo to przecież mnie zabija. Kiedy odchudzanie przestało być chęcią poprawy wyglądu, a stało się obsesją. Liczenie kalorii. Ciągłe obsesyjne licznie pieprzonych kalorii. Mogłabym godzinami rozmawiać o tym całym gównie. A prawda jest taka, że ja nawet gruba nie jestem. Tylko mój mózg nie chce tego przyjąć do wiadomości. Rozum odmówił posłuszeństwa.
|
|
 |
|
Zanim odszedłeś tak na dobre.Tak na zawsze.Nauczyłam się na pamieć każdego elementu twojej twarzy. Zapamiętywałam jak marszczyłeś czoło gdy intensywnie nad czymś myślałeś. Jak z cierpliwością tłumaczyłeś mi niepojęte dla mnie funkcje matematyczne. Zabawnie przy tym wyczekując aż powiem,że zrozumiałam.Patrzyłam z ogromna zachłannością w oczy które kochałam i śmieszne piegi które tak lubiłam.Wszystko po to by za jakiś czas móc sobie z dokładnością to przypomnieć. Po prostu nigdy nie chciałabym zapomnieć tego co było w tobie dla mnie najcenniejsze. Zawsze chce pamiętać człowieka,którego tak bardzo pokochałam/hoyden
|
|
 |
|
Było mi naprawdę smutno, tak po prostu, ale przecież nie mogłam tego pokazać. Co by mi to dało? Litość? Może przyjazne poklepanie po pleckach? Okazywanie słabości, odkrywanie uczuć to zdecydowanie nie dla mnie. Właściwie to należałoby wspomnieć o tym, że uczucia i namiętności chyba w ogóle nie są mi pisane. Przynajmniej nie te, które mi się śnią. Nie te wyczekiwane i upragnione. Nie te wymarzone. Skryłam więc łzy gdzieś głęboko, a one tkwią tam i ranią jak drobinki szkła moje biedne, sponiewierane serce.
|
|
 |
|
Znosiłam wszystko,by tylko go nie stracić.Znosiłam to,że mnie ranił.Bo jego strata wydawała się wtedy dla mnie końcem świata.Tak bardzo go kochałam. Uzależniłam się od jego dotyku,pocałunków i obecności...Nawet nie zauważyłam kiedy przestałam być sobą.Tą niezależna dziewczyną. Chciałam ponad wszystko zatrzymać go przy sobie. Na nic okazały się moje starania.Zostawił mnie. Na początku bardzo cierpiałam.Ale później zaczęłam się na nowo uczyć wolności.Znów stałam się ta osobą którą byłam zanim go poznałam.Zanim zmieniłam się w robota który był zaprogramowany tylko dla niego/hoyden
|
|
 |
|
Ojej, może życie się rozsypało na miliard kawałeczków. Ale to nic! Na kolanach udam się do kościoła i spędzę tam tyle czasu, aż ksiądz mnie wyrzuci, modląc się do Boga, który teraz na pewno mnie wybawi mimo, że przez wszystkie poprzednie lata miałam go w dupie, bo przecież mnie kocha. Stanę się gorliwą katoliczką, będę sumiennie wypełniać wszystkie dziesięć przykazań i karcić wszystkich, którzy uznają mój pomysł ratowania mojego bytu za marny. Bo przecież to wcale nie tak, jakbym modliła się do Edisona, kiedy przepali się żarówka, w żadnym wypadku. Bóg mnie uratuje, a ja mogę nawet nie kiwnąć palcem.
|
|
 |
|
Biegłam przed siebie,czując zimny powiew wiatru na rozgrzanej od płaczu twarzy.Chciałam uciec jak najdalej od miejsca które kojarzyło mi się z Tobą.Od domu który słyszał tyle naszych zwierzeń i tajemnic.Tam każdy kąt przypominał mi Ciebie,tam wciąż utrzymywał się delikatny zapach twojej wody po goleniu.Chciałam tak biec dopóki wystarczyłoby mi sił,dopóki ciało nie odmówiłoby posłuszeństwa. Nie mogłam zostać tam ani minuty dłużej. Dostawałam wspomnieniami po twarzy,w momencie gdy próbowałam się pozbierać.Szeptał mi bajki na dobranoc.I mówił,że kocha.Kocha najbardziej na świecie.Ktoś kiedyś powiedział,że szeptem się nie kłamie.Uwierzyłam mu.I sama stałam się oszustką własnego serca.Myślałam,że to co czuje do mnie jest szczere i prawdziwe.Wbiegając na tory w ostatnim momencie zauważyłam nadjeżdżający pociąg.I to była przełomowa chwila.Miłość o mało mnie nie zabiła!Wróciłam do domu.Usunęłam pamiątki,nasze fotografie,otworzyłam okna by
pozbyć się twojego zapachu.I zaczęłam żyć /hoyden
|
|
 |
|
nie wiem co u ciebie, co robisz, gdzie jesteś, z kim - cholernie mnie to ciekawi, ale przecież nie napisze, od tak.
|
|
|
|