 |
|
WESOŁYCH ŚWIĄT WSZYSTKIM.
Życzę Wam, abyście w tych Świętach odnaleźli siebie. Abyście stali się lepszymi ludźmi, żeby prawda górowała nad Wami, a złość i gniew, czy nienawiść odeszły w niepamięć.
Chciałabym Wam też życzyć takich prawdziwych przyjaciół, którym będziecie mogli zaufać bezgranicznie, abyście się na Nich nigdy, PRZENIGDY nie zawiedli.
No i oczywiście tej drugiej połówki! Bo to jest ważne, i w głębi serca każdy tego chce. Także - DZIEWCZĘTA - życzę Wam, aby Wasz mężczyzna był - chociaż w pewnej części - zbliżony do Waszego ideału, żeby Was nigdy nie zawiódł.
CHŁOPACY - Wam za to życzę takiej dziewczyny, która nie złamie Wam serca, która Was też będzie kochała, równie dobrze, jak Wy ją, bo tylko tak można dojść do szczęścia.
Wszystkim także : SZCZĘŚCIA, POGODY DUCHA, BOGATEGO MIKOŁAJA - no i przede wszystkim - UDANEGO SYLWESTRA. Żeby ten początek roku był taki MEGA MEGA, i żeby cały rok później był MEGA MEGA .
Z całego serca Wam tego życzę, Wszystkim.
|
|
 |
|
Żyła kiedyś dziewczyna, która czuła do siebie odrazę ponieważ była niewidoma. Nienawidziła każdego, poza kochającym ją chłopakiem. Był zawsze przy niej. Pewnego razu powiedziała mu : "Gdybym tylko mogła zobaczyć świat, poślubię cię". Pewnego dnia, ktoś ofiarował dla niej parę oczu. Gdy zdjęła bandaże, mogła zobaczyć wszystko wliczając w to chłopaka. Zapytał ją:" Ponieważ możesz zobaczyć teraz świat, wyjdziesz za mnie?" Dziewczyna popatrzyła na niego i zobaczyła, że jest niewidomy. Wzrok jego zamkniętych powiek wstrząsną ją. Nie spodziewała się tego. Myśl o tym, że on nigdy jej nie zobaczy, była dla niej nie do zniesienia i postanowiła odmówić poślubienia go. Jej chłopak wyszedł we łzach i kilka dni później napisał do niej kilka słów : "Jak tam twoje oczy, moja kochana? Chciałbym, żebyś wiedziała, że kiedyś należały do mnie. / withoutdemur
|
|
 |
|
Gadałyśmy chwilę z kumpelą, po czym niedaleko pojawił się On ze swoją paczką. 'I jak tam z nim?' Spojrzałam się na nią, później na niego, a później zaczęłam jeść kolejnego lizaka, od których jestem uzależniona. ' Wiesz, mam tak samo wyjebane, jak on.' Wzdychnęłam, ale nie bolało mnie nic. Dawałam radę. 'Jesteś pewna?' Usłyszałam. 'Czy jestem pewna? Uwierz, że pewnym nigdy nie można być.' Uśmiechnęłam się, po czym wstałam, podeszłam do Nich, przywitałam się z każdym z osobna i zaczęłam rozmowę. Czułam Jego wzrok na sobie, ale uznałam, że lepiej będzie, jak ja się nie spojrzę w Jego oczy. Czułam tą napiętą atmosferę pomiędzy nami, oni też ją czuli. 'Rozumiem młoda, że sylwestra spędzamy wszyscy?' Usłyszałam. Spojrzałam się na Niego i odparłam. 'Nie wiem .. Wiesz, chyba jadę gdzieś.' Zauważyłam Jego smutne oczy. ' Gdzie?' Zapytał. 'A masz coś do mnie, że musisz wiedzieć gdzie jeżdżę?' Głęboko w środku czekałam na pozytywną odpowiedź, lecz nie usłyszałam nic. 'No więc właśnie .. '
|
|
 |
|
' daj mi rękę, zaufaj mi. proszę.' usłyszałam. 'zaufać? po tym wszystkim?' wyciągnąłeś rękę ku mnie. 'proszę.' uległam. zawsze ulegałam twoim pięknym oczom. zabrałeś mnie w jakieś miejsce, którego nigdy wcześniej nie widziałam. ' zamknij oczy.' usłyszałam, a ty spojrzałeś na mnie. posłusznie zamknęłam, chociaż obawiałam się tego, co teraz się stanie. 'gdzie mnie zabierasz?' opierałam się coraz bardziej kolejnym krokom. 'ciii. po prostu mi zaufaj.' wpadłam na coś kującego. 'damn it! wiesz, że nie mam żadnych powodów, by to robić.' poczułam twardą ziemie pod nogami, jakby asfalt. ' masz, miłość ci na to pozwala.' zatrzymałam się. od razu poczułam twój oddech przy mojej szyi. odsunęłam się. 'mogę otworzyć oczy? niepewnie się czuję.' usłyszałam wzdychnięcie i twój głos z daleka. 'otwórz.' otworzyłam. przed moimi oczami ukazało się całe oświetlone miasto. ' jeju, gdzie my jesteśmy?' nogi mi zmiękły, nie mogłam uwierzyć własnym oczom. 'w raju. zawsze chciałaś wiedzieć, jak tam jest, proszę.'
|
|
 |
|
tak kurwa! to przez ciebie śpię do pierwszej w południe, bo owej nocy piszemy do trzeciej. to przez ciebie zawaliłam swoją dietę cud, bo zamiast wszystkiego nie jem nic. to przez ciebie budzę się i zasypiam z uśmiechem na twarzy. to przez ciebie mam powera na całe życie. to przez ciebie ciągle się śmieje i ciągle mam dobry humor. to przez ciebie nie mam już esów na koncie i biorę fona od mamy. to przez ciebie stwierdziłam, że życie jest piękne. to dla ciebie żyję, i proszę. nie zmarnuj tego, po raz drugi.
|
|
 |
|
' ahaahaha , dziewczyno! jesteś w paczce chuliganów, stałaś się tak chamska osoba, czemu spadłaś na dno?' największa pizda w szkole miała do mnie wąty 'ja spadłam na dno? może to ja się puszczam?' widziałam w jej oczach strach.'skąd ty to wiesz?' zaśmiałam się. 'słońce, jesteś tak znana, ze wszędzie o tobie mówią.' uśmiechnęła się. ja ciągnęłam dalej. ' nie sadze, zeby mówili o tobie dobrze. chyba, ze słowa, ze jesteś dziwka, ze puszczasz się z każdym, cie satysfakcjonują . wiesz, chyba wole zadawać się z chuliganami, którzy szanują siebie, niż dziwka, która nie może zdobyć jednego kolesia, bo on jeden jest mądry i nie leci na puste lalki! sorry, nie on jeden. ludzie z jego paczki także.' uśmiechnęłam się czule. ' ty byś do niego nawet nie wystartowała, bo wiadomo, ze nie masz szans kretynko!' zaśmiałam się. 'tak, przezywaj mnie tak. nie mam szans? rozczaruje cie słonko. ja jestem jego kochaniem, a on moim misiem. jesteśmy ze sobą pół roku.'
|
|
 |
|
miłość?
mam wyjebane, mówiąć ściśle.
mam wyjebane i to zajebiście
|
|
 |
|
Wyszłam ze szkoły, znowu wkurwiona. Usiadłam na ławce i zamierzałam poczekać godzinę, na przyjaciółkę. Zaczęłam myśleć o tym wszystkim, o Nas .. Wiedziałam, że jesteś tu, ale nie będzie Ciebie przy mnie, już nigdy, bo to schrzaniłam. Moja nadzieja umarła.. Siedząc tak, poczułam czyjś wzrok na sobie, odwróciłam się, ale nikogo nie było. Po chwili znowu się odwróciłam i zobaczyłam Ciebie. Zaczęłam się trząść, łzy poleciały mi po policzkach. Założyłam kaptur i wbiłam wzrok w ziemię. Podszedłeś, usiadłeś niedaleko, czułam Twój zapach. Siedzieliśmy tak chwilę, w milczeniu. Po chwili wstałeś i poszedłeś. Serce mi stanęło, czułam, że straciłam już kompletnie wszystko. Załamałam się. Po chwili spojrzałam na miejsce, w którym siedziałeś i zauważyłam, że jest tam coś napisane. 'Jakbyś chciała wszystko naprawić, to zadzwoń. Bo ja bardzo chcę.' Mimowolnie się uśmiechnęłam, ale do głowy przyszło jedno zdanie wypowiedziane przez Ciebie. ' Za bardzo różnimy się od siebie, wiesz, żaden długi związek.'
|
|
 |
|
CD. - 'Ja się zachowuję jak dziecko!? Może to jeszcze ja mam na wszystko wylane i to ja wsadziłam Ich do poprawczaka, mimo, że byli niewinni?! ' Wice spojrzała się na mnie. ' Niewinni?' Wzięłam torbę. 'Przecież oby dwie o tym wiemy. Wiemy, że to nie oni to zrobili. I oby dwie wiemy, kto to zrobił. Tylko, że ta szkoła zamiast pomagać, pcha nas w jeszcze większe bagno i ma w dupie cała prawdę, jak reszta świata! I proszę bardzo. Może mnie pani ukarać, mam to w głębokim poszanowaniu. Może i ja trafie tam, gdzie według niektórych moje miejsce. Może trafie do ludzi, którzy walczyli o sprawiedliwość.' Chciałam odejść, lecz ona zatrzymała mnie. ' Jak oni walczyli? Tym, że się stawiali, tak jak Ty teraz? Tym, że palili, tak jak Ty teraz? Tym, że nie obchodziło ich nic, tak jak Ciebie teraz? To nie jest walka, to jest lenistwo.' Zaśmiałam się. ' Leniwa, to jest pani, nie dochodząc do prawdy. Stawiam się w ich imieniu. Bo nie pozwolę, by to tak zostało. Dlatego albo idą wszyscy, albo nikt.'
|
|
 |
|
Szłam szkolnym korytarzem w kapturze na głowie. Ludzie ogarnęli, że coś jest ze mną nie tak, ale nie odezwali się nic. Wiedzieli, że stałam się gorsza, i że nie warto ze mną zaczynać. Przeszłam obok pokoju wicedyrektorki i poszłam dalej, mimo, że słyszałam, że ta mnie woła. Zeszłam na piętro niżej, by móc swobodnie wyjść głównym wyjściem ze szkoły na fajkę. Przeszłam obok gabinetu dyrektorki i swój środkowy palec skierowałam w kierunku jej drzwi. Próbując wyjść ze szkoły, sprzątaczka zablokowała mi drzwi. 'Pierdolę was wszystkich kurwa!' Powiedziałam i poszłam do szatni. Tam szatniarka też miała zamknięte drzwi. ' Ja pierdole, co za patologiczna szkoła.' Poszłam na drugie piętro i stanęłam tam, gdzie stawaliśmy całą paczką. Koniec przerwy, dalej tam stałam. ' Co Ty tu robisz? Na lekcje proszę iść!' Usłyszałam od wicedyrektorki. Parsknęłam i włożyłam słuchawki do uszu. Przyszła ona i wyjęła mi je. 'Co Ty robisz? Na lekcje! Nie zachowuj się jak jakieś dziecko!' Znowu parsknęłam. C.D.N.
|
|
 |
|
Puściłam `Love the way you lie part 2` i położyłam się na łóżku. Ty siedziałeś niedaleko. Zaczęłam nucić sobie tę piosenkę. W końcu złapałam Cię za koszulkę i przyciągnęłam do siebie, stwarzając napięcie i podniecenie w jednym. Nasze twarze były niebezpiecznie blisko siebie, ale pierwszy raz się nie wstydziłam, starałam się. Dla Ciebie. Przy słowach ` but you'll always be my hero` zaczęłam gładzić Cię po policzkach. Nie wiadomo czemu unikałeś mojego wzroku, unikałeś go jak ognia. Było mi dziwnie, czułam, że coś jest nie tak. Przy ostatnim refrenie pocałowałeś mnie w czoło, wstałeś i odszedłeś. Prawdopodobnie na zawsze.
|
|
 |
|
W głośnikach rap na fulla, to on mi pomaga podjąć decyzję. Dziś pomyślałam, że mam dość tej zabawy w kotka i myszkę, że mam dość tego ciągłego życia w nieświadomości i niepewności, jaką we mnie budujesz. ' Od teraz koniec, stop. Nie odpiszę mu, nawet jak napisze te swoje skarbie, kochanie, słoneczko etc. Po prostu nie i koniec. Niech się stara. A ja mu pokażę, jak to fajnie, gdy ktoś ma wyjebane na całej linii.' Pomyślałam i wyłączyłam telefon. Po około godzinie włączyłam i otrzymałam SMS od Ciebie. ' Co tam Słoneczko? ' I całe moje plany związane z Tobą poszły się jebać.
|
|
|
|