 |
|
przypomniał mi wszystko. przypomniał mi te pierdolone ostatnie dni czerwca i pierwszy dzień lipca. tak cholernie to przeżywałam i robię to nadal. | szyszuniaa
|
|
 |
|
Wystarczył jeden krótki Sms. ,,Jego siostra i jego mama miały wypadek" Żeby spowodować zanik uśmiechu. Pojawienie się iskierek smutku w oczach. Przyśpieszenie bicia serca. Trzęsienie się rąk. Zastanawianie się co się z Nim dzieje. Nie obchodził jej los jego rodziny, chociaż i nimi się przejmowała. Bardziej interesowało ją jak On się trzyma. Czy daje sobie radę. Na pierwszym miejscu był właśnie On. Napisała sms'a. Nie odpisał. Denerwowała się coraz bardziej. Przyjaciółka poradziła jej: ,,Zadzwoń" I tak też zrobiła. Po 3 sygnałach usłyszała jego cichy, przybity i smutny głos. Mimo, że wiedziała, że On cierpi poczuła ulgę. Wiedziała, że jest bezpieczny. Że jakoś się trzyma. Była spokojniejsza. Cieszyła się, że On jest cały. Była wdzięczna za to, że odebrał i mogła usłyszeć Jego głos. Dla niej to wiele znaczyło. Pomimo, że wiedziała, że dla Niego nie. Że nic to nie da. Że i tak jej nie pokocha.Ona po prostu musiała sprawdzić czy On jest cały. /s.z.w
|
|
 |
|
wczoraj powiedziałam mu wszystko. wszystko, całą prawdę o mnie, o moim stanie, o mojej przeszłości, o mojej rodzinie.. o wszystkim... ciekawa jestem czy przeanalizował tą wiadomość raz, potem drugi i kolejny, czy po prostu zostawił to ot tak, mając wyjebane. nie rozumiem dlaczego Ci aż tak ufam. | szyszuniaa
|
|
 |
|
wychodząc ze szkoły widziałam ich dwóch czekających na mnie przed bramą szkoły. - Ryan ! - krzyknęłam z daleka. posłał mi tylko uśmiech mówiąc coś do przeciwnika dalej się kłócąc. podeszłam bliżej stojąc kilka kroków dalej od nich. miałam wrażenie jak by byli zajęci sobą. kłótnią o mnie.. odeszłam w stronę przystanku, nie zwracając uwagi na ich wołanie za moją osobą. \ ms.inlove
|
|
 |
|
Jeszcze święta się nie zaczęły, a ja już mam dość. Rzygam świątecznymi piosenkami, które lecą w galeriach, radiach. Na samą myśl o sztucznym uśmiechu przy wigilijnym stole, składaniu sobie nieszczerych życzeń dzieląc się opłatkiem, braku Ciebie w tym okresie, a przecież właśnie wtedy powinniśmy być z ludźmi, których kochamy, kłótniach, chociaż widzę się z rodziną kilka razy w roku, mam ochotę się rozryczeć. Nie chcę ich, a przynajmniej na pewno nie w taki sposób.
|
|
 |
|
Poznaliśmy się raczej przypadkiem , teraz nie mogę bez Ciebie żyć.
|
|
 |
|
pomimo tych kilku miesięcy, w których się nie odzywamy nie mogę zrozumieć jednego... dlaczego na każdej przerwie oglądasz się za mną, gdy przejdę, myśląc, że tego nie widzę; dlaczego na stołówce zawsze patrzysz w moim kierunku pomimo tego, że siedzę tyłem; dlaczego zawsze o mnie otrzesz się przypadkowo; dlaczego kiedy mnie nie ma pytasz moich przyjaciół o powód nieobecności? zastanawia mnie fakt czy to co mówią inni jest prawdą; czy zdanie 'no on Cię serio kocha' wypowiedziane z niejednych ust jest prawdą? czy naprawdę jeszcze coś czujesz, czy w ogóle kiedykolwiek coś czułeś. czy brakuje Ci tych wspólnych chwil i śmiania się z wszystkiego. bo wiesz.. mi brakuje. brakuje mi tego jebanego 'kc ptyś' na teczce z zajęć art., brakuje mi Twojego łaskotania i zaczepiania, czepiani się o wszystko i głupich rozkmin. wiesz, zastanów się i daj znać co czujesz. | szyszuniaa
|
|
 |
|
podczas kolejnej rozmowy z pedagogiem usłyszałam zdanie 'do niego trzeba dotrzeć, wtedy jest naprawdę fajny'. wiecie co? pani pedagog miała rację. dziecko które piło, pluło, gryzło, przezywało, które goniło mnie po całym korytarzu jest moim 'kumplem'. to z nim siedzę czasami na przerwie, chodzę do sklepiku szkolnego, dzielimy się słodyczami i śmiejemy z innych dzieci. naprawdę pod maską dziecka, a właściwie bachora, który każdego by zabił kryje się mały kochany łobuz. | szyszuniaa
|
|
 |
|
zakończyliśmy naszą wspólną historię, znaczy on zakończył. a teraz nagle tak po prostu ma czelność napisać do mnie bez żadnych skrupułów. | szyszuniaa
|
|
|
|