 |
|
Czasem się zastanawiam czy na prawdę masz mnie w dupie, czy po prostu sprawdzasz ile wytrzymam.
|
|
 |
|
Jego ramiona stały się moim ukojeniem. Cichutko szlochałam wtulona w Jego tors. Z każdym głębszym oddechem On przytulał mnie coraz mocniej. Z każdym moim niespokojnym ruchem szeptał do mojego ucha słodkie 'ciii'. Nie powiedział nic po tym, jak dowiedział się, co stało się godzinę temu. Wiedział, że milczenie jest teraz najlepszym lekarstwem. Dał mi ciepło i troskę, której potrzebowałam.
|
|
 |
|
szłam przed siebie z zapłakanymi oczami. nogi prowadziły mnie na cmentarz. dlaczego właśnie tam? chwytając za klamkę od furtki uderzyła we mnie fala bólu. weszłam na ogrodzony teren i zmierzałam tam, gdzie często zapalałam znicz. przysiadłam przy tak dobrze znanym mi pomniku opierając głowę o dłonie. rozpłakałam się w głos. błagałam dziadka, żeby zabrał mnie do siebie. żałowałam, że nie wzięłam liny i w końcu drzewo, które rosło obok zrobiło by jakiś pożytek. uwolniłoby mnie od porażek, bólu, poniżania. dałoby mi szczęście po drugiej stronie.
|
|
 |
|
mam dosyć poniżania z Jego strony, wymierzanych policzków i ciągłej zmiany nastroju!
|
|
 |
|
spojrzał mi w oczy, objął ramieniem i oznajmił, że tej nocy zasypiał z moim zapachem. uświadomił mi, że miał wrażenie, że leżę obok niego. przytulając się do koszulki, którą nosiłam, przytulał się do mnie. nie mogłam uwierzyć w Jego słowa. nie spodziewałam się po nim takiego otwarcia. szczere rozmowy, śmiechy, śpiewanie... wszyscy, tylko nie On. dlaczego mówił mi takie rzeczy? dlaczego tak czule przytulał i patrzył? przecież nigdy tak nie robił... nigdy nie zwracał na mnie uwagi.
|
|
 |
|
Moje serce zamienia się w odłamek lodowca w momencie, kiedy z Twoich ust płyną słowa pożegnania w moją stronę. Momentalnie czuję jak tracę grunt pod nogami, gdy koniuszkami palców próbujesz jeszcze łapać moją dłoń, która z każdą chwilą coraz bardziej się wymyka. Czuję jak w moje oczy wpijają się gwoździe, kiedy wiem, że nie zobaczę Cię tak dłogo. Gładzę wierzchem dłoni Twój policzek, robi się coraz bardziej chłodny od łez, całuję Twoje czoło tym samym zostawiając na nim cząstkę siebie, którą zawsze będziesz miała na sobie. Wyjazd to najgorsze co mogę zrobić, ale podobno nie mam wyjścia. Nie mam wyjścia kurwa? A co to za wyjście, zostawianie wszechświata, jaki widzę w jej oczach. Nie pocałuję Cię ostatni raz, to nie jest nasze pożegnanie, spotkamy się jeszcze jutro i pojutrze, a nawet za tydzień. Twoja dłoń wciąż będzie pasowała do mojej, a Twój szept wciąż będzie tym, który wyrywa mnie ze snu. Wiesz co? Weź walizkę, spakuj swoje rzeczy i chodź ze mną.Razem wszędzie,razem w świat./mr.lo
|
|
 |
|
Oszukujemy siebie tak często, że gdyby nam za to płacili, moglibyśmy się spokojnie utrzymać.
|
|
 |
|
Bądź tu i teraz. Po prostu tu i po prostu teraz. Bez oczekiwań i bez obaw, bez jutra i bez wczoraj, bez utrzymywania i bez odpychania. Z pełną przytomnością – tu i teraz.
|
|
 |
|
Nie zawiedź mnie teraz, to już będzie za dużo.
|
|
 |
|
Myślę, że dobrze byłoby pewnego dnia tak umrzeć. Wypić trochę sherry w letnie popołudnie, położyć się na kanapie, nie wiadomo kiedy usnąć i już więcej się nie obudzić.
|
|
 |
|
Chcę, aby Twój świat zaczynał się i kończył na mnie.
|
|
|
|