 |
|
I ten klub który niegdyś był moim ulubionym, stał się jeszcze bardziej ulubiony, bo poznałam tam Ciebie. Oboje pijani, zachwiani... Spotykam Cię co tydzień, oboje zawsze w tym samym stanie.
|
|
 |
|
Wtedy kiedy najgłośniej krzyczałam 'pierdolić miłość' pojawiłeś się właśnie Ty. ;****
|
|
 |
|
Wpadłam wprost w jego ramiona, a on tak po prostu je zamknął, ze mną w środku.
|
|
 |
|
Musiał odejść, choć nie wyobrażał sobie życia bez niej. Wiedział, że odchodząc dzisiaj może już nigdy więcej nie znaleźć klucza do jej serca. Cierpiał, bo po raz kolejny los udowodnił mu, jak kruche bywa szczęście. Pocałował ją w policzek, wdychając może już po raz ostatni zapach jej ciała.
|
|
 |
|
Jesteś zerem - choć dla mnie zawsze będziesz wart milion dolarów. Jesteś chamem - choć ja kocham w Tobie tą nutkę ironii i arogancji. Jesteś szczeniakiem - choć tak wspaniale potrafisz mówić o wielu sprawach. Jesteś przekonany o swojej wyższości - choć tak często byłeś poniżej jakiegokolwiek poziomu. Jesteś nikim - choć dla mnie jesteś wszystkim.
|
|
 |
|
Wolny czy zajęty dziś mi obojętny, chcę dalej iść i nie pamiętać o sentymentach. Temperament masz, wiesz czego chcesz i chyba nie potrafię powiedzieć, że nie chciałabym ciebie mieć, tylko gapie się w fotografie, już tam nie będę, bo życie nie jest filmem z happy endem.
|
|
 |
|
Nigdy nie ustawiła w opisie tandetnego 'kocham Cię skarbie' bo zawsze wiedziała, że to słowo jest zbyt intymne. Tylko dla ich dwojga.
|
|
 |
|
Pokłóciliśmy się. Krzyczałam, że to wszystko nie ma sensu, ta cała zabawa w bycie razem. Mówiłeś, że damy radę, że przetrwamy wszystko. Wtedy powiedziałam szeptem, cała zapłakana, że to tak, jakbym Cię poprosiła o gadającego słonia - nierealne i wybiegłam. Wieczorem, leżałam na kanapie, skacząc po kanałach. Usłyszałam dzwonek do drzwi - pizza - pomyślała. - Wreszcie. Podeszłam do drzwi i Cię zobaczyłam. Trzymałeś w ręku pluszowego słonia. Nacisnąłeś na guzik i słoń zaczął nawijać. - Objeździłem każdy sklep w mieście, więc jak teraz sobie zażyczysz gadającego lemura to się zabije - powiedziałeś, a ja uśmiechnęłam się, wciągając Cię do środka. ;****
|
|
 |
|
Jestem księżniczką tak popierdoloną, ale i tak słodką, że w sukience z różowego tiulu skopie Ci dupę czarnym glanem i powiem: 'tu będzie stał mój jebany zamek!'
|
|
 |
|
niezdarnie siadła na parapecie, wystawiając nogi za okno. machała nimi beztrosko, nie zważając na fakt, że znajduje się na dwudziestym piętrze. Przecież kazał jej być dzielną.
|
|
 |
|
Widząc, że ktoś zajął Twojego miejsce przed szkołą, na palenie szluga, zacząłeś już to słodkie 'wypierdalaj'. Wtedy zobaczyłeś mnie. - Od kiedy Ty palisz?! - zapytałeś zły. - Od jakiegoś czasu. - odpowiedziałam i mocniej się zaciągnęłam. Ukucnąłeś przy mnie, uważnie się przyglądając. Twoi kumple obserwowali całą sytuację. - Wyjmij z ust, to świństwo. - powiedziałeś. Pokręciłam z niedowierzaniem głową. Rozkazywałeś mi, znowu. Oparłam rękę ze szlugiem na kolanie. - Bo co, kurwa? - syknęłam, łypiąc na Ciebie spode łba. - Bo to, kurwa. - odparłeś, zaczynając mnie całować. Wypuściłam szluga z dłoni, a on zaczął mi bezczelnie wypalać dziurę w spodniach.
|
|
 |
|
- Dlaczego wy nie jesteście razem? - Dobrze, że zdążyłam usiąść na krzesełku, bo prawie bym upadła słysząc to pytanie koleżanki z ławki. - O czym ty mówisz? - Wybuchnęłam śmiechem. - No o tym, żebyście razem byli. Pasujecie przecież do siebie. - Odpowiedziała nadzwyczaj szeroko się uśmiechając.
- Ciągle widzę was razem, kłócicie się, co dnia, godzicie się milion razy na godzinę, cały czas droczycie i w ogóle. - Zamrugałam kilka razy, bo nie mogłam przez chwilę do siebie dojść. - O nie nieee. Przecież my tylko tak, jak kumple. - Uszczypnęła mnie w biodro śmiejąc się jeszcze głośniej. – Jasne, jasne. Ja to widzę. Wszyscy to widzą. Macie być ze sobą i już. - Rozbawiła mnie tym ostatnim zdaniem. – Słuchaj, z logicznego punktu widzenia nie pasujemy do siebie.. Rozum by mi na to nie pozwolił. - W tym samym momencie zawołał mnie z drugiego końca klasy i kazał coś złapać. W ręce wpadł mi od niego kapselek tymbarka z napisem 'patrz sercem.'
|
|
|
|