 |
|
Uśmiechnął się do mnie w taki sposób, że gwałt na nim, każdy sąd uznałby za czyn całkowicie usprawiedliwiony.
|
|
 |
|
Nieważne czy marzenia spełniają się w snach czy w rzeczywistości . Ważne, że w snach dają nam siłę aby o nie walczyć .
|
|
 |
|
Bo przyjaciół nie poznaje się wtedy gdy płaczą z nami, kiedy straciliśmy chłopaka... Tylko wtedy, gdy każą nam się otrząsnąć i nazwą zjebem! Kiedy przypierdolą ci, gdy robisz sobie siarę :D Gdy idą z Tobą i robią to co Ty, chociaż przypał mają gwarantowany. Nie wtedy gdy pomagają przy ściąganiu na klasówce, ale wtedy, gdy też dostaną jedynkę i z pocieszeniem mówią "aaa co tam, lubię poprawy"Gdy jesteś dla nich jak siostra, a nie jak ktoś z kim można sobie pogadać na gadu.
|
|
 |
|
I hope it's your last second chance.
|
|
 |
|
słowa wyrwane z kontekstu. spróbuj mnie zrozumieć.
|
|
 |
|
potok myśli zamknięty w kilku nieskładnych zdaniach.
|
|
 |
|
[cz. 1] leżę nieruchomo na podłodze i zastanawiam się, czy jeszcze żyję.
po omacku szukam pulsującej skroni,
dotykam jej przerażona, odsuwam lepką od krwi dłoń i usiłuję unieść ją na wysokośc oczu, z mizernym skutkiem.
próbuję otworzyć ciężkie jak ołów powieki, ale raz za razem
widzę tylko oślepiające światło, a zaraz potem na moje oczy spada kurtyna mroku,
po głowie rozbijają mi się myśli
dziesięć, sto, tysiąc na minutę.
czy już umarłam?
co właściwie się stało?
ledwie wyczuwam nierównomierne bicie własnego serca,
każdy centymetr kwadratowy mojego ciała bólem przypomina mi o swoim istnieniu.
zważąjąc na to, co teraz czuję, chyba wolałabym już nie żyć i nie odczuwać tego wszystkiego.
powinnam była umrzeć - zasłużyłam na to, zasłużyłam na odrobinę godności na końcu, jednak wciąż mam świadomość, że przede mną już niedaleka droga.
niemalże czuję na karku gorący oodech Czarnej Damy z kostuchą. stoi nade mną i uśmiecha się szyderczo.
|
|
 |
|
[cz. 2] zaczynają powracać do mnie wszystkie moje koszmary.
na jawie okazują się być jeszcze gorsze - nie sądziłam, że to możliwe.
chwilę później mój świat ogranicza się do pochłaniającej mnie ciemności...
nagle ktoś podnosi mnie i czuję silne, ciepłe ramię kogoś obejmującego mnie.
budzę się w białej sali.
kroplówka. żadnej klamki. musiałam okropnie się szamotać, ale wtedy... wtedy miał twarz topielca. twarz, która niejednokrotnie mi się śniła i zawsze wyrywała mnie ze snu widokiem tych oczu pełnych lodu.
wrzask. mój własny wrzask - jedyny dźwięk, który do mnie dociera, odbija się echem od ścian i wibruje jeszcze długą chwilę w moim umyśle.
przez godzinę, dwie, może trzy nie robię nic, tylko leżę i patrzę w sufit. cały czas jestem sama.
to dziwne, przecież powinni mnie pilnować. nie ulega wątpliwości, że mnie obserwują w jakiś sposób.
|
|
 |
|
[cz. 3] kiedy już mam nadzieję na zbawienny sen przychodzi on.
tak zwyczajnie wchodzi, zamyka drzwi, patrzy mi prosto w oczy i mówi, że będzie dobrze.
chcę wstać i się na niego rzucić, dać mu w twarz, poorać policzek paznokciami, albo zamknąć jego szyję w żelaznym uścisku napierających dłoni.
chyba widzi, jaka żądza jego krwi mną miota
mimo wszystko ryzykownie zbliża się do mnie i bierze w ramiona
nie przeciwstawiam się. wręcz przeciwnie - łagodnieję jak owieczka i błagalnym tonem mówię, żeby nie odchodził.
słucha. przecież mnie zna. przeiceż wie, jak cholernie go teraz potrzebuję.
nie wybaczyłby sobie zostawiając mnie samą w takim stanie.
|
|
 |
|
i chociaż ostatnio śpię coraz mniej,
jak tylko zamknę oczy zaczynają dręczyć mnie koszmary.
ktoś, kogo kocham umiera na moich oczach, a ja nie mogę nic zrobić.
budzę się z wrzaskiem i wiem, że nie chcę widzieć tego po raz kolejny.
co z tego, skoro i tak moje myśli przepełnione są takimi obrazami?
zapalam światło i do rana wpatruję się intensywnie w ścianę,
sufit, okno bądź podłogę.
i tak przez kilka godzin.
ponadto coraz częściej myślę, że niedługo przestanę sobie radzić z tym sama.
pytanie "co mam zrobić" jest na porządku dziennym,
myślę o tym prawie w każdej minucie mojego życia.
póki co nie znalazłam odpowiedzi...
|
|
|
|