 |
|
On i ona, kochali się na zabój. Byli wzorem miłości, aż możnabyło zazdrościć. Pisali ze sobą po kilkanaście godzin dziennie a nocami musieli sie dosycać rozmowami telefonicznymi bo zawsze mieli sobie wiele do powiedzenia. Jedno uzupełniało drugiego i dzięki temu byli idealną parą lecz był jeden problem.. od dnia kiedy się poznali nigdy nie mieli okazji się spotkać. Nie przejmowali się tym, byli pewni że nic nie stanie im na drodze i bez względu na wszystko i tak się nie rozstaną. Nadeszła wielka chwila, dzień spotkania.. wszystko było zaplanowane, miasto, miesjce i godzina. Czekała na placu. siedziała na ławce. On spóźniał się o kilka minut. Dziewczyna niepokoiła się. Nagle podjechał chłopak na wózku inwalidzkim. -Przepraszam za spóźnienie ale nie mogłem podjechać pod chodnik. Nic nie odpowiedziała. Patrząc w martwy punkt wstała i odeszła z miesjca spotkania. Nie miał zamiaru za nią gonić.. powiedział sam do siebie - heh prawdziwa miłość ? Wstał i odszedł w przeciwną stronę
|
|
 |
|
_-karmel ! tak tak bede na ciebie mówić.! -nie! nie, nie ! ble weź takie dziecinne. -nie znasz sie ! bedziesz karmle mój ! inaczej niż Kamil nie ? a tak to nikt nie bedzie wiedział kto to karmel ! -heh czyli to od mojego imienia ? -taaa. -- nie miałam odwagi żeby powiedzieć mu prawdy że to jego oczy powodują to że przy nim nie moge sie skoncentrować na rozmowie tylko an jego oczach. na jego zajebistych ciemno-czekoladowych tęczókach - mój karmel < 3 ! || ms.inlove
|
|
 |
|
_pocałować go dziś o północy! || ms.inlove
|
|
 |
|
_czytałam dawne esemesy od niego. zapłakana siedziała na łóżku studiując to co już było. mama weszła do pokoju nie zdołałam otrzeć łez i udać że wszystko jest okej. wybiegłam z pokoju do łazienki zostawiając otwartego esemesa z przed kilku miesiecy 'przepraszam cie. ! nie chciałem ale sama wiesz że nam sie nie układało! a z nią może mi wyjść. nie chciałem i nie chce ci tego robić, ale chyba już nie czuje do ciebie tego co czułem kilka miesiecy temu. przepraszam cie słońce, ale z nami koniec. pamietaj że cie kocham!' słyszała jak płakałam w łazience. nie zapukała nie zrobiła nic, zeszła na dół - tak jak by nic sie nie wydarzyło. jak by nic nie widziała. czemu ? || ms.inlove
|
|
 |
|
_byłam taka zajęta udając zajętą. || ms.inlove
|
|
 |
|
_wracałam ze szkoły. niestety wylądowałam na dupie na środku ulicy, ty ze swoimi kolegami szliście za mną. podbiegłeś do mnie z pytaniami co mi jest ? czy wszystko okej. czy moge wstać. itd.. chlapnełam ci tylko 'weź mnie zostaw nie mam dwóch lat. umiem wstać tak jak i walnąć na tyłek.' zaczerwienił sie. miałam niezmierną ochote wstać powiesć sie na jego szyi i wykrzyczeć jak tęsknie. jednak nie - wstałam poszłam dalej ocierając łze spływającą po policzku. || ms.inlove
|
|
 |
|
_-że jak mnie nazwałeś?! że niby ja jestem z takich które 'używaja facetów a potem żucaja od tak?!' no chyba kolego pomyliłeś osoby. spójrz w lustro ! || ms.inlove
|
|
 |
|
chce znowu być tą mała ksieżniczka taty. || ms.inlove
|
|
 |
|
chce znowu być tą mała ksieżniczka taty. || ms.inlove
|
|
 |
|
i kiedy mówię, że się boję, on utwierdza mnie w przekonaniu, że to dowód na to, że kocham życie. gdy upieram się, że jest inaczej, on dodaje po chwili - wiesz, że to prawda, w końcu zainspirowałem się Coelho.
|
|
 |
|
- Nie.. napewno się nie znamy. - Jak to? - No. Bo nie mamy wspólnych znajomych na nk, proste. //ejczujeszto.
|
|
|
|