 |
|
cierpkie myśli płyną, mieszam wódkę z kokainą..
|
|
 |
|
Napiszę elegię o miłości, opiszę w niej moje uczucia i to jak się teraz czuje, obiecuję Ci że trafi ona do prasy,a Ty będziesz ją podziwiał i żałował że mnie rzuciłeś!
|
|
 |
|
I tried crossing out your words But baby, you can not forget the past Can not forget the past So unemotional, boy I cant forget the way you were with me. // Starałam się wymazać Twoje słowa z pamięci, ale Kochanie, nie można zapomnieć przeszłości Nie można zapomnieć przeszłości , Tak bardzo nie uczuciowa, Chłopcze nie mogę zapomnieć jak byłeś ze mną . ||smutnaona.
|
|
 |
|
Podobno potrafię kłamać jak nikt. To prawda. Nauczyłam się tego , ukrywając uczucia do Ciebie. Nauczyłam się nie zdradzać jak bardzo mi na czymś zależy.
|
|
 |
|
Ciekawe czy gdybym napisala Ci teraz ze Cie potrzebuje, ze tesknie ciekawe czy tez bys napisal ze teskniles, ze myslales o mnie. Ale oboje wiemy ze Ty nie tesknisz, to dziala tylko w jedna strone.
|
|
 |
|
tak dużo dałabym za jedno głębokie spojrzenie w oczy, za jeden delikatny pocałunek, za jedno wtulenie się w twoje ramiona, za jedno wypowiedziane 'kocham Cię'
|
|
 |
|
Minie długi czas zanim zdam sobie sprawę z tego, że już nie bede rozmawiać z Tobą, że minelo już dużo czasu, że Tobie już się pewnie ułożyło, że Ty nie myślisz o mnie, że zyjesz swoim życiem i już dawno jesteś dalej niż ja.
|
|
 |
|
Miłość?! Uwaga! Ratunku! Pomocy! ;d
|
|
 |
|
-Mamusiu, mamusiu… popatrz… to Anioł.
-Nie malutka… nie jestem Aniołem, a jedynie jego nieudaną karykaturą. Poza tym, Anioły nigdy nie płaczą. – jak na rozkaz, o policzek małej dziewczynki uderzyła ciepła, aczkolwiek słona łza kobiety, którą nazwała Aniołem
|
|
 |
|
„Czy wiesz jak można doprowadzić Anioła do rozpaczy? Czy wiesz, że ja to właśnie zrobiłam? Wiesz… chciał się przeze mnie zabić… mówił, że już dłużej nie może patrzeć na me cierpienie, że woli odejść, niż znów przeżywać ból wraz ze mną, niż pomagać mi go nieść. Syriusz jedynie patrzył na nasze łzy, patrzył i współczuł, bo nic nie mógł zrobić, bo panował dzień, a on jest zwierzchnikiem Nocy, Księżyca. W Nocy zaś zszedł do mnie ze sklepienia. Objął, otarł łzy, pocieszył. Aniele! To dla Ciebie ma spowiedź gra na ustach. To dla Ciebie po raz kolejny łzy wylewam, składam je w ofierze.”
|
|
 |
|
Rozłączyła się i tym samym, mechanicznym ruchem włożyła telefon z powrotem do kieszeni. Leżała tak od godziny 3 nad ranem do 6. Raptem 3 godziny. To nie dużo. Westchnienie wydobyło się spomiędzy malinowych, delikatnie rozwartych warg. Tak bardzo chciała jeszcze tu poleżeć, popatrzeć na finezyjne kolory Dnia. Może nawet udałoby się jej zasnąć, przy odrobinie szczęścia. Od wielu dni bowiem mało spała. Raptem 3-4 godziny na dobę. Cierpiała na bezsenność, ale gdy tylko kładła się tu, na wieżowcu, czuła taki błogi spokój, bezpieczeństwo, na tyle, by mogła spokojnie zasnąć.
|
|
|
|