 |
|
patrzę na nasze zdjęcie z wczorajszej dyskoteki. od prawej- ty, przytulający mnie z namalowanymi wąsami, przytulającą kumpla, który akurat wypiął się do mnie tyłkiem, najlepsze trzy przyjaciółki stojące do niego przodem i kumpla na samym końcu. oczami wyobraźni widzę jeszcze jednego leżącego koło naszych nóg. wczoraj byliśmy tak zajebiście szczęśliwi, nawet zgubiony błyszczyk mnie nie martwił. pomyślałbyś, że to się dzisiaj pokruszy ?
|
|
 |
|
niemniej jednak, spodobała mi się jego reakcja na wiadomość, że zwolniłam się ze szkoły. podszedł do mojej przyjaciółki - gdzie jest Paula ?- spytał rozdrażniony. - nie ma. - odpowiedziała tłumiąc uśmiech. - jak to: nie ma ? - spytał. zawsze działała mu na nerwy, ale teraz to już na maksa. - zwolniła się, bo się bardzo źle czuła i zasłabło jej sie na historii, kretynie. - wypowiedziała maksymalnie ironicznym tonem i odeszła. usłyszała huk, a odwracając się tamtą stronę zobaczyła go kopiącego z furią w ławkę. tak to było, prawda ? to nie pierdol mi, że mu nie zależy.
|
|
 |
|
to wszystko było zaplanowane. po buziaku zostawiającym na twoim policzku ślady błyszczyka miałam odejść z godnością i możliwie jak najmniej chwiać się z powodu zawrotów głowy. ale nie. bo przecież musisz komplikować ! pobiegłeś za mną zamknąłeś w uścisku i przycisnąłeś twarz do mojego karku. - ja ci już powiedziałem przecież. - wymruczałeś. ciężko było opanować drżenie dolnej wargi, ale jeszcze trudniej oderwać się od ciebie. -zastanów się dobrze, bo do poniedziałku się nie zobaczymy. tym razem nie zmienię zdania, bo masz smutną minkę. - i dopiero wtedy odeszłam tak, jak zaplanowałam, zostawiając cię wściekłego na środku szkolnego korytarza.
|
|
 |
|
łeb napierdzielał mnie tak, że myślałam, że zaraz wypierdyknę twarzą o ziemię, ale i tak kiedy już wiedziałam, ze mogę iść do domu razem z koleżanką poszłam pod twoją klasę. poprosiła cię, a potem kawałek odeszła. wiesz, jak trudno było powstrzymać się od rzucenia ci się w ramiona i poryczenia się ? a jednak wytrzymałam. momentalnie mnie zobaczyłeś. stałam z telefonem w ręku. pokazałam ci esemesa "a wiesz że karolina podrywa twojego chłopaka? on się jakoś nie opiera" - tylko on odważył się to napisać, ale cała szkoła pieprzy o tym po cichu. - zbliżyłam usta do twojego ucha. przytuliłeś policzek do mojego. wszystko musisz komplikować. - tak to nie będzie, kochanie. albo ja, albo ona. - wyszeptałam, musnęłam wargami twój policzek i odeszłam.
|
|
 |
|
obiecałam, że nigdy nie każę ci wybierać między mną a nią. chyba jednak nie można mi ufać.
|
|
 |
|
myśl co chcesz . dobrze wiesz co dla mnie znaczysz ./ wszystkojedno
|
|
 |
|
a problem tkwi w tym ,że nie potrafię zaakceptować już faceta który nie ma czasu dla mnie wtedy kiedy ja chce po prostu za długo to ja pełniłam rolę tej która jest na każde zawołanie
|
|
 |
|
Patrzysz na mnie rozumiejąc moje wady. Nie boisz się być ze mną, jesteś przy mnie bez obawy...
|
|
 |
|
uwielbiam, kiedy bierzesz moją dłoń w swoją i ściskasz mocno, bo wtedy czuję się dla Ciebie ważna.
|
|
 |
|
A gdybym nie zdążyła tego powiedzieć z przyczyn niezależnych ode mnie to.. Kocham Cię.
|
|
 |
|
Dziwnie tak, kiedy na nikim Ci nie zależy. Nie czekasz na żadną wiadomość. Nie myślisz o nikim przed snem. Nie czujesz strachu, ze ktoś zniknie. Dziwnie. Bezpiecznie. Pusto.
|
|
 |
|
I dopadło ją tak totalnie beznadziejne zaćmienie serca.
|
|
|
|