 |
|
Nie wiesz co czuję. Nie widziałaś mnie jak nie
mogłam zebrać się z łóżka, bo dusiłam się
łzami. Jak poduszka była mokra od wylanych
uczuć, a na policzku odbijał się materiał
prześcieradła. Nawet nie zdajesz sobie
sprawy jak cholernie cierpiałam po jego
odejściu, gdy nagle cały świat wydawał się
obcy, każdy przechodzień podobny właśnie
do niego, każda piosenka opowiadała o nim i
nie było myśli, która nie uwzględniała by Jego
osoby. Może zewnętrznie nic nie było widać,
idąc po ulicy uśmiechałam się jak idiotka , ale
wewnętrznie wszystko pękało, a pierwsza
rysa poszła od serca.
|
|
 |
|
I jest te 915 wpisów na moblo,one to taka cząstka mnie , którą tak naprawdę rzadko kto zna, bo nikt nie przeczytał ich wszystkich i nie wymagam tego od nikogo , zostawiam je tutaj dla siebie ,żebym potem mogła każdy dzień sobie odtworzyć powspominać . /lokoko
|
|
 |
|
Wykrzycz mi głośno, wszystko co byś chciał.
|
|
 |
|
Widzę ,że w ogóle Go nie interesuje to ,że się o niego martwię. Przecież powinnam się już przyzwyczaić ,że On znika co jakiś czas na kilka dni , nie daje żadnego znaku życia . Ale jak jak ja mogę do czegos takiego się przyzwyczaić kiedy ja tutaj umieram z tęsknoty i troski o niego bo nw co się z nim dzieje , a znając życie on akurat przebywa z jakąś koleżanka ,albo dobrze się bawi ./lokoko
|
|
 |
|
Siedząc razem zawsze traciliśmy poczucie czasu , deszcz nadal dzwonił w dach przystanku , ale robiło się już późno , w ogóle zapomnieliśmy o istnieniu koleżanki , która chciała już wracać do domu a ,że prawie przy sobie mieszkamy to miałyśmy razem wrócić . Dlatego zaczęłam się żegnać już po raz któryś z kolei z nim. Ostatni pocałunek nasz był długi i najcudowniejszy . W końcu jakimś cudem oderwaliśmy się od siebie i się pożegnaliśmy. On wracał na rowerze z 7 km a ja 3 km , weszłam do domu cała mokra ale z uśmiechem na twarzy i z satysfakcją z poczuciem szczęścia. Mama , siostra i cała reszta w domu śmieli się ze mnie , z tego ,że nie schodzi mi uśmiech z twarzy. A ja ze szczęściem rzuciłam się na łóżko telefon w rękę i dzwoniłam do przyjaciółki opowiedzieć jej o wszystkim. Wspominałam smak pożegnalnego pocałunku, nie wiedząc jeszcze, że to naprawdę ostatni. No i co miałabym kłamać, że nie pamiętam tego spotkania. Odpowiedziałam z uśmiechem , że oczywiście ,pamiętam../cz. 4 lokoko
|
|
 |
|
. Jadąc śmieliśmy się i było świetnie , ja czułam się bezgranicznie szczęśliwa, że mam go obok. Gdy akurat przyjechaliśmy do koleżanki deszcz znowu zaczął padać , znowu schroniliśmy się na przystanku , zjaraliśmy kilka szlugów. Poszłam do niego wtuliłam się mocno ,żeby się upewnić ,że on na pewno tu jest ,że mam go obok siebie. Dałam mu buziaka , nagle zadzwonił mu telefon . Odebrał mówiąc no cześć kochanie mówiłem Ci ,że dzisiaj nie mogę .Siedziałam słysząc te słowa podniosłam ze zdziwieniem głowę. Skończył rozmawiać , a ja do niego co to za kochanie dzwoniło , a On oj przestań to tylko koleżanka a poza tym rodzina, a ja udawałam obrażoną bo w głębi duszy i tak mu ufałam. Ale On potrafił odzyskać mój humor i stracić gdzie obrażenie pomiędzy pierwszym pocałunkiem a drugim./cz.3 lokoko
|
|
|
|