 |
|
Gdybym wiedziała, że tak to wszystko się potoczy, nigdy nie pozwoliłabym mu mnie wtedy pocałować.
|
|
 |
|
Jak mógł być takim frajerem by upewniać się czy, aby na pewno nie mam chłopaka, jak sam nie przyznał się, że ma dziewczynę.
|
|
 |
|
Nie mogę uwierzyć, że niespełna trzydzieści minut po naszych pocałunkach, On całował inną.
|
|
 |
|
Zmieniłam się na gorsze, ale przecież sama chciałam z grzecznej i ułożone dziewczyny zmienić się na zakłamaną sukę bez uczuć. Choć może i jestem wredną suką, ale na pewno nie bez uczuć, są jeszcze większe niż były.
|
|
 |
|
Jego usta, mimo smaku alkoholu i nikotyny, były najwspanialszymi na świecie.
|
|
 |
|
Jeśli masz wyjebane to wszystko, czego pragniesz samo się do Ciebie zgłosi. / R. :)
|
|
 |
|
To jest tak jakby cały świat się zatrzymał.Nie pocieszy Cię przyjaciółka ,smak czekolady ,nowy chłopak ani żadne z tych przyziemnych spraw ,które sprawiają ,że pojawia się uśmiech.Radość może sprawić tylko ten jebany wzrok.Te oczy ,które sprawiają ,że twoje serce zaczyna drżeć.Te usta ,które sprawiają ,że w twoim brzuchu pojawia się stado motyli.Jego tembr głosu i ciepło skóry.Tylko to jest w stanie Cię uszczęśliwić. Ale jego nie ma.A stan twojego ciała ,serca i umysłu nazywany jest po prostu tęsknotą.
|
|
 |
|
-kiedyś będziesz paliła mniej! zobaczysz! ja cię tego oduczę!- krzyczał na mnie, jak zawsze.. -któregoś dnia nie weźmiesz już tego gówna do ust! - mówił. - miał rację, szkoda tylko że moje coraz rzadsze palenie, wiązało się z 'odchodzeniem' jego.. / lubietwojzapach
|
|
 |
|
3..2..1... wchodzimy! znów to samo. Ja, układ i scena. Kogo brak? Oczywiście mama znów nie przyszła. Nie ma jej na widowni. 'Przepraszam kochanie, zajęta byłam' Mamo.. w niedzielę? Znów pokazałam co potrafię, widownia pożegnała mnie owacjami na stojąco, bissowałam. Mamo, nie widziałaś tego. Więc nie dziw się, że na twoje 'jak tam?', odparłam 'jak zawsze' .. / lubietwojzapach
|
|
 |
|
nie musiał wkładać rąk pod moją bluzkę bym poczuła dreszcze, wystarczyło że delikatnie musnął mój policzek, bym prosiła o jeszcze
|
|
 |
|
Chcesz, czy nie chcesz musisz dawać radę.
|
|
 |
|
Kilka tygodni później, po powrocie z pracy, zastała go siedzącego na swoich walizkach, z twarzą ukrytą w dłoniach. Poklepała go po plecach i przeszła do kuchni, by po kilku minutach wrócić z dwoma kubkami gorącej czekolady. Podała jeden z nich chłopakowi i usiadła obok niego, bez słowa. Podniósł głowę i uśmiechnął się lekko, jednym kącikiem ust. Odłożył kubek obok walizek i wstał. - Posłuchaj mnie. Każdego dnia. Każdego cholernego dnia chcę cię pocałować tuż po przebudzeniu, chcę patrzeć na twoją twarz, chcę cię pocałować tak jakby nie było jutra, chcę słyszeć bicie twojego serca, czuć twoją skórę pod moimi palcami, pocałować cię tak, żebyś straciła panowanie nad sobą, chcę po prostu z tobą być. Chcę być, kiedy będziesz miała dosyć codzienności. Spróbujmy jeszcze raz. Wypiła łyk czekolady i uśmiechnęła się pod nosem. Popatrzyła chwilę na niego i uśmiechnęła się szeroko. - Pocałuj mnie.
|
|
|
|