 |
|
to nie był gwałt to była sex niespodzianka .
|
|
 |
|
koniec tej BIG miłości, wyjebane po całości
|
|
 |
|
bo każdy z Was jest kredką - każdy z Was nadaje memu życiu inną barwę. / pstrokatawmilosci
|
|
 |
|
siedzieliśmy przy stole : ja, mama , tata i siostra. żadne z nas nie odzywało się do siebie, ciszę przerywało tylko cicho grające radio. `komu w drogę, temu czas.` - rzekł tata wstając - za Nim wstałyśmy wszystkie. `uważaj na siebie` - tylko tyle zdołała wyszeptać mama, której łzy przejęły kontrolę nad mową. `wracaj szybko` dodałam przytulając Go mocno, sama byłam blisko płaczu. cholerna praca za granicą , tak rzadko się widzimy, tak wiele czasu spędza tam - można powiedzieć, że to jego drugi dom. `będę tęsknił` rzucił, wsiadając do samochodu. `my też` wyszeptałam. odpalił silnik, i ruszył, a my płakałyśmy jak bobry patrząc jak się oddala. - tak, nienawidzę pożegnań. / pstrokatawmilosci
|
|
 |
|
Był dla niej nie osiągalnym ideałem. W każdym calu był doskonały. Piękne oczy, bujne kasztanowe włosy, nie powtarzalny styl i to coś . Patrząc na jego zdjęcie nie wiedziała jak określić to co czuje. Cieszyć się, że miała okazję poznać kogoś takiego jak On, płakać nocami że nie może być miedzy nimi nic więcej jak tylko przyjaźń . Nic w tym momencie nie było dla niej. Nie miała pojęcia że w tak szybkim czasie, że w ogóle obdarzy go jakimś uczuciem. Znowu zgubiła granice, często śnił jej się po nocach, często o Nim myślała i równie często za Nim tęskniła. / domiia.
|
|
 |
|
Wiesz kto to przyjaciel ?! Przyjaciel to osoba od której nie wymagasz by Cię kochala , Bo i tak Cię kocha. Nie wymagasz by przy Tobie była , bo i tak przy Tobie jest. Nie wymagasz , żeby z Tobą płakała Bo i tak płacze. Nie wymagasz zaproszeń Bo zawsze czujesz się zaproszony Przyjaciel to osoba , która nigdy nie będzie chciała Cię zranić! Przyjaciel jest bezinteresowny.../anntcz rzadko są prawdziwi przyjaciele ..częściej są pseudo przyjaciele ..; /
|
|
 |
|
i mów sobie o niej co chcesz, ale wskoczyłbyś w ogien , sam wiesz
|
|
 |
|
-Y, słucham? -Kochanie... -Co? Ty oszalałeś? Jest 4 nad ranem. - spojrzałam na zegarek. -Tak, ale to nieważne. Spójrz przez okno, prosze. -No ale... - rozłączyłeś się. -No idiota, debil. Oberwie mu się, obiecuje. Marudząc pod nosem, zwlekłam się z łóżka i stanęłam przy oknie. Przez chwile przecierałam oczy, nie mogłam w to uwierzyć. Na chodniku był wielki napis 'kocham żanete!' . A dziś? Pozostało samo kocham. Którejś nocy zamalowałeś moje imie, widziałam gdy to robiłeś. Bolało. Nawet bardzo. A ten napis do dziś budzi we mnie wspomnienia.
|
|
 |
|
Szłam z miasta i tak mnie jakoś naszło żebym weszła na chwile do dziadka. Dawno u niego nie byłam, a i tak miała po drodze. -Cześć. - rzuciłam głośno, wchodzą do mieszkania. Zaczęłam opowiadać jak tam w szkole, w domu i w ogóle co nowego. Dziadek zdążył tylko powiedzieć żebym zjadła ciasto bo babcia zrobiła. No to zjadłam i popiłam kawą. Byłam u niego raptem 20 minut. -Już idziesz, tak szybko? Pewnie całuśny na Ciebie czeka. - Odparł dziadek uśmiechając się. -Tak, napewno. No to na razie. - odpowiedziałam dając buziaka dziadkowi i wyszłam. W głębi duszy mówiłam sobie 'nawet nie wiesz jak bardzo bym chciała żeby czekał. '
|
|
 |
|
Mnie już nie ma w twoich planach, prawda?
|
|
|
|