 |
|
"Tego wieczoru byłam smutna , w oczach miałam łzy . nawet światło wydawało mi się być szare . żadna
muzyka , żaden film , nawet przyjaciel nie był mi w stanie pomóc . płakałam przez Ciebie , siebie
i przez to wszystko co być mogło , a czego nie ma i nigdy nie będzie ..."
|
|
 |
|
"-kochasz go?
-nie.
-czemu kłamiesz?
- nie kłamię.
-okej, zacznijmy od początku. kochasz go?
-nie!
- nie kłam! kochasz go?
-ile razy mam ci mówić że nie?
-dopóki sama w to uwierzysz"
|
|
 |
|
- Kochasz go ?
- Ale jakie to ma znaczenie ... ?
- Takie, że może to twoja druga połówka !
- W takim razie chyba oboje jesteśmy lewe ..."
|
|
 |
|
To ten typ czekania, kiedy wiesz, że się nie doczekasz..!
|
|
 |
|
'-czas przemija nawet wtedy, kiedy wydaje się to niemożliwe. Nawet wtedy, kiedy rytmiczne
drganie wskazówki sekundowej zegara wywołuje pulsujący ból. Czas przemija nierówno - raz
rwie przed siebie, to znów niemiłosiernie się dłuży - ale mimo wszystko przemija.'
|
|
 |
|
[Część 1]Siedziała przy biurku, kurczowo ściskając komórkę. Wpatrywała się w małe uśmiechnięte słoneczko w prawym dolnym rogu ekranu.
Stwierdziła.. Nie no w sumie nic nie stwierdziła. Bo tu nie ma co stwierdzać. Bo jak by coś stwierdziła to by samą siebie okłamała.
Dopuściła tylko do siebie jedno wyjście. Musi przestać być zawziętą optymistką. Jej poglądy opierają się głównie na
nieuzasadnionym zadowoleniu z ogólnego stanu rzeczy. Do teraz opierała się tylko i wyłącznie na własnej wyobraźni..
Tzn głównie na nadziei. Może wmawianie sobie czegoś nie jest złe, ale nie na dłuższą metę.
Rzeczywistość?.. czyli wszystko co istnieje i jest na 100%, a świadomość? jakiś dziwny stan psychiczny, człowiek zdaje sobie sprawe ze zjawisk wewnętrznych, własnych procesów myślowych oraz zjawisk zachodzących w środowisku zewnętrznym i jest w stanie na nie reagować.
|
|
 |
|
[Część 2] Dobra teraz PODŚWIADOMOŚĆ. I tu jest chyba największy problem.. Mylona jest z przedświadomością i nieświadomością.
tak. Teraz można powiedzieć, że się pogubiła. Ale jutro będzie lepiej. Będzie się uśmiechać i mówić "dzięki, wszystko w porządku" I wszyscy uwierzą  To jest jej misja życiowa  nikt się nie pozna. Przestanie udawać jak tylko będzie w 100% szczęśliwa. A Szczęśliwa będzie wtedy, gdy będzie kładła się jak najwcześniej spać tylko dlatego, że nie będzie mogła
się doczekać kolejnego poranka. gdy uśmiech sam będzie wkradał się na jej buzie bez dużego powodu.
|
|
 |
|
[Część 3] kiedy splątane słuchawki, nie będą w stanie wyprowadzić jej z równowagi. i nie będzie potrzebowała zjeść
tabliczki czekolady bo wystarczy jej jedno słowo by zapomnieć o wszystkim. A i pokocha poniedziałki.
Bo będzie miała dla kogo wstawać. a Już zdążyła je znienawidzić.!
Wszystko co trzymała na wodzy, wypłynęło na powierzchnie..
Nawet nie wie co powinna..
Ale raczej ma to w nosie. Niech się dzieje co chce. I tak nie ma na to wpływu.
|
|
 |
|
[Część 1] Rozstanie było życiowym zwariowaniem, ale musiała sobie z tym poradzić. sama. nikt nie mógł zrobić tego za nią.
Według niej budowanie życia od nowa wymaga, tego by sie trochę rozejrzeć, popatrzeć na rzeczywistość z innej perspektywy. świat jest teraz inny, zaczęła dostrzegać to co przedtem umykało jej uwadze. albo wygodniej jej było udawać ze tego nie widzi.
Zaczęła od odpowiedzi samej sobie na pytanie kim jest i czego chce. Może zbyt późno doszła do tych pytań ale zrozumiała
jak bardzo są ważne. Tak wyszło. lecz nie deprecjonuje tego co przeżyła do tamtej chwili.
On odszedł a ona wciąż czeka. Nałogowa miłość jak każde uzależnienie, potrafi zrujnować życie jeśli w porę nie
zacznie się z nią walczyć.
|
|
 |
|
[Część 2] Najtrudniej było się jej przyznać samej przed sobą ze jest w pułapce, że "miłość ponad
wszystko" stała sie chorobą którą trzeba zniszczyć. Moze chodzi właśnie o to by poczuła sie szczęśliwa. Tylko przedtem
trzeba sie czegoś nauczyć, dowiedzieć o sobie.
Niby musi wszystko zamknąć. A i tak tego nie zrobi. To jest właśnie takie dziwne.
Najtrudniejsza jest walka z samym sobą. Jej obie półkule mózgu kochają go wszystkimi swoimi zakamarkami.
Najgorzej jest wieczorami. Gdy siedzi na łóżku i czuje, że straciła swoja wielką miłość..
|
|
 |
|
lubię ten stan, kiedy cała roztrzęsiona trzymam w dłoni plastikowy kubek wypełniony po brzegi wódką. kiedy podchodzi do mnie obcy facet, a później wymieniamy się nawzajem śliną. nie lubię budzić się następnego ranka w pustym łóżku, kiedy on leży na podłodze, a głowa pęka mi w szwach. nie lubię, kiedy kucam na podłodze i odpalając papierosa czuję się jak zwykła, bezwartościowa szmata wypruta z jakichkolwiek emocji. właśnie wtedy dochodzi do mnie, że bliskość drugiej osoby przepełniona uczuciem jest dla mnie ważna niczym ta cholerna kawa każdego ranka. ta, która daje mi energię na każdy, nawet najpłytszy i najbardziej wyćwiczony uśmiech w ciągu dnia.
|
|
 |
|
nie możesz się pozbierać z podłogi, leżąc gdzieś między fotelem, a nogą od stołu. bierzesz do dłoni telefon i uświadamiasz sobie, że tak naprawdę żaden z numerów nie jest odpowiedni, aby pod niego zadzwonić w celu uzyskania pomocy. w powietrzu unosi się odór podmokniętych od taniego wina paneli, a Ty cicho łkasz, uświadamiając sobie, że codziennie mijasz miliardy ludzi, a tak naprawdę jesteś zupełnie samotna. żadna z nich nie podałaby Ci ręki, gdybyś przewróciła się o sznurówki swoich ulubionych trampek.tak naprawdę żadna z mijanych przez Ciebie osób nie oddycha z dedykacją dla Ciebie.
|
|
|
|