 |
|
podjęłam ostateczną decyzję: jeszcze się zastanowię.
|
|
 |
|
jak dorosnę zostanę swetrem... albo znajdę inny sposób, aby Cię przytulić.
|
|
 |
|
pamiętasz te serduszka na końcu zeszytu od matmy z twoim imieniem w środku? to zapomnij. teraz pokrywa je gruba warstwa korektora..
|
|
 |
|
chciałabym znowu tak czuć, mieć motyle w brzuchu i uśmiech od ucha do ucha. chciałabym ponownie odbierać telefon z myślą, że dzwoni ten Ktoś. chciałabym denerwować się przed spotkaniem, a widząc Jego czuć przyspieszone bicie serca. chciałabym ukradkiem na Niego spoglądać, a potem tak zwyczajnie patrzeć głęboko w oczy i trzymać się za ręce, ściskać ile sił. chciałabym..
|
|
 |
|
wypad z kumpelą . Kierunek - rossman . Cel -świateczne zakupy . Miałam zamiar kupić prezent mojej siostrze .. jakies dobre perfumy . Drogie ? Raz sie żyje , a siostrę mam tylko jedną . Podeszłam do półki z perfumami . Playboy . Ładnie pachnie . Ładny kolor , taki niebieski . Biore . Teraz dla brata . O , tez fajne .. kurcze drogie . Nastepne .. ten zapach ... O nie .. świetnie .. stukłam butelke .. a to tylko przez to .. że to ty miałes takie perfumy ...
|
|
 |
|
Patrzysz na mnie , takim wzrokiem .. ze bezczelnie prosze o więcej .
|
|
 |
|
(cz1.) szłam przez park i rozmyślałam o tym co właśnie mi powiedział. nagle usłyszałam czyjeś kroki, rozejrzałam się dookoła. przez mgłę nie mogłam nic dojrzeć, nawet uliczna lampa była rozmazana. przyśpieszyłam kroku, moje serce zabiło szybciej. 'nie powinnam była tu przychodzić sama' - pomyślałam i chciałam wyciągnąć telefon, żeby po kogoś zadzwonić. ledwo otworzyłam torbę, a ktoś złapał mnie za ramię. odskoczyłam od niego i zaczęłam biec. - zaczekaj! - krzyknął. - odwróciłam głowę i poślizgnęłam się na śniegu. podbiegł do mnie. - to tylko ja. nie bój się. - powiedział spokojnym głosem - Kuba.. co ty tu robisz? - zapytałam z niedowierzaniem. - byłem u ciebie w domu, Anka powiedziała mi, że wyszłaś, więc od razu pomyślałem gdzie mogę cię znaleźć.. i nie myliłem się. po co u niego byłaś? - w jego głosie dało się usłyszeć panikę i.. gniew? - przepraszam. to nie to o czym myślisz. musieliśmy wyjaśnić sobie parę spraw.. nie gniewaj się na mnie.
|
|
 |
|
(cz2.) - nie gniewam się. oczywiście, że nie.. po prostu idąc tu myślałem tylko o tym czy zobaczę cię.. żywą. - nie był pijany, nie uderzyłby mnie. - ile razy to od ciebie słyszałem, kotku? ile? - kilka.. ale to były wyjątki.. - nieprawda! - przerwał mi - to nie były wyjątki i dobrze o tym wiesz. dlaczego ciągle sobie to wmawiasz? on bił cię bez powodu! to była codzienność.. - musiał dojrzeć jak moje oczy się zaszkliły gdy to mówił, gdyż jego głos nieco się uspokoił. - przepraszam.. nie chciałem ci tego powiedzieć. - otarłam rękawem łzy, które spływały mi po policzkach. - wiem, że chciałeś to powiedzieć.. i dobrze, że to powiedziałeś.. masz rację, nie chciałam tego do siebie dopuścić, ale masz rację.. - przytulił mnie. - ja nigdy cię nie skrzywdzę.. obiecuję. - wierzyłam mu. pierwszy raz od niepamiętnych czasów naprawdę poczułam się bezpieczna. tak strasznie go kocham.
|
|
 |
|
~ jedyną odpowiedzią na sms do Ciebie , był raport dostarczenia .
|
|
|
|