 |
|
Sięgnęłam po pamiętnik leżący pod poduszką. Założyłam go ponad rok temu, wtedy gdy na dobre rozstałam się z tym Brązowookim Brunetem. Przejrzałam kilka wpisów i mimo, że w pierwszym zarzekałam się, ze nie będę o nim pisać Jego imię pojawiało sie na każdej stronie.Od tamtego czasu w moim życiu pojawiło się kilku chłopaków,ale mimo to nie zapomniałam o tamtym..Ostatnimi czasy pisząc Jego imię miałam na myśli inną osobę,lecz mimo to nie zapomniałam. Nie przestałam kochać, ani czekać. Jego imiennik również okazał się skończonym idiotą, kimś kto ładnie mówi, super kłamie i zajebiście rani..I kolejny raz wycierając łzy z policzków obiecuję sobie, ze nigdy więcej nie dam nikomu zbliżyć się do siebie, że nie będę płakać,ani tęsknić, ani czekać.. Że już nigdy nikomu nie dam się sobą zabawić.. Chociaż wiem.. Że jeszcze będzie wiele łez, wiele smutku i cierpienia.. A przede wszystkim wiele niespełnionych nadziei.. ;(
|
|
 |
|
twoje imię to synonim słowa kurwa . ;P
|
|
 |
|
Kotku, zrób to dla mnie dziś tu . . . xD
|
|
 |
|
Siedziała przed szpitalem, a płatki śniegu opadały na jej czerwony beret. Trzymała w ręce swoją komórkę, a pionowa kreska nie rozpoczętej wiadomości migała na wyświetlaczu.
Nie wiem dlaczego – zaczęła pisać – ale... ale czuję taką wewnętrzną potrzebę żebyś o tym wiedział, może uznasz to za śmieszne, okej zrozumiem, ale... chyba potrzebuję tych Twoich skrzydeł.
Wybrała numer i z zamkniętymi oczami wysłała wiadomość, ze świstem wypuszczając powietrze.
|
|
 |
|
Położyłam się skulona na łóżku.Dookoła mnie panował kompletny chaos:otwarty pamiętnik, długopisy, komórka, chusteczki, piloty i mp4. Wzięłam ją do ręki i otworzyłam folder ze zdjęciami z soboty.Na każdym zdjęciu byliśmy my objęci..Kolejny raz pomyliłam miłość z zauroczeniem.Wyobraziłam sobie,że na tym zdjęciu jest ktoś inny,ktoś kto ostatnio zbyt często odwiedza mnie w myślach,ktoś kto od roku szczęśliwy jest z inną,ktoś kto nie powinien juz dla mnie istnieć..Zalała mnie fala gorąca,a do oczy napłynęły słone łzy.Spojrzałam na ekranik mp4, po czym zerknęłam na biurko na którym znajduje się bukiet kwiatów nie od tego,od którego bym chciała.Nie kochałam go,tak jak on nie kocha mnie, jednak moje ciało potrzebuję jego bliskości.To nie miłość, to zwykły strach przed samotnością..
|
|
 |
|
- Jesteś niesamowitym....
- ...Tyle razy to słyszałem...
- ...Nienormalnym...
- ...Eee, to też...
- ...Niezastąpionym durniem!
|
|
 |
|
-Powiedziałaś,że nawet jak się obrazisz mam się upierać bo nie chcesz mnie stracić,więc do cholery daj mi się wytłumaczyć-stał przede mną taranując mi przejście.
-kłamałam-zrobiłam minę cwaniaka patrząc mu prosto w oczy. Wiedziałam,ze w ten sposób będę go ranić...chciałam tego,chciałam aby cierpiał tak jak ja.
-jak to? -tak to. -nie wierzę-potrząsnął głową. -dlaczego?bo myślisz,że jesteś taki super i każdy cię kocha? To była tylko zabawa-wywróciłam oczami.
-nadal nie wierzę-mówił wystraszony,jego oczy zaszkliły się.
-to już twój problem.-chciałam iść dalej.
-kochasz mnie -szarpnął mnie lekko abym się zatrzymała.
-wiesz...kocha to cię na pewno mama,nie ja-posłałam mu wredny uśmiech.
-nie potrafisz kłamać,nawet w tej chwili,widzę,że kłamiesz. Kochasz mnie.
|
|
 |
|
cholerne, słodkie, śliczne czekoladowe
tęczówki! Nienawidzę was!
|
|
 |
|
- Zaraz wracam. - uśmiechnęła się blado po czym weszła na
środek ulicy. Kręciła się dookoła własnej osi co chwila
krzycząc coś na całe gardło. Wystarczył moment aby zniknęła.
Oślepiające światło, i jej delikatne ciało z hukiem uderzające
o asfalt.
|
|
|
|