 |
|
- Cześć dziewczyny – rzucił wesoło , stając obok nas. Wydałyśmy z siebie jedynie „szzz”, żeby go uciszyć i wróciłyśmy do podziwiania ciał chłopaków. – Ekhm! – odchrząknął nerwowo. – Przypominam ci, ze masz chłopaka, którego bardzo kochasz i który doprowadza cię do GODZINNEGO ORGAZMU!
|
|
 |
|
-a czemu takie czerwone wyszło? -bo jest zimno,to znaczy ciemno. XD
|
|
 |
|
Wiesz co jest najgorsze? To, że pisaliśmy codziennie... Mogłam usnąć tylko po Twoim "Dobranoc Malutka", a teraz nawet nie napiszesz "cześć".
|
|
nane dodał komentarz: do wpisu |
28 stycznia 2011 |
 |
|
'bo Tobie mogę nawet czytać "Lalkę" przez telefon. Całe dwa tomy.
|
|
 |
|
- Bogu już zabrakło aniołów! A ty... kim dla mnie mógłbyś być?
- Ja? Nie wiem. Mogę jedynie pożyczyć ci swoich skrzydeł, bo nie są mi już potrzebne, wystarczająco wysoko się na nich wzbiłem.
|
|
 |
|
- Wiesz że w oczach można utonąć? Ja właśnie tonę w Twoich. Ale nie ratuj mnie. Chce się w nich utopić i trwać tak na zawsze.
|
|
 |
|
Wyszła ze szkoły wiążąc jeszcze szalik. Kiedy dochodziła do furtki, zauważyła, że stoi z kumplami. Trzymał w dłoni śnieżkę i momentalnie uśmiechnął się na jej widok. "Nie waż się!" Krzyknęła w jego stronę. "Bo co?" Zapytał z szelmowskim uśmiechem. Złapał ją i przyciągnął do siebie tak blisko, że wymieniali oddechy. "Proszę?" Zrobiła smutną minę. Już myślała, że ją pocałuje, gdy nagle znalazła się na ziemi, ze śniegiem na twarzy. Było cholernie zimno! Usiadł na niej okrakiem i śmiał się w najlepsze. "Złaź ze mnie!" Warknęła. "Oj, nie denerwuj się tak. Złość piękności szkodzi." Wciąż się śmiał. "A jak zachoruję?" Zapytała smutno. Spoważniał i powiedział cichutko: "To będę Twoim osobistym lekarzem." Nachylił się do pocałunku. Jakie było jego zdziwienie, gdy na ustach poczuł zimy śnieg. Zwaliłam go z siebie i pognałam pędem do samochodu. Spojrzał na mnie wnerwiony i pogroził palcem. Wysłałam mu buziaka. We wstecznym lusterku widziałam, jak się śmiał.
|
|
 |
|
braku humoru, dzień jak co dzień, kwestia przyzwyczajenia. [ fadedstar ]
|
|
 |
|
Cóż, w życiu bywa różnie, czasami tego chcemy, a innym razem mamy ochotę skoczyć z mostu z nadzieją, że może wtedy wyrosną nam skrzydła.
|
|
|
|