 |
|
Zapamiętaj jedną rzecz, że nie warto patrzyć wstecz.
|
|
 |
|
Pokaż, że jesteś silniejsza od problemów.. Pokaż że jesteś zbyt dobra żeby pełnić w czyimś życiu rolę marginesu, rolę osoby, która jest 'tak na wszelki wypadek'. Pokaż, że umiesz mówić 'nie' i nie tylko dawać innym dobre rady, ale i sama walczyć z problemami. Pokaż, że umiesz wygrać to życie, chodzić z głową podniesioną dumnie do góry, a nie zadowalać się miejscem na uboczu.
No pokaż do cholery maksimum na które niewątpliwie Cię stać..
|
|
 |
|
Już nie pamiętamy, prawda? Już nie usłyszymy od siebie nawzajem żadnego z tych słów, które niejednokrotnie pomiędzy nami padały.Już za sobą nie tęsknimy, prawda?Bo i po co, za czym? Nie warto. Już się o siebie nie martwimy, nie chcemy wiedzieć co u nas słychać, praktycznie nic o sobie nie wiemy, znowu. To co się wydarzyło wydaje się być tak odległe, że aż nierealne, prawda?
|
|
 |
|
Mimo że już zamknęłam rozdział z nim i wszystkie tematy odnośnie jego powinny mi być obojętne lecz w praktyce wcale tak nie jest... nie to że oczekuje coś od niego bo wcale tak nie jest. Chodzi o to że, po prostu nie umiem nic nie powiedzieć w jego sprawie gdy mówią o nim źle, owszem jest on dupkiem ale to indywidua sprawa między mną a nim. Ludzie którzy go nie znają, tylko słyszą o nim to czy tamto od innych osób i przypadkiem widzą go na ulicy, wyrażają się tak i owak... Nie wiem czemu tak jest ale nie umiem udać że tego nie słyszę, potaknąć czy udać że mi to obojętne... próbuje naprostować to co mówią. Czy słusznie że wypowiadam się w jego sprawie? hmmm sama nie wiem ale tak na prawdę to mimo tego co czasem mówię o nim, to że jest mi wszystko jedno co się z nim dzieje czy co ludzie o nim mówią... nigdy nie był mi obojętny i nie będzie.
|
|
 |
|
I chciałabym zobaczyć Twoją minę, kiedy dowiedziałbyś się, że to Ty jesteś bohaterem
i adresatem większości moich wpisów.
|
|
 |
|
Nie żałuję, że Ci to powiedziałam.
To Ty żałuj, że nie zrozumiałeś...
|
|
 |
|
Są godziny liczone podwójnie i lata nie warte ani jednego dnia.
|
|
 |
|
Żyjesz? Zastanów się dobrze nad tym pytaniem. Czy żyjesz? Siedzisz wieczorem sama w pokoju, słuchasz dobijających piosenek i myślisz o tym co wydarzyło się w ciągu dnia, kilku dni, tygodnia lub miesięcy? W dzień chodzisz uśmiechnięta , ale tak naprawdę to tylko perfekcyjna gra pozorów? Odliczasz godziny do końca dnia, zachodu słońca? Wieczorem ból rozrywa Twoje serce i obolałą duszę?
|
|
 |
|
Zdruzgotane psychiki, przez uczucia z wyższej ligi. Wypełnione dzienniki: "Tak podają statystyki".
|
|
 |
|
Wszystko wymknęło się z pod kontroli. Uczucia zaczęły się w niej kłębić bardziej niż dotychczas. Częstszy płacz, żal do świata, ten cholerny smutek widoczny w jej oczach. Jej słabe i roztrzęsione dłonie nie były w stanie nawet utrzymać zwykłej szklanki z wodą. Poddała się zbyt łatwo. Depresja dopadła ją szybciej niż się tego spodziewała. To nieokreślone coś zabijało ją bardzo powoli, ale skutecznie. Z dnia na dzień czuła się nikim, zapadała w nicość.. Tkwiła w czymś w rodzaju otchłani, w której kiedyś zderzy się z końcem, ale zanim to nastąpi będzie cierpieć co raz mocniej i mocniej, aż ból zniszczy ją w stuprocentowej całości.
|
|
|
|