 |
|
'Możesz przyjść teraz do parku, do tej altanki? Potrzebuję Cię, proszę.' Wysłałam to do Ciebie i poszłam w owe miejsce, cała zaryczana z kapturem na głowie. Kiedy dotarłam, zauważyłam Ciebie w otaczającej Cię grupce Twoich kolegów. Zobaczyłeś mnie i wyszedłeś mi naprzeciw. 'Co się dzieje, mała?' Wtuliłam się w Ciebie i zaczęłam ryczeć. Ty objąłeś mnie i czekałeś cierpliwie, aż się uspokoję. 'Moja siostra. Ona..' Przytuliłeś mnie mocniej. 'Spokojnie, jestem z Tobą, teraz już wszystko będzie OK.' Zaczęłam jeszcze bardziej płakać. 'Co się dzieje? Czemu płaczesz?' Usłyszałam Twojego kolegę, lecz nie odrywałam głowy od Twojego ramienia. 'Idź stąd' Odburknąłeś. 'Ale co jest?' Zapytał ponownie. 'Tipsa sobie złamała, idź już.' Twój kolega zaczął się śmiać, lecz zanim poszedł, poczułam Jego dłoń na moich plecach. 'Dasz radę, mała.' Uśmiechnęłam się i uwolniłam z Twoich ramion. 'Dzięki.' Objąłeś mnie i pocałowałeś we włosy, a Twój kolega dodał 'Ten tips musiał sporo kosztować, jak tak płaczesz.'
|
|
 |
|
Siedziałam na łóżku jednego z Twoich kumpli, Ty położyłeś się na moich nogach. Oglądaliście ostatni mecz Waszej ulubionej drużyny. 'Ej, dzwonimy do tych lasek z naszej ostatniej imprezy?' Usłyszałam jednego kumpla. 'Jasne!' odkrzyknął drugi. Nie przejęłam się, do czasu. 'Stary. Ona chce z Tobą gadać.' Wziąłeś telefon i zacząłeś rozmowę. Słyszałam całą Waszą rozmowę. 'To kiedy powtórzymy nasz ostatni pocałunek?' Usłyszałam z telefonu, a Ty spojrzałeś na mnie. 'Nigdy' Odparłeś, wiedziałeś, co się święci. Wywaliłam Cię i wyszłam z domu na samej bluzie, zostawiając wszystko w środku. Oparłam się o ścianę i łzy mi pociekły. Zamknęłam oczy. 'Przepraszam.' Usłyszałam. Podeszłam do Ciebie, przywaliłam w twarz i uciekłam w stronę domu. Gdzieś w połowie drogi przystanęłam, by odpocząć. Po chwili zobaczyłam Cię, zbliżyłeś się, oddałeś swoją bluzę i chciałeś zabrać mnie do domu. 'Obiecałeś mi coś, kłamałeś! Może we wszystkim kłamiesz?!' Spojrzałeś na mnie. 'W tym, że chcę być z Tobą na pewno nie.'
|
|
 |
|
1. On był niesamowicie przystojnym blondynem. Kibic Lechii, JP na 100%. Mimo, że cieszył się powodzeniem wśród większości słodkich idiotek w szkole, wybrał właśnie Ją. Nieśmiała blondynka od razu wpadła mu w oko. Jej oryginalna uroda i niezwykłe oczy były idealnym uzupełnieniem Jego błękitnego spojrzenia i olśniewającego uśmiechu. Zanim się poznali miał totalnie wyjebane na wszystko, ale kiedy pojawiła się Ona zaczął doceniać to, co otrzymał od losu. Nauczył się zażarcie walczyć o swoje. Bywał cholernie zazdrosny, gdy wokół Niej zakręcił się frajer poniżej Jej poziomu. // OSTATNIPOCALUNEK
|
|
 |
|
2. Ona dostawała białej gorączki, widząc jak laski z Jej klasy kręcą przed Nim tyłkami. Strasznie bała się, że któraś z nich okaże się być lepszą od Niej. Wtedy jeszcze nie wiedziała, że jest dla Niego najważniejsza, że On nie traci czasu na myślenie o innych, a każda sekunda upływa mu na przywoływaniu w pamięci Jej nadzwyczajnych oczu. Siedząc na łóżku z podkulonymi nogami i spowiadając się pluszakom z bezgranicznej miłości do Niego, nie wiedziała też, co On ma w planach i jak ogromne czeka Ją szczęście. // dla landriina, sorry Mała, weny nie miałam ;) // OSTATNIPOCALUNEK
|
|
 |
|
Wyszłam z wanny, owinięta samym ręcznikiem, który ledwo co przysłaniał mi dupę i udałam się do swojego pokoju, w którym byłeś Ty. 'Co się tak gapisz?' Zapytałam. 'Wiesz. Trudno byłoby się nie patrzeć, kiedy Twoja partnerka życia wychodzi z wanny prawie naga.' Zaśmiałam się. 'Do nagości jeszcze mi dużo. Ale podoba mi się kwestia partnerki życiowej, możemy o tym pomówić.' Tym razem to Ty się zaśmiałeś. 'To chodź tu do mnie, pogadamy o tym.' Zrobiłeś mi miejsce obok siebie. 'Wiesz, z chęcią. Ale jak się zaopatrzę w jakieś ciuchy na swoim pięknym ciele.' Złapałam jakiś stosik rzeczy i pognałam do łazienki. 'Nie musisz, obejdzie się skarbie, naprawdę.' Po chwili wyszłam z łazienki. 'Wiesz. Ten mały stosik, to bielizna, spodenki, w których śpię i Twoja bluza.' Stanęłam w progu pokoju, eksponując swoje piękne nogi. 'Kurde, Mała. Albo w tą, albo w tamtą stronę.' Uśmiechnęłam się uroczo i rozpięłam trochę Twoją bluzę, pokazując przy tym dekolt. 'Dobrze wiesz, jaką wolę drogę.'
|
|
 |
|
'Gdzie On jest? Maił być już dawno w domu, jego mama nawet do mnie dzwoniła!' Twój kolega zaprowadził mnie do swojego pokoju. 'Wczoraj trochę za dużo wypił i padł.' Załamałam się, widząc Ciebie, leżącego na łóżku i nie ogarniającego niczego. 'Jak nie może to niech nie pije. A co robiliście przez te wszystkie dni, że się w domu nie pojawił?' Usiadłam na krańcu łóżka. 'To samo.' Usłyszałam, a za łóżkiem zobaczyłam sporą ilość pustych butelek, wiadomo po czym. Zaczęłam Cię budzić, lecz Ty dalej spałeś. 'Daj mi wódkę' Powiedziałam i dostałam ją. Wzięłam szklankę, nalałam do niej trochę i zaczęłam machać Ci nią przed nosem. Po chwili zacząłeś jarzyć co jest grane. 'Wódki się zachciało?! Jak nie możesz pić to nie pij!' Wstałam i odstawiłam wódkę na swoje miejsce. 'Ale Skarbie, nie gniewaj się. Musiałem mu pomóc' Jakimś cudem złapałeś mnie za rękę, przyciągnąłeś do siebie i próbowałeś pocałować. Dałam ci mocnego liścia. 'Zaraz to Ty będziesz potrzebował pomocy i to nie przez zatruty żołądek!'
|
|
 |
|
Czasem warto rozejrzeć się wokół siebie i zauważyć coś pozytywnego. Wiesz, przynajmniej w śnie mogę poczuć Twoją bliskość. A potem obudzić się rano i móc odtworzyć każdy Twój oddech i pocałunek. Przeżyć go na nowo. I czuć. Tak cholernie realistycznie...
|
|
 |
|
te twoje ostatnie słowa, mnie bardzo dobiły;(
|
|
 |
|
Niby Cię okłamuje?! Dałam Ci słowo, że nigdy Ciebie nie okłamę i nie zdradzę a co otrzymuje wzamian? :(
|
|
 |
|
taak własnie.... Przez te kilka godz. pisania z Tobą było wszystko okey, a teraz co? nagła zmiana?! wszystko poszło sie jebaĆ... I to dosłownie...;/ tak mi ufasz, Kochasz mnie.. no proszę. nie pomyślałabym, że mógłbyś się tak zachowaĆ;/ :( ale cóz los bywa okrutny ;( nawet wtedy jeżeli chcemy zrobiĆ coś miłego dla Kogoś kto jest dla nas ważny :(
|
|
 |
|
Wykrzyczał mi w twarz moje błędy nie wiedząc, że największym jest on sam.
|
|
 |
|
Nigdy o mnie nie zapomnisz.
W każdej kolejnej kobiecie będziesz szukał mojego zapachu, smaku i kształtu.
Mojego głosu, mojego spojrzenia, gładkości mojej skóry.
Mojej uległości i mojej nieobliczalnej radości.
Wspaniałych kobiet jest wiele.
Na pewno spotkasz je na swojej drodze.
Ale nie będą takie jak ja... bo ja jestem tylko jedna.
Wyjątkowa.
|
|
|
|