 |
|
Była na imprezie. Wiedziała, że przyjdzie więc już na początku zaczęła pić. Po godzinie stała nawalona pod ścianą i krztusiła się dymem z papierosa. Wszedł do kuchni nie wiedząc, że ona tam jest. Odwrócił się, spojrzał na jej oczy, które się zaszkliły i podszedł bliżej. Zaczęła się śmiać. 'Tylko sobie nie myśl, że to przez Ciebie. Dymem się zakrztusiłam i tyle.' Złapał ją za łokieć. 'Chodź. Wyjdziemy na zewnątrz.' Spojrzała na niego wściekła i pijana. 'Chyba sobie kpisz.' Odwróciła się i kończyła swoje piwo. Wyrwał jej butelkę z dłoni i wziął na ręce przekładając przez ramię! 'Cholera! Puść mnie. Puść mnie, no!' Wyszli na zimne powietrze. Postawił ją na ziemi i odwrócił się plecami. 'Coś Ty sobie, kurwa, myślał? Że przyjdziesz i będziesz udawał bohatera? Po jakiego chuja mnie wyprowadzałeś? No po co pytam?! Nie ma już nas. Sam o tym zdecydowałeś i guzik powinno Cię obchodzić, co się ze mną dzieje!' Biła go pięściami po plecach. 'Kocham Cię.' Powiedział. Uderzyła mocniej.
|
|
 |
|
... I zrobię tak, że przejdziesz obojętnie i jękniesz ' eh! Co ja straciłem ', a ja się uśmiechnę i pocałuję twojego przyjaciela...
|
|
 |
|
Nie odezwę się PIERWSZA. Jeśli do mnie więcej nie napisze będę go czule wspominać - jako dupka.
|
|
 |
|
Jak się sypie to rusz dupę, a nie czekaj aż ci ktoś pomoże.
|
|
 |
|
I wiesz? Mimo, że Ciebie znam pół roku, a Jego miesiąc, to On zrobił dla mnie dużo więcej, niż Ty. Z Jego słów padło o wiele więcej komplementów skierowanych w moją stronę, niż z Twoich. On mi obiecuje i to spełnia, w przeciwieństwie do Ciebie. On jest zdecydowanie lepszy, biorąc pod uwagę wymagania mojej matki, od Ciebie. Ale, wiesz, że mnie to nie obchodzi? Kocham tylko Ciebie, od tych bitych sześciu miesięcy i jakoś nie potrafię obdarzyć Jego podobnym uczuciem. Ale nie przyznam się, tak, jak Ty się nigdy nie przyznałeś, że coś dla Ciebie znaczę. I tak jakoś żyjemy. Jakoś, dobrze powiedziane. Mam nadzieję, że jednak u Ciebie jest lepiej ..
|
|
 |
|
Usiadłam na parapecie i słuchałam kropelek uderzających w moją szybę. Już się pogodziłam z brakiem jakiegokolwiek życia w moim istnieniu. Nie łudziłam się, że się odezwiesz, już nadzieja dawno umarła. Oparłam głowę o szybę i bawiłam się kropelkami, tańcząc palcem na szybie, jak one. 'Tak bardzo go kocham' szepnęłam, do moich nowych przyjaciół. Zaczęłam się spowiadać z mojej nieskończonej miłości do Ciebie, zaczęłam płakać, i moje krople łez, mogłyby się zjednoczyć z kroplami łez nieba. Może to niebo płakało, nade mną akurat? Może żałowało, że tak wszystko się stało, albo żałowało, że w ogóle pojawiłeś się na mojej drodze. W ten wieczór, jakoś myśli nie dawały mi spokoju. Patrząc, jak spadają ostatnie krople deszczu, zaczęłam uśmiechać się, niebo przestawało płakać, ja też przestałam. To znaczyło, że ma nadejść lepszy czas. Na pewno bez Ciebie, przecież ... masz wyjebane. Eh, no trudno. Moi nowi przyjaciele pomogą mi przetrwać.
|
|
 |
|
kurde, kiedyś nie byłam ci obojętna, kiedyś pisałeś codziennie, martwiąc się, czemu jest u mnie nie najlepiej. kiedyś zrobiłbyś dla mnie wszystko, kiedyś przecież ci się podobałam, więc co się zmieniło? to, że cie nie pocałowałam na 'do widzenia' to nie znaczy, że cię nie kocham. ba, nie ogarnąłeś, że tak się ciebie wstydzę, że ledwo przy tobie pamiętam, jak się chodzi?
|
|
 |
|
Czy następny dzień będzie wyglądał tak samo. Tego nie można nazwać rutyną czy monotonnościa, to jest okropny ból, przynajmniej dla mnie. Nie nawidzę wieczorów, nie nawidzę gdy jestem sama. Co dziennie piję herbatę , leże pod kocem ze słuchawkami w uszach. po chwili odkładam wszystko , kładę się i płaczę , jak normalny człowiek , łzy są wszędzie , moje oczy nie wytrzymują , trochę im mokro.nie umiem tego wytłumaczyć, bardzo dziwne , każde moje zachowanie jest dziwne. Sama nie wiem co mi jest. nie mam depresji i nie mam myśli samobójczych. Po prostu jestem tak zraniona i to nie tylko przez przez wiele innych ludzi i wiele innych sytuacji , dlatego gdy nie umiem sobie radzić jedyną pomocą jest płacz. Tak możecie mi nawet powiedzieć , że użalam się nad soba, mam to tam z tyłu. // fuckforever
|
|
 |
|
I godzinami wmawiać sobie , że ma się wyjebane.. gdy tak cholernie Ci zależy .. Jakie to żałosne .. // koosmaty
|
|
 |
|
Otworzyłam oczy i zobaczyłam Ciebie, siedzącego na krańcu mojego łóżka. 'Co Ty tu robisz?' Uśmiechnąłeś się. 'Nareszcie. Słońce, jest już 12, nie wiedziałem, że lubisz tak długo spać. ja tu siedzę już od 3 godzin!' Powoli usiadłam po turecku. 'Co? Od dziewiątej? O matko.' Spojrzałam w stronę drugiego pokoju, gdzie przed telewizorem siedzieli Twoi kumple. 'Czekaj, czekaj. Ale skąd masz klucze?' Wstałam i skierowałam się do nich. 'Zostawiłaś je u mnie wczoraj.' Usiadłam pomiędzy nimi na kanapie, wzięłam pilot i z ich super meczu, przełączyłam na jakiś babski serial. 'Nie zauważyłam nawet.' Twoi kumple próbowali zabrać mi pilota. 'Ej, młoda, oddaj. Stary, weź coś powiedz twojej lasce.' Palnęłam go w łeb. 'Mam imię!' Zaśmiałeś się. 'Dobra, to ja idę poszukać twojego pamiętnika.' Zamarłam, moje wszystko. Może już to nawet przeczytałeś. 'NIE!' Wrzasnęłam i rzuciłam się na Ciebie, zostawiając pilot na kanapie. ' Dzięki, stary.' Rzucił jeden z nich, a ty, śmiejąc się, zacząłeś mnie całować.
|
|
 |
|
potrafisz zapalić wypaloną do końca świeczkę ponownie? więc po co się pytasz, czy mamy jeszcze jakieś szanse?!
|
|
 |
|
Szkolna dyskoteka, humor miałam na plus, jak nigdy po rozstaniu z Tobą. To nic, że jako DJ był ten koleś, przez którego idziecie siedzieć, i tak się wyśmienicie bawiłam. Do czasu, gdy wszedłeś ze swoimi kumplami na parkiet. Ona podleciała do Ciebie, a mi w środku zaczęło się wszystko gnieść. Nie odstępowała Cię na krok, wszędzie za Tobą szła. Spojrzałeś na mnie, czekałam na to, wtedy posłałam Ci najpiękniejszy uśmiech, na jaki było mnie stać i pokazałam, że daję radę. Pierwszy wolny. Nie miałam akurat ochoty patrzeć na te wszystkie pary, więc poszłam do łazienki. 'Zatańczysz?' Usłyszałam i zapomniałam jak się oddycha. W głowie pojawiło mi się jedno zdanie. 'Pierwszego tańca się nie odmawia.' Uśmiechnęłam się na samą myśl, że nie tańczysz z nią. Podałam Ci rękę i zawędrowaliśmy na sam środek parkietu, wtuleni w siebie, jak po raz pierwszy. Aj, kochany, żałuj, że nie widziałeś, jak ona wkurwiona wyrwała do łazienki.
|
|
|
|