 |
|
Drogi Książe z Bajki!
Podobno jesteś coraz bliżej, ale Ty to nie Ty. Tb
znaczy
Łukasz to nie Ty. Jeżeli on to nie Ty, to nie wtem. kto
bardziej może być Tobą. Wiem jedno: nigdy więcej
nie
będę pytała papieru toaletowego o cokolwiek.
|
|
 |
|
śladów może i kiedyś nie będzie, ale boli
kurew...
jak skurczybyk.
|
|
 |
|
Może
te pięćdziesiąt stopni w cieniu osłabiło jej czujność?
Może
jej instynkt samozachowawczy poszedł właśnie na
lunch,
a wyrobione odruchy zrobiły sobie przerwę na
papierosa?
Nie wiadomo
|
|
 |
|
Przebudzenia bywają bolesne.
|
|
 |
|
To, że mówił
głównie
o sobie, nie bardzo przejmując się nieśmiałymi
próbami
Gosinych zwierzeń, było nieco kłopotliwe — bądź
co
bądź, nawet najbardziej zakochana kobieta czasem
chce
pomówić zamiast posłuchać — ale Gosia na razie
mogła
słuchać bez końca.
|
|
 |
|
Uśmiechnął się z
uroczą autoironią,
a ona pomyślała, że za sam ten uśmiech
poszłaby za
nim do nieba. Albo nawet i do piekła. Dokądkolwiek.
|
|
 |
|
— Pa... Pa... — Moja droga, tylko na tyle cię stać?!
Masz przed sobą mężczyznę twych marzeń i nawet
konwersacji
na jako takim poziomie poprowadzić nie
umiesz?!
Wstydź się, dziewczyno, wstydź! Jednak nie umiała.
— Papa! — pomachała nieznajomemu tuż przed
nosem
|
|
 |
|
Przez głowę właścicielki przelatywały natomiast
następujące
myśli: ***!!! ***!!! ***!!! Mówiłam, że tak się to
skończy!!!
|
|
 |
|
gdy o zmierzchu — to moja
ulubiona pora — siadam na schodkach i wsłuchuję
się
w tę łagodną ciszę, gdy razem z całym otaczającym
mnie
światem pozwalam opaść powiekom... czuję wtedy,
że
jestem tam, gdzie być powinnam. Ze zawsze
marzyłam
o tym miejscu i o tej ciszy, że kocham Chatkę,
kocham tę
ciszę, kocham usypiający las i będę tu trwała. Aż do
końca. Boże, ależ ja egzaltowana jestem...
|
|
 |
|
Drogi Amre!
Od dziś jestem pełnoprawną mieszkanką zadup...
(kurczę,
czym to zetrzeć?) uroczej wioski zwanej
Poczekajką.
Poddając się nastrojowi, postanowiłam napisać do
Ciebie
ten list, byś wiedział, że jestem tu i czekam na
Ciebie.
Mam nadzieję, że odnajdziesz mnie raczej wcześniej
niż
później, bo długo tu, mimo całego uroku Poczekajki,
nie
wytrzymam.
Jest strasznie, a nawet gorzej niż strasznie. Nie ma
wody. Nie ma prądu. Nie ma neostrady. Normalnie
pora
umierać.
Mimo to, a może właśnie dlatego (zawsze lubiłam
wyzwania) postaram się dotrwać do momentu, gdy
przybędziesz,
jak mam to obiecane w wizji: w czarnej
koszuli,
czarnych bryczesach, na czarnym rumaku, z
czarnym
rozwianym włosem.
Czy Ty jesteś w żałobie?
Na zawsze Twoja
Ana
|
|
|
|