 |
|
Obiecaj mi... obiecaj mi jedną rzecz, że nigdy się nie zgubimy, obiecaj mi to...
|
|
 |
|
...tak, teraz muszę Cię pocałować, muszę ukraść Ci ten uśmiech i na zawsze odcisnąć go sobie na moich wargach. Doprowadzasz mnie do szaleństwa, jesteś Aniołem, chciałabym kochać się z Tobą przez całą noc...
|
|
 |
|
...jesteś jak kwiat Mała i nie pozwól, by Cię dalej deptano.
|
|
 |
|
Ja uciekam, a on mnie łapie. To cudowne czuć jego ręce, które mnie ściskają, ale nie zniewalają siłą... Często płaczę i za każdym razem, gdy mi się to zdarza, on przytula mnie mocno do siebie, oddycha zapachem moich włosów, a ja opieram twarz o jego pierś. Miałabym ochotę uciec i wylądować w przepaści, przebiec tunel i już z niego nie wyjść. Ale jego ramiona przytrzymują mnie, a ja ufam im i mogę się jeszcze uratować...
|
|
 |
|
...wtedy oparłam swój policzek o jego, oddychałam mocno, by zakosztować tej chwili, i odwróciłam się. Ujęłam w dłonie jego twarz, pocałowałam go z delikatnością, jakiej wcześniej nie znałam, i szepnęłam :
Ja Ciebie też...
|
|
 |
|
Trudno usunąć z serca skorupę. Ale może serce potrafi bić tak głośno, że rozłupie na tysiąc kawałków ten pancerz, który je otacza...
|
|
 |
|
Bo widzisz... kiedy dwie osoby łączą się ze sobą, jest to szczyt uduchowienia, który można osiągnąć tylko wtedy, gdy się kocha. To tak jakby wir porywał oba ciała i żadne nie jest już sobą, lecz jedno jest w drugim w najbardziej intymny, najgłębszy i najpiękniejszy sposób....
|
|
 |
|
...gdzieś w głębi czuje, iż do mojego życia powoli nadciąga słońce, nie to sycylijskie, które pali, pluje żarem, roznieca pożary, ale łagodne, umiarkowane, szlachetne, które rozpuszcza lód powoli, by nie zalać nagle mojej wyjałowionej duszy...
|
|
 |
|
Moje serce zostało zamknięte w lodowej komorze i było niebezpiecznie zburzyć ją jednym, zdecydowanym uderzeniem - na sercu na zawsze pozostałaby rysa...
|
|
 |
|
Gdzie jesteś, TA, która tak siebie kochała i tak często się śmiała, tak wiele chciała dać i równie dużo otrzymywać; gdzie się podziałaś razem ze swymi snami, swymi nadziejami, swymi szaleństwami, szaleństwami życia, szaleństwami śmierci; gdzie jesteś, wizerunku odbity w lustrze, gdzie mogę Cię szukać, gdzie mogę Cię znaleźć, jak mogę cię zatrzymać?
|
|
 |
|
Zachowałam spokój, chciałam, by wszystko wydarzyło się tak, jak zaplanowałam - On w roli kata, a ja ofiary. Cielesnej ofiary, upokorzonej i podporządkowanej. Ale umysłem - moim i jego - steruję ja, tylko ja. To ja chcę tego wszystkiego, ja jestem panią. On jest panem na niby, panem, który jest moim niewolnikiem, niewolnikiem moich żądz i moich kaprysów...
|
|
 |
|
...oddycham coraz głębiej i szybciej... Zamykam oczy, całe moje ciało ogarniają spazmy. Mój umysł jest wolny i unosi się ku niebu...
|
|
|
|