 |
|
z czasem zmieniłam się w wredną suką, a moim życiowym celem stała się zemsta na Tobie.
|
|
 |
|
zbyt dziecinni na miłość. zbyt dojrzali, żeby tak po prostu odpuścić.
|
|
 |
|
brakuje bezwiednego zamykania mojej dłoni w Twojej.
|
|
 |
|
od Naszego rozstania wieczór przestał służyć pożegnaniu dnia. stał się początkiem męki. noce uruchomiły funkcję 'bezsenne'. to właśnie wtedy, kiedy kładę się pod ciepłą kołdrą w mojej pidżamce w żabki, łzy same napływają do oczu. nie ma kontroli. każda cząstka ciała prosi o choć delikatnie muśnięcie Twojej dłoni.
|
|
 |
|
prosisz o przyjaźń? na prawdę uważasz, że po tym wszystkim, będę zdolna słuchać Twoich zwierzeń o tym jaka jest cudowna, jak całuje, co robicie? będę mogła pocieszać Cię kiedy nie będzie Wam się układać? nie sądzisz, że właśnie tego najbardziej będę chcieć? żeby było fatalnie, źle, tragicznie? żebyś zrozumiał, że do siebie nie pasujecie, i to moim, a nie Jej, jesteś przeznaczeniem?
|
|
 |
|
- lubię Twoje oczy. - lubię Twoją dupę.
|
|
 |
|
'strój galowy obowiązkowy', nienawidziła takich dni. nie pojmowała jak można włożyć coś innego od ciemnych rurek, trampek, luźnej koszulki. jak można nie zawiesić na szyi gotyckiego krzyża na rzemyku. jak ktoś może wymagać od nas, chociażby kilka razy w roku, nie bycia sobą.
|
|
 |
|
podążasz wzrokiem na Jego każdym ruchem. łudzisz się, że może kiedyś, coś. napawasz się coraz większą nadzieją. kiedy słyszysz Jego głos, miękną Ci kolana. gdy tylko pojawi się na horyzoncie, Twoje oczy stają się ewidentnie radosne. tworzysz coraz większy mur, odgradzając się od stwierdzenia, że Go zupełnie nie obchodzisz.
|
|
 |
|
- my lecimy sprawdzić coś na tablicy ogłoszeń. - rzuciła kumpela. nie odrywając się od książki odpowiedziałam ciche 'mhm'. odeszli. kiedy doczytałam do końca strony, rozejrzałam się. byłam tu jako jedyna ze swojej klasy. moje spojrzenie utkwiło na Tobie. siedziałeś na ławce, na przeciwko. złapałeś mój wzrok. wiedziałam, że mi nie darujesz. - jak tam Twój man? - rzuciłeś. - dobrze? a Twoja suka? - odpowiedziałam, z bólem.
|
|
 |
|
Nie można udać miłości, to niemożliwe! Dlaczego nie? Pff, powiesz, że kochasz nad życie i już. Pocałujesz od czasu do czasu, przytulisz, przyjedziesz raz w tygodniu, włożysz rękę w jej majtki i po sprawie. Miłość po chuju. Ale to nie miłość! Nie można jej udać! Dlaczego? Bo kiedy przyłożysz ucho do piersi osoby, która tą 'miłość' udaję nie usłyszysz bicia serca. Jak to? Taka osoba serca nie posiada.
|
|
 |
|
Przecież równie dobrze może zostawić ją dla innej. Wystarczy, że będzie monotonna. Potem będzie mu na niej coraz mniej zależało. On jednak będzie robił wszystko żeby czuła się przy nim dobrze. Nie będzie jej niczego wypominał. Tego, że okłamuje i rani innych. Potem będzie udawał szczęśliwego mówiąc jej wszystko to co będzie chciała usłyszeć. Nie będzie czuł tego entuzjazmu co teraz. Ona będzie dla niego znaczyła coraz mniej. Zacznie rozmawiać z inną. Rozmowy z nią będą sprawiały, że będzie czuł się lepiej. Wtedy ją zostawi i poleci do tej nowej. Tamten wyśle tylko po jakimś czasie sms 'co u Ciebie słychać? xd' Ale wiecie? Jakoś nie będzie mi jej szkoda. Zasłużyła sobie. Wtedy gdy tak się stanie podejdę do niej, spojrzę jej prosto w oczy i z uśmiechem na twarzy powiem: trudno.
|
|
 |
|
Ciekawi mnie to co teraz ona czuje. Ma wyrzuty sumienia? Może spokojnie zasnąć? Jest szczęśliwa? Czego tak naprawdę chce? Co czuje czytając to wszystko? Myśli, że wierzymy w jej kłamstwa? W jej tłumaczenia? Czy naprawdę jest aż tak tępa, że nie widzi tego co inni o niej myślą? Nie widzi tego, że osoby bliskie jej sercu mają jej najprościej w świecie dość? Nie widzi tego, że kiedy jej nie ma pośród nas atmosfera jest o niebo lepsza? Nie widzi tego, że liczba osób czekających na to by pocałowała ich w dupę się zwiększa? Czy ona myśli, że jest niewinna? Myśli, że tamten jest w stanie ją obronić? A czy jest pewna tego, że on przy niej będzie cały czas? cdn
|
|
|
|