 |
|
Nie czas na miłość czy nie ma czasu by zwlekać kochać? Kończy się świat jaki znaliśmy, zapomnimy o luksusach gdy poczujemy głód, przestaniemy tańczyć gdy nie będzie można mówić swobodnie. Gdy wszędzie zobaczysz nienawiść, broń miłości przed wiatrami chaosu.
|
|
 |
|
Kiedy mija kolejny dzień w szpitalu mojej córki, dopiero widzę, na kim mogę faktycznie polegać.
|
|
 |
|
nigdy nie miałeś skrupułów, by usuwać nasze zdjęcia, wiadomości i wspomnienia. nie rozumiem, dlaczego ja chciałam sobie cząstkę Ciebie zachować. ale to już nie ma znaczenia. nas już nie ma. zdjęć, wiadomości też nie ma. wspomnień zaraz też nie będzie.
|
|
 |
|
I skończysz samotnie. I zasługujesz na to. Ponieważ jesteś powierzchownym, samolubnym i krzywdzącym człowiekiem
|
|
 |
|
Z miłości chciałaś zrobić wszystko tylko zapomniałaś zrobić tego czego bym chciał.
|
|
 |
|
Czuję to a inni to widzą, jakąś niewidoczna ręka przyciska mnie do ziemi abym nie stanął, abym nie oderwał się ponad. Udaję, że potrafię tak żyć, gdy cięgle dręczy mnie ten ciężar. Potrafić wszystko a nie móc nic. Ktoś tego chciał czy to ciąg przypadków uderzył właśnie tu. Zmagam się i przestaję, fala siły pod dłonią Boga, w rytmie nadziei. Zamknę dziś oczy wierząc a wstanę jaki? Przegrany, przegrywam gdy walcze i gdy ulegnę, nieszczęsny proch.
|
|
 |
|
Lubię to miejsce gdzie dzień umarł a jeszcze nie przystąpiłem do resetu by rozpocząć kolejny. Uciekam wtedy w miejsca, w których nawet deszcz nie zmywa radości, zabieram tam Ciebie i śmieje się w poduszkę z naszych żartów, albo z twojego uśmiechu. W sumie nie wiem przez co bardziej nie mogę przestać się tak cieszyć. Lubię zasnąć razem z Tobą zanim zdążę wrócić do rzeczywistości i poczuć coś tak odmiennego. Już odkładam telefon, już idę...
|
|
 |
|
Macki demonów dosięgnęły mnie zza granic, których miałem nie przekraczać. Kiedy już stałem okazało się, że tylko na chwilę wyskoczyłem z odmętów grzechu. Poraniona duma, połamane trudy. Jednak wciąż wierzę, ciągle widzę blask, nie poddam się. Spojrzę w oczy i zobaczę dumę, uśmiechnę się i zobaczę prawdę, jestem kim chcę na przekór światu.
|
|
 |
|
Zakochanie to taki czas kiedy nie wiadomo czy bardziej oszukujemy się wzajemnie czy samych siebie. A potem gdy odpadają maski gdy zdejmujemy różowe okulary musimy nauczyć się żyć z prawdą. Albo nie...
|
|
 |
|
leżę i myśle o tym jak łatwo zrobić zamieszanie w czyimś sercu grzejąc mu dłonie w chłodne dni
|
|
 |
|
było w nim coś czego nie potrafiłam określić. im bardziej trzymał się ode mnie z daleka, tym chciałam znaleźć się bliżej
|
|
 |
|
Wygrałeś! Chciałeś, żebym przestała z Tobą rozmawiać i do Ciebie pisac. Załatwione! Chciałeś, żebym zostawiła Cię w świętym spokoju?! Załatwione! Chciałeś, żebym dała Ci przestrzeń?! Kurwa załatwione! Chyba już mnie nie potrzebujesz. Prawdopodobnie już nigdy nie będziesz. Ale pewnego dnia, gdy zechcesz do mnie wrócic mnie już nie będzie. Ponieważ nie słuchałeś mnie, gdy byłam. Nie słyszałeś mnie, gdy mówiłam. Nie odpowiadałes, gdy pytałam. Wiec... Wiem, nie jestem idealna. Ale ja przynajmniej wiem, ze próbowałam. Wiec nie oczekuj, że będę próbowała znowu, kiedy Ty będziesz gotowy.
|
|
|
|