 |
|
codziennie modlę się o kogoś, kogo tak bardzo potrzebuję. Mam przyjaciół ,ale wciąż czegoś mi brakuje. Nieprzyjemne konwulsje ogarniają ciało. Piję herbatę i myślę o tym kimś. Ten tajemniczy nieznajomy bezpowrotnie zawrócił w mojej głowie. ||mryk.mryk||
|
|
 |
|
a teraz siedzisz i płaczesz. Ktoś odebrał Ci najlepszego przyjaciela. Nie możesz pogodzić się z tym, że już nigdy go nie zobaczysz. Był taki wspaniały, co nie zdarza się często. W sercu nie masz nic. Totalna pustka ogarnia Twoją duszę i powoli dochodzi do oczu. Przeszklone, zielone tęczówki błagają o powrót. Tęsknią i nie mogą bez niego żyć.A niby to tylko kilka godzin znajomości. ||mryk.mryk||
|
|
 |
|
po co jeździć jak można latać?[mryk.mryk]
]
|
|
 |
|
idziemy jarać? ||mryk.mryk||
|
|
 |
|
Kamil Bednarek: Bóg zesłał mnie bym tworzył dobra muzykę. Grubson: Nikogo nie wysyłałem. pozdro ||mryk.mryk||
|
|
 |
|
bo tak to już jest. Jak wkurwisz brata to on odłączy Ci neta. ||mryk.mryk||
|
|
 |
|
Wolę patrzeć na Ciebie, gdy jestem pijana. Przynajmniej śmiech przychodzi łatwiej niż łzy. ||mryk.mryk||
|
|
 |
|
[cz.2] Ona również nie mogła powstrzymać gapienia się w jego błękitne patrzałki. - Wiesz, że to nie Twoja wina. Wyciągnął ze swojej kieszeni mały nożyk i zaczął się kaleczyć. - Zostaw! wyrzuć ! Odbiło Ci?! - No widzisz. Ty też nie możesz patrzeć jak ja sie kaleczę. Kocham Cię i dobrze o tym wiesz. Czy na prawdę chcesz odejść i już nigdy mnie nie zobaczyć? Zdjął koszulkę, wlazł do wody i cały mokry wyszedł na plażę podnosząc ją. Po chwili też cała była mokra. Bawiła się w wodzie jak małe dziecko. W pewnym momencie pokazał jej całą zakrwawioną rękę. Było na niej wycięte imię. - Teraz nie ma opcji, żebyś odeszła. I zaczął sie śmiać. Ja stukając się w czoło powiedziałam, że zobaczymy. Jeszcze tego samego dnia wzięła 10 tabletek nasennych. Niestety już nie wstała, a on nigdy jej nie zobaczył. ||mryk.mryk||
|
|
 |
|
[cz.1]stała pod klatką i cała w nerwach paliła papierosy. Zobaczyła go przy sąsiednim bloku. Przecież nie była w stanie się z nim zobaczyć. Szybko uciekła na plażę, która była niedaleko. Usiadła patrząc na pływające po wodzie ptactwo. Była kłębkiem nerwów. Wyciągnęła drugą ramę szlugów i wypalała jednego za drugim. Wtedy dym był jej tlenem. Bez niego nie mogła oddychać. Powtarzała sobie 'to nie prawda', ale i tak w to nie wierzyła. Powiedzieli bardzo wyraźnie, że nie chcą ze sobą być. Wkurwiona zaczęła gadać pod nosem, że jej rodzice to gówniarze, że nie potrafią się zachować, przecież mają dzieciako. Z kieszeni wyjęła żyletkę. W tym samym momencie on złapał ją za rękę. - Wyrzuć to mała. Nie warto. - co Ty tutaj robisz?! Puść mnie!- Wtedy On usiadł przed nią patrząc prosto w jej brązowe oczy. ||mryk.mryk||
|
|
 |
|
pomóż mi odnaleźć nasze najpiękniejsze dni ||mryk.mryk||
|
|
 |
|
Każdy jest spontaniczny na swój sposób. ||mryk.mryk||
|
|
 |
|
Jeszcze pamiętam tamten dzień. Poszliśmy na lody. Ja wybrałam truskawkowe, a Ty czekoladowe. Byliśmy też na spacerze, pamiętasz? Kupiłeś mi tę sliczną bransoletkę z wystawy, której się tak przyglądałam. Robiło się coraz ciemniej. Był piękny wieczór. Na niebie błyszczały małe gwiazdki, a słońce chyliło się ku morskiej wodzie. Jedną z gwiazd nazwałeś moim imieniem, ot tak. Przez całą noc opowiadałeś mi jak był tam, za granicą. Co zwidziłeś, jakich ludzi poznałeś. Nawet dowiedziałam się o pewnej całkiem nieznanej mi dziewczynie. Byłam cholernie zazdrosna. Bo niby dlaczego jakaś dziewucha miałaby mi zabrać brata? ||mryk.mryk||
|
|
|
|