 |
|
Pisać do niego pełne nienawiści listy i nigdy ich nie wysyłać. Dzwonić do niego w nocy i nie móc wykrztusić ani słowa. Czuć ból, nienawiść, niedowierzanie i odrętwienie. Albo chociaż upijać się do granicy letargu, który przynosi ukojenie i rano budzić się z pustyni butelkami przy łóżku. Obiecywać sobie że nigdy się nie wybaczy, a wybaczać już pół godziny później. Zapominać o nim każdego dnia i obiecywać sobie, że następnego dnia zapomni się już naprawdę. Pragnąć jego obecności, gdy jest jej źle i czując się jeszcze gorzej. Przeklinać siebie w myślach za to wszystko!
|
|
 |
|
W momencie kiedy cały świat ma Ci za złe to, że istniejesz. Nie przeżywaj, nie dołuj innych. Zatrzymaj się, nieważne jaka jest pora, która godzina, gdzie się znajdujesz lub kto obok Ciebie jest. Zamknij oczy, otwórz szeroko i spójrz w niebo. Ktoś na Ciebie patrzy, nawet jeśli w niego nie wierzysz lub wierząc nie tolerujesz. Nie zaczynaj od nowa, bo to trudne. Idź dalej, niekoniecznie szybciej. Przebyta droga wzbogaca o doświadczenie. Cierpienie uszlachetnia? Nie garb się, uśmiechnij, załóż ciemne okulary jeśli zachodzi taka potrzeba. Poker face. Bądź głupcem, bo od czasu do czasu mówiąc mądrze będą uznawać Cię za inteligenta. Nie okazuj mądrości, bo popełniając błąd wybaczą Ci go tylko nieliczni. Może policzalni, ale na palcach jednej ręki, zakładając, że dłonie mamy dwie, a każda z nich liczy pięć palców. Jakie jest prawdopodobieństwo, że ofiarowując pomoc zobaczymy palec środkowy? Matematyka, kombinatoryka. Wszyscy są tacy zabawni, a ja nie wiem o czym oni do mnie *******ą. Tak się boję o siebie. O Ciebie. O nas.
|
|
 |
|
Każdy ma to miejsce do którego pragnie powracać . Moje miejsce znajduje się tam gdzie się poznaliśmy. Uwielbiałam tam chodzić razem z Tobą , siadać na naszej ulubionej ' ławeczce ' . Wtulać się w Twoje ramiona i nie myśleć o niczym innym tylko o Tobie i o tym jak bardzo Cię kocham .Tęsknie za tymi naszymi wygłupami , za pocałunkami , za uśmiechem ze szczerości , za tym wszystkim . Ale gdy tam dzisiaj poszłam , sama tym razem bez Ciebie usiadłam na NASZEJ ' ławce ' ze łzami w oczach , czytając stare sms-y , z papierosem w ręku , myśląc "przecież ja już nie mam kompletnie nic" .
|
|
 |
|
Jaka to ironia losu.. przez tyle mięsiecy budowałam w sobie przekonanie, ze czas zaczac zyc realiami, a nie marzeniami ze to co stracilam tak poprostu wróci do mnie. Tyle mieśięcy. Tyle łez. Tyle, ****a, ludzi, którzy mi już na siłe wmawiali że musze zacząc umawiać sie z innymi facetami, bo inaczej sama sobie tylko szkodze, czekaniem na nic. Ostatnio zaczełam im wierzyć.. zaczełam widzieć że czekaniem sie pogrążam. Koniec koncow los zafundował mi niespodziewanie Spotkanie z Nim po 5 miesiącach. Wystarczyło Jego jedno słowo, jedno spojrzenie i uśmiech.. żeby wrócić do punktu wyjścia.
|
|
 |
|
Ona nie umiała odwrócić wzroku od tych pięknych oczu. Zawładnął nią całą, mógł zrobić, co mu się podobało, a ona by to zaakceptowała. Pragnęła jego bliskości, ale to pragnienie walczyło ze strachem przed zbliżeniem. Nie chciała się poddawać. Chciała walczyć z samą sobą i odepchnąć go znowu na bezpieczny dystans. Ale z drugiej strony była tak szczęśliwa, tak cudowne lekka jak nigdy. Sama jego obecność otwierała w jej sercu wszystkie drzwi. Należała do niego od zawsze. Tym razem strach przed słabością mógł nie wygrać z uczuciem.
|
|
 |
|
Czasami ten ból który czuję rozrywa od środka, paraliżuje, sprawia, że nie mogę ruszyć żadną częścią ciała, łzy? czasami już ich nawet nie mam. Leżę i ślepo wpatruję się w sufit,w punkt którego tak naprawdę nie ma, świat wokoło wiruje jakby zwariował i to też boli, bo nie mogę go zatrzymać. Nie mogę wstać, nie mogę się ruszyć, nie mogę nic, a ból nadal jest we mnie, tkwi tam i doszczętnie niszczy wszystko. Każdą komórkę mojego ciała i każdą oddzielnie.
|
|
 |
|
święta? Wigilia? Dla Ciebie może to ten czas na który czekałeś z niecierpliwością, barszcz z uszkami, prezenty, choinka,. cała rodzina przy jednym stole, kolędy, radość, mnóstwo szczęścia, a wiesz, dla mnie to zupełnie cos innego, dla mnie to smutek, ten największy w całym roku, to cholernie ogromna tęsknota z kimś, za osobą której juz nie ma i nigdy nie będzie, to świadomość, że uż nigdy nie będę się cieszyć ze świąt, to łzy, żal i przygnębienie to sztuczna radość która czasem już zawodzi to po prostu najgorszy czas, który zawsze już będzie spędzany s obliczu śmierci tego najważniejszego członka rodziny.
|
|
 |
|
Bo gdybym mogła wzięłabym na siebie cały Jego smutek, wszystkie nieszczęścia i nieprawości, cały ból jaki posiada w sobie, wzięłabym wszystko, bo dla mnie najważniejszy jest Jego uśmiech, każdy. Wciąż mam do niego prawo, wiem to, chociaż jego dziewczynie by się to nie spodobało, ale pierdoli mnie to... bo dla mnie jest najważniejszy i zrobię wszystko by jakoś mu pomóc. Bo w takich chwilach jak teraz gdy oboje jesteśmy przygnębieni świętami to właśnie ze mną chce rozmawiać, nie z nią. Dlaczego? Tak, między nami wciąż coś jest.
|
|
 |
|
siedziała w chłodne ,późne popołudnie na rynku, pięknie oświetlona choinka dodawała świątecznego ciepła, z nieba sypał się biały puch i temperatura była na tyle niska by przy głębszym oddechu unosił się dymek . mijało ją dziesiątki osób.większość były to pary . zakochane w sobie dwa serca ,podążające swoim szlakiem szczęścia . wcale nie było jej przykro ,wcale nie była samotna . jej serce było rozgrzane pomimo tego , iż On kilkadziesiąt kilometrów od niej , pomimo tego , iż nie widziała go dłuższy czas , uczuciem nadal blisko siebie . chociaż nie ukrywała tego i nie ciężko było zauważyć jak cholernie za nim tęskni..
|
|
 |
|
- Puf puf. -To dam? -Nif tam. - Jak nif tam jak puf puf? -Otuś. - nie otoże. -Otuś, bo będę donić. -To doń. - Din doń.
|
|
 |
|
kolejny banalny dzień . kolejna pobudka o 6.30, kolejne ogarnianie się bez żadnych rezultatów bo wyglądałam prawie tak samo jak wtedy gdy tylko wstałam z łóżka. 45minutkażdej lekcji dłużyło mi się co najmniej o kilka lat świetlnych . moją uwagę skupiało co chwilę co innego niż powinno , a mianowicie sprawy o których nie mam nadal ochoty myśleć . od 14.05 życie nabrało maleńkiego wyblakłego koloru , opuściłam mury szkoły - podążyłam do domu , by zrobić cokolwiek innego - cokolwiek innego , byle oderwać się od tych pieprzonych niechcianych myśli{...}nastaje wieczór, spacer, zmarznięte ręce,kąpiel... w głośnikach leci Pih, tak jego głos, jego głos w tym momencie jest dla mnie ukojeniem! . jeszcze chwila ,jeszcze trochę, jeszcze godzinka i usiądę pod ciepłą kołdrą z dobrą książką ... ale nastanie moment w którym będę miała dość , położę się z nadzieją i słowami 'może jutro będzie lepiej' .
|
|
 |
|
przeraża mnie ta pogoda , która zamiast ucieszyć większość ludzi białym puchem , dołuje jeszcze większą ilość ulewą i strasznie chłodnym wiatrem . jutro poniedziałek , cieszy mnie fakt , iż mam po co tam iść, po co nudzić się na 45minutowych lekcjach , po co wysłuchiwać co innych to regułek . ale teraz gdy tak siedzę i czytam stare rozmowy na gg z niektórymi ludźmi - łzy napływają do oczu a serce przyśpiesza swoje bicie . widzisz ile to się pozmieniało , nie długi okres czasu a ludzie z którymi kiedyś pisałaś i widywałaś się nieustannie stały się dla ciebie tak samo jak ty dla nich 'nikim' . w tym momencie masz ochotę wyjść i nie wrócić , nie możesz uwierzyć w to , że to co jest dla ciebie ważne czy też najważniejsze znika,odchodzi... a ty nawet tego nie zauważasz w tym momencie , zdajesz sobie sprawę z tego kiedy już wspominasz i nie możesz nic zrobić
|
|
|
|