 |
|
Tak. To już koniec. Serce aż krzyczy, dusza również, bo straciło kogoś, kto był dla nich najważniejszy. Nie chciałam, żeby to właśnie tak wyszło. Owszem zjebałam na całej linii, ale w dalszym ciągu kocham Cię. Kocham Cię na swój sposób. Tak, zniszczyłam coś, co mogło trwać wiecznie. Nigdy, ale to nigdy nie daruję sobie tego. Ale jedno, co mnie uszczęśliwia, to to, że mogłam być z Tobą tak długo, że mogłam być częścią Ciebie przez pewien czas. Wtedy miałam pewność, że jestem dla Ciebie wyjątkowa, że najważniejsza. Jednak to już się skończyło. Leżąc w łóżku zastanawiam się, co by było gdyby... Lecz prawda jest bolesna, już nigdy nie będzie tak jak wcześniej. Stosunkowo niedawno. Jednak jestem Ci wdzięczna, za to, że nie słuchałeś tego, co o mnie mówią. Poznałeś mnie sam i dopiero oceniłeś. Zobaczyłeś nie tylko moją okładkę, ale i treść. Nie obchodzi mnie, że będę okropnie cierpieć. Cieszę się, że byliśmy razem. To tyle.
|
|
 |
|
Boże, co za okrutny i zimny świat stworzyłeś poza kołderką ;c
|
|
 |
|
Chciałabym do Ciebie zadzwonić, powiedzieć tak po prostu, że tęsknię. Nie wiem, czy to coś znaczy, nigdy nie chciałam niczego Ci niszczyć, chciałam Ci tylko powiedzieć, że tęsknię. Że kurwa tęsknię.
|
|
 |
|
Po raz ostatni trzymam Cię za rękę, dziś to dziś, ale jutro beze mnie. Co jest? Proszę nie płacz. Uśmiechnij się, zanim powiemy sobie żegnaj.
|
|
 |
|
najgorszy jest moment, w którym czekasz na coś i tak boleśnie nic się nie dzieje. i prawdopodobnie nic się nie wydarzy. a mimo to, Ty nie potrafisz przestać czekać.
|
|
 |
|
przed sobą sto mil ciszy. ./'
|
|
 |
|
Ty spierdoliłeś sprawę. gruntownie. dokumentalnie. na całej linii.
idź do niej. biegnij za nią. znajdź ją, złap, przyciśnij do siebie. ./'
|
|
 |
|
nalej sobie drinka, nałóż trochę szminki i weź się w garść.
|
|
 |
|
nie zachowuj się jakbym o Ciebie nie walczyła. Walczyłam, ciężko, przez długi czas, więc wybacz mi, jeśli po tym wszystkim jestem już wyczerpana.
|
|
 |
|
Pozostaje mi jedynie wierzyć, że ta jesień nie będzie taka jak w tamtym roku. Kiedy słuchając comy łzy mimowolnie napływały mi do oczu i gdy za każdym razem gdy wychodziłam na dwór niebo płakało razem ze mną. Wierzę, że nadal mam przyjaciół, którzy choćby siłą wyciągną mnie z domu i nie pozwolą popaść w ten sam dół co wtedy. To by było za dużo. Nie dałabym rady. Jak dobrze, że jesteście. Bądźcie już zawsze, proszę.
|
|
|
|