 |
|
telefon milczy. wino się kończy, fajki również. płaczesz, wodoodporny tusz nie wytrzymuje. tak bardzo śpieszyłaś się do dorosłości, dziś żałujesz. tęsknisz za tą beztroską. marzysz by kochać tylko na chwilę, nie na zawsze. wiesz, ja też.
|
|
 |
|
ostatnio ktoś przypierdolił mi w serce.
|
|
 |
|
nie wybrał mnie przez swoją głupotę. nie lubię sukienek i szpilek, wolę dresy, rap zamiast popu i koncerty zamiast klubowych melanży. nie byłam jego wymarzoną księżniczką. myślę o szkole, pisaniu, przyjaciołach i muzyce, a nie shoppingu czy nowych kosmetykach. palę szlugi, a nie obciągam. mam mózg, nie wodę.
|
|
 |
|
pewnie znasz taką osobę, która niegdyś była pozytywną, uśmiechniętą, niczym nie przejmującą się dziewczyną, bez problemów i zmartwień. pewnie lubiłeś spędzać z nią czas, ponieważ zawsze miała świetnie pomysły i nigdy się z nią nie nudziło. a teraz? teraz na pierwszy rzut oka jest tą samą osobą, którą znałeś. ale wystarczy spojrzeć w głąb oczu, bo to w oczach drzemie największa siła. wystarczy spojrzeć w oczy, by zobaczyć, że jednak nie jest tak samo jak kiedyś..
|
|
 |
|
czasem bywa tak, że sił brak, a mimo to musisz dalej iść. musisz biegnąć, by wejść na szczyt. jeśli się poddasz spadniesz i już nigdy nie doprowadzisz życia do tego samego stanu co kiedyś, ponieważ będzie za bardzo zranione, skomplikowane i połamane na małe kawałeczki, których nie da się ułożyć.
|
|
 |
|
samotność jest wtedy, kiedy przestajesz odróżniać rzeczywistości od fikcji, którą wymyślasz..
|
|
 |
|
czasami po prostu rzygamy tę całą rzeczywistością. rzygamy tym, że udajemy, że jest ok, chodź tak na prawdę nasze serce umiera. wtedy przychodzi ten moment, kiedy bierzesz wódkę i tak po prostu pijesz. pijesz zapominając o wszelkich zakazach. bierzesz butelkę i po chwili zatracasz się w chwili obecnej. nagle wszystko staje się proste i pozytywne. szkoda, że ten stan trwa tak cholernie krótko. czasem myślę, jaki byłby świat, gdyby wszyscy ludzie 24/h byli najebani. świat byłby o wiele bardziej kolorowy, a każdy kolejny dzień nie byłby już pasmem zmartwień i kłopotów, tylko błogiego chilloutu.
|
|
 |
|
i zdaję sobie sprawę, że nikt nie jest w stanie zrozumieć mojego toku myślenia. wiem już, że jestem jakaś inna i zupełnie nie pasuje do tego świata. wiem, że czasami potrafię gadać jak najebana i nie dać nikomu dojść do słowa, a czasami nie potrafię wydobyć z siebie ani jednego zdania. wiem, że czasem po prostu nie wiem nic. nie potrafię w dobry sposób odebrać tego, co daje mi świat. życie nieustannie podrzuca mi nowe szanse, nadzieje, znajomości, a ja wszystko od siebie odtrącam. nie mogę myśleć nawet o tych rzeczach jeśli nie ma cię przy mnie..
|
|
 |
|
zachowuje się niczym dorosła. potrafię składać zdania w całość. piję, palę i przeklinam. i kurwa nikt nie rozumie czemu taka dziewczyna jak ja ogląda jeszcze bajki. wręcz może całe 24/h oglądać gumisie i nic jej od tego nie powstrzyma. dlaczego? bo bajki to jedyna dobra rzecz, która została na tym świecie. to w bajkach ukazana jest piękna przeszłość, przyszłość i teraźniejszość. bajki to ukazanie myśli. bajki to coś więcej niż kot i mysz goniące się czy sąsiedzi naprawiający coś. bajki to ukazanie świata, który jest nierealny. ukazanie świata, który mógłby być, gdyby ludzie się kochali i nie ranili siebie nawzajem. bajki to ukazanie szarej rzeczywistość w zupełnie innej barwie. to przede wszystkim trwałość.
|
|
 |
|
i znowu to samo. niby jest zajebiście, a jest w chuj źle. niby miałam zacząć od początku, ale przeszłość ciągle wygrywa z teraźniejszością. kochanie, spróbuj wejrzeć w głąb moich oczów, myślisz, że się śmieją? gówno prawda. one nie wytrzymują tego całego syfu. nie wytrzymują tej całej rzeczywistości która go otacza. jedyna rzecz, która by przywróciła mi humor to jakaś wielka maszyna, która wymazuje pamięć. ale niestety to nie jakaś pieprzona bajka, to syf, w którym wciąż musimy trwać..
|
|
 |
|
a znasz ten moment kiedy wszystko już cię przytłacza swoim ciężarem. kiedy wszystko zaczyna cię ranić, niczym ostrze noża wbijane prosto w serce. kiedy bezwolnie płyną łzy z oczu a ty nie umiesz sobie z niczym poradzić. kiedy chcesz żeby cały świat i wszyscy ludzi odeszli gdzieś daleko. kiedy już nie radzisz sobie kompletnie z tym wielkim gównem.
|
|
 |
|
znasz ten moment, kiedy już wszystko zaczyna się układać, kiedy wszystko jest ok, a na twojej twarzy pojawia się uśmiech? znasz ten moment, kiedy przestajesz płakać i rozmyślać co coś o jednym? Ten moment, kiedy uświadamiasz sobie, że możesz i potrafisz z tym żyć? I w tej chwili przychodzi ten cholerny moment rozczarowania, kiedy widzisz pewną osobę i nie wytrzymujesz - masz ochotę drzeć mordę na całe miasto, odejść stąd i nigdy nie powrócić.
|
|
|
|