 |
|
to wszystko jest dla mnie w chuj niezrozumiałe. chyba mnie pojebało kiedy przez chwilę myślałam, że to wszystko powróci. przecież ja byłam tylko pierdolonym wyjściem B - nic więcej. naprawdę byłam naiwna, że uwierzyłam w Ciebie. Że wierzyłam, że to wszystko co runęło jak bańka mydlana, nagle w sekundzie powróci i nic nie będzie w stanie tego złamać. Że wszystko będzie jak dawniej.. moja naiwność doprowadzi mnie kiedyś do samo destrukcji..
|
|
 |
|
wszystko się stanowczo za bardzo pokomplikowało. teraz wszystko to, co kiedyś piękne, stało się bolesne i fałszywe. jest już za późno, aby cokolwiek naprawiać. cały mój dotychczasowy świat stanął na chuju i drwi sobie ze mnie. nie rozumiem już niczego, co mógłby mi zaoferować ten świat. przez to wszystko wplątuje się w dziwne znajomości, które nie zawsze popłacają. to wszystko wydaje się takie nowe, a zarazem paskudne, chore i odrażające. odpycha mnie na samą myśl o tym, że mogła bym z kimś innym spędzić tak błogie i prawdziwie szczęśliwe chwile. mam wstręt do ludzi - nie potrafię na nich patrzeć, rozmawiać, a co dopiero komukolwiek zaufać. widzisz co ze mą zrobiłaś? zniszczyłaś mnie doszczętnie kawałek po kawałeczku. serce uległo destrukcji..
|
|
 |
|
i mimo tego, że jesteś totalnym skurwysynem, dla którego zwykła trawa w samarce jest ważniejsza ode mnie, to kocham Cię, kocham Cię całą pikawą, Baranie.
|
|
 |
|
nie jestem szczupła, nie mam zajebistych ocen, na pierwszy rzut oka wydaję się dosyć zwyczajna. moje wnętrze jest inne. bardzo trudne do ogarnięcia, ale gdy rozwikłasz to co się w nim kryje, jest piękne. totalnie inne niż u ludzi, których dotychczas poznałeś. warto zaryzykować, by poznać mnie naprawdę - taką spokojną, ułożoną, cichą. warto zdobywać moje serce, kawałek, po kawałku. bo potrafię kochać jak nikt inny.
|
|
 |
|
a jeśli kiedykolwiek ułoży Ci się w życiu, pamiętaj o mnie. wspominaj, raz na jakiś czas, chwile spędzone razem - nasze pocałunki, opróżnione butelki po piwie, wypalone szlugi. przypomnij sobie, jak pierwszy raz nawijałam nutę o Tobie, a Ty śmiałeś się przez łzy, z moich czerwonych policzków, albo jak połamałam niebotycznie wysokie szpilki na nierównym chodniku i musiałeś nieść mnie do domu. zostaw milimetr swojej pikawy mi na wyłączność bym mogła odwiedzać Cię w nocy.
|
|
 |
|
faceci to takie proste stworzenia. wystarczy im kawałek ładnego tyłka, czy fajne cycki, a padną przed dziewczyną na twarz. szkoda, że na moment.
|
|
 |
|
znowu się najebałam, znowu zjarałam całą paczkę szlugów, znowu wciągnęłam krechę, znowu mnie zostawiłeś.
|
|
 |
|
uśmiecham się na myśl o kłamstwach, którymi karmisz mnie każdego dnia. myślisz, że jestem naiwna, tak bardzo się mylisz. poczekaj, zemszczę się. pomyślę o sobie. nie poznałeś żadnej z moich wad. wredna, rozpuszczona ironiczka - to właśnie ja. nawet nie będzie mi smutno, gdy obudzisz się w ciemnym lesie, zupełnie sam, bez rapu w głośnikach i blanta w dłoni. już więcej nie kupię wodoodpornego tuszu ani nie połamię szpilek. będziesz płakał, za to, iż tak mnie zraniłeś.
|
|
 |
|
PRZEPRASZAM, ŻE TAK MAŁO PISZĘ O TOBIE, ALE NIE POTRAFIĘ PISAĆ O SZCZĘŚCIU! JESTEŚ NAJISTOTNIEJSZY W MOIM ŻYCIU, A TA CHORA PIKAWA STUKA TYLKO DLA CIEBIE. KOCHAM CIĘ. ;3
|
|
 |
|
w sekundę rozjebałeś mi całe życie, wielkie dzięki.
|
|
 |
|
za dużo kawy, za dużo alkoholu, za dużo fajek, za dużo zielska, za dużo słodyczy. za mało Ciebie.
|
|
|
|