 |
|
''Przesiąknięty dźwiękiem jak mój pokój dymem,
zrozumiałem z wiekiem że się taki urodziłem, pierwsze audio grundig
i słuchało się wszystkiego,później z dźwięków dżungli wyłowiłem coś dobrego,z tego dalej ewolucja manier,
szukania nuty co aż daje po plegarach ciarek,mało stale
uzależniony juz na amen,wsłuchany w głębię dźwięków jak najdroższy diament.''
|
|
 |
|
''W sobotę przy obiedzie padł przed nią na kolana.
'Wyjdź za mnie', powiedział, 'już nigdy nie będziesz sama'.
Komedio-dramat, wyobraź sobie tą scenkę. Jakiś pojebaniec właśnie poprosił trupa o rękę.''
|
|
 |
|
''Wiem i jeśli mam czelność ciebie prosić to tylko dlatego, że za ciebie mógłbym nosić każdy ciężar,
oddaj plecak chętnie wezmę, oddaj strach, daj zaufanie, chwyć za rękę,
pożycz, nic nie chcę, wszystko mam tu obok
pożycz, bierz, jeśli chcesz ja jestem tobą.''
|
|
 |
|
''kochasz prawdę choćby i gorzką jesteś mi panią psycholog, nie psycholożką,
nie dasz wcisnąć sobie kitu choćby cały świat go chwalił,
i choć za dużo piję, ty za dużo palisz.''
|
|
 |
|
Bili go. Codziennie i bez ustanku. A on był najbardziej oddanym stworzeniem. Nie uciekał nigdy. Jego oczy przepełnione bezgraniczną miłością i zaufaniem, wpatrywały się w oczy katów. Któregoś dnia 'opiekun' zatłukł go na śmierć, bo za głośno szczeknął ciesząc się z powrotu pana. A przecież on tylko kochał, szkoda, że zbyt ślepą miłością.. / fredkamf
|
|
 |
|
-dlaczego ona z nim jest ? Nie lubiła go. - Ale polubiła te buty w Cotton Club.
|
|
 |
|
Był kimś, kto powodował gęsią skórkę na moim ciele, kimś przy którym potrafiłam uśmiechać się szczerze, tak po prostu.. Był kimś kto prowokował moje ciało do miłości i usta do pocałunków.. Dzięki niemu wstawałam wcześnie rano i chodziłam późno spać..Dawał mi energię, dawał mi to o czym zdążyłam już zapomnieć..Był ciepły i opiekuńczy, potrafił mnie rozśmieszyć, ale i porządnie wkurzyć...Lecz z czasem coś się zmieniło..Coś pękło..Coś co było moją winą..Popełniłam znów ten sam błąd.. Błąd, który zadecydował o wszystkim.. o Jego odejściu i mojej samotności.. Pozostawił mnie sąmą ze wspomnieniami i łzami co noc..Wcześnie chodzę spać i późno wstaję.. Noc jest dluższa od dnia..A wszystkio dlatego,żeby szybko zasnąć i przenieść się do świata snów, gdzie istnieje nadzieja znów zobaczyć Go mojego.. / pozorna
|
|
 |
|
dalej zrobisz? - zapytała nieco drżącym głosem, a do tego przyciszonym
jakby bojąc się, że ktoś ich rozmowę usłyszy.
- znając życie zabiję go - powiedziała ze spokojem wypuszczając dym z
płuc na co dziewczyna spojrzała na nią z przerażeniem w oczach
- ja..jak to zabijesz? - jej serce nieco przyspieszyło, a
przerażenie spowiło jej ciało, zaczęła się odrobinę trząść. Siedziała z niepoczytalną?
- zabiję go w sercu, głupia! - powiedziała kręcąc głową z niedowierzaniem,
że mogła wziąć to na poważnie, dym drażnił jej płuca. czuła się zraniona, ale czuła się dobrze.
- aha... - jej głos był cichutki, a wzrok utkwił między podłogowymi deskami.
* tak dla sprecyzowania i lepszego zrozumienia.
ta rozmowa toczy się w ciele jednej kobiety. coś
na zasadzie rozdwojenia osobowości.
|
|
 |
|
uspokój moje nerwy, które drżą od pewnego czasu,
przeczesz swą dłonią me włosy gdy będziemy leżeć
na trawie i szepnij coś w stylu bym nie myślała o tym
teraz. o tym, że zaraz zmienisz zdanie, że uciekniesz,
że znowu zostanę sama...
|
|
 |
|
weszła do ciemnego pokoju, oddech jej przyspieszył
zamieniając się w głos demona. przymrużyła swe oczy
zatrzymując w nich słone łzy przywierając plecami
do zimnej ściany. ciii... to była tęsknota.
|
|
 |
|
Samotność lubi się napić..
|
|
 |
|
to tylko kilka kliknięć. kontakty>jego imię>więcej>usuń>tak. niby takie banalne kliknięcia, a jednak takie trudne.
|
|
|
|