 |
|
siedzieliśmy przy ognisku, nad jeziorem . noc zapowiadała się ciekawie - najlepsza ekipa, namioty, alkohol . w tle słychać było reggae i rap . było nas całkiem sporo, bo około 30 osób . siedziałam, wtulona w niego, paląc papierosa . patrząc raz na niego, raz na resztę . zauważyłam, że gapi się na inną, siedzącą na przeciwko . ona na niego też . kiedy się jej przyjrzałam, uznałam, że naprawdę jest ładna . i nie powiem, stałam się zazdrosna . odsunęłam się od niego, biorąc do ręki butelkę wódki, wciąż patrząc na ich dwoje, pijąc to kolejny łyk . - idę, zaraz wracam - uśmiechnął się, po czym wstał i poszedł w stronę lasu . kiedy zauważyłam, że przymierzała się do wstania, w celu pójścia za nim, podeszłam do niej, popychając ją na trawę . - on jest mój, szmato - i usiadłam na trawie, koło kumpla, prosząc go, by po niego poszedł i przyprowadził z powrotem . wiedziałam, że tam na nią czekał . był skurwysynem, ale ogromnie go kochałam .|ansomia
|
|
 |
|
Nie jestem szczęśliwą singielką,
bo mi kurwa brakuje męskiego ramienia.
|
|
 |
|
wystarczyło zaledwie kilka słów, by z dwóch dopełniających się serc, jedno złamało obietnicę i odeszło. a z drugiego został tylko mięsień rozerwany na strzępy, z powodu bólu i nacisku wspomnień..
|
|
 |
|
' tchórzysz ' powiedział dmuchając mi dymem nikotynowym w twarz. ' nie, tylko po prostu .. ' , ' tchórzysz ! ' powtórzył głośniej przerywając mi. przełknęłam ślinę gubiąc się w Jego oczach. ' wyjdź ' szepnęłam . rzucił peta przez okno popychając mnie na ścinę. ' słucham? ' zapytał cwaniackim głosem. parsknął mi śmiechem w twarz , a trzaskając drzwiami powiedział tylko ' wiedziałem, że mnie nie kochasz ' . tak bardzo się mylił, tak cholernie mocno chciałam mu te słowa wykrzyczeć w twarz, ale nie mogłam - są zbyt mocne, zbyt mocno wracają one nieodwzajemnione.
|
|
 |
|
W każdy dzień potykam się, by znów wstać.
|
|
 |
|
to, co się posiada, nigdy nie zrekompensuje tego, co się utraciło.
|
|
 |
|
Jest taki dzień, że wstajesz rano i nic Ci się nie chce. Wszyscy Cię wkurzają , nic Ci nie wychodzi i każdy się czepia właśnie Ciebie. Myślisz ' fatum ' Ale gdybyś się głębiej zastanowiła dojdziesz do wniosku , że to wcale nie Twoja wina lecz jego!
|
|
 |
|
są takie sms'y, których nie da się usunąć, mimo mijających dni, tygodni, miesięcy a nawet lat.. cholerny sentyment.
|
|
 |
|
nie mam humoru i chuj. tesknie.
|
|
 |
|
stanęła przed nim, oddychając coraz płytszej. w końcu zatrzymała oddech i zagryzając wargę, delikatnie zsunęła ramiączko bluzki. bezszelestnie, przesuwając swój palec po ramieniu, patrzyła mu prosto w oczy. nie reagował. stał jak oniemiały, nie wiedząc co powinien zrobić. podniosła ramiączko, na swoje miejsce i zacisnęła zęby. zamknęła oczy, powstrzymując płacz. - kochasz ją! - wykrzyczała. - nie odpowiadał. - nie pozostaje mi nic innego, jak Ci pogratulować. bawisz się mną, kochając inną. wynoś się natychmiast. wynoś się! - rzuciła kieliszkiem czerwonego wina, który miała tuż pod ręką o ścianę, obok której stał jak osłupiały nie wiedząc, co się dzieje. wino zostawiło czerwoną plamę na białej farbie. oboje milczeli. słychać było jedynie ciche uderzenia kropel taniego wina, skapujących na marmurową podłogę. patrzyła mu prosto w przeszklone kłamstwami źrenice, a łzy napływały do jej oczu z niesamowitą częstotliwością. - kocham ją. - wyszeptał, odchodząc.
|
|
 |
|
Już na zawsze będziesz dla mnie kimś więcej
|
|
|
|