 |
|
Jestem dziewczyną z własnym stylem nie żadnych chujowym plastikiem, czy pięknym motylem.
|
|
 |
|
- lubisz bawić się lalkami ? - nie no co Ty ? wyrosłam z tego . - to czym się teraz lubisz bawić ? - facetami . / lexim
|
|
 |
|
Poczułam jak moje nie wyleczone jeszcze serce zrobiło salto, zatańczyło makarenę i zakończyło spektakularny występ szpagatem.
|
|
 |
|
niby obojętność, lecz sercem gdzie indziej
w otchłani bezgranicznej i pustce etnicznej.
niby to tylko nieobchodzące mnie słowa,
a jednak w mej głowie panika morowa.
|
|
 |
|
Never say no to Panda! :D
|
|
 |
|
Chwycił ją za dłoń i poprowadził w kierunku samochodu. Dopiero po chwili poczuł jak jej palce zaciskają się mocniej i wyrównuję krok do jego. Odwrócił się i uśmiechnął, widząc ich splecione dłonie. Popatrzył jej w oczy i dostrzegł tak długo wyczekiwane iskierki radości.
|
|
 |
|
Naglę zapragnął ją zobaczyć. Teraz, zaraz. Sprawić, aby się uśmiechnęła, aby mógł w tedy podziwiać wyraz jej twarzy. Zobaczyć jak jej niebieskie oczy śmieją się w jego kierunku. Był jej to winień po tych wszystkich łzach, które musiała przez niego wylać. Marzył o dotyku jej skóry. O tym jak zaciskała palce na jego nadgarstkach, jak dłonią przeczesywała jego włosy. Zamknął oczy i przywołał wspomnienie dotyku jej ust na jego wargach. Zapachu jej skóry kiedy wodził ustami po jej szyi. Mógłby tak wyliczać bez końca. Tęsknił za tymi drobnymi, ale jakże ważnymi dla niego rzeczami.
|
|
 |
|
Zbiegła ze schodków i puściła się biegiem przez skwer. W pewnej chwili poczuła jak jego palce łapią ją za ramię i powstrzymują od dalszego biegu. Pociągnął ją tak, że zakręciła się i wpadła wprost na niego. Zdyszani, stali teraz na przeciwko siebie, wzrok wbijając w swoje twarze.
Wciąż trzymał jej ramię, aby mu nie uciekła.
|
|
 |
|
Nie rozumiała przebiegłości losu, ironii z jaką drwiło z niej życie.
|
|
 |
|
Mimo że przefarbowała włosy i tak ją poznał. Wydawała się jeszcze drobniejsza i kruchsza niż ostatnim razem gdy ją widział. Ale to była ona,mógł by przysiąc. Ich oczy spotkały się.Naprawdę chciał coś powiedzieć.A nawet zeskoczyć ze sceny i podbiec do niej. Ale nie zdążył. Zerwała się z krzesła i wybiegła z sali. Wiódł z a nią wzrokiem aż nie zniknęła za dwuskrzydłowymi drzwiami.Kątem oka dostrzegł także jak jakiś brunet siedzący za jej krzesłem podrywa się aby za nią pójść,ale zatrzymuję go ręka płomiennowłosej dziewczyny, która kręci tylko głową i rusza za niebieskooką.A przedstawienie musi trwać. 2/2
|
|
 |
|
Dlaczego? Bo ją stracił. Bo już nigdy nie będzie miał szansy jej tego powiedzieć. Jego błąd kosztował zbyt wiele -Co byś powiedział temu komuś, gdybyś go spotkał? Co by powiedział? Raczej co by zrobił. Padłby na kolana, błagając o to aby mu wybaczyła. Aby znów mógł ją przytulić. Lub jeśli nie zasługuję na nic więcej, aby mógł usłyszeć jej głos.- ...już nigdy nie pozwoliłbym jej odejść-skończył i podniósł wzrok na ludzi siedzących przed nim.To była chwila. Jego wzrok na krótko powędrował na tyły sali. Ale to wystarczyło aby ją zobaczył. Skuloną, wpatrująca się w niego swoimi niebieskimi tęczówkami. 1/2
|
|
|
|