 |
|
Bo co mam więcej zrobić? Mogę jedynie trzymać dystans i nie popadać w coraz głębszy strach, że tracę ten cenny skarb z każdym dniem.
|
|
 |
|
Czas z Nimi nigdy nie będzie czasem straconym. Czas z tymi chłopakami zawsze będzie tym, czego najbardziej potrzebuję i choć mam ich na co dzień, każdego dnia cieszę się z Ich towarzystwa jeszcze bardziej.
|
|
 |
|
Najgorsze dni to takie kiedy masz czas i nic nie robisz.
|
|
 |
|
Kurwa, kurwa, kurwa..ile razy jeszcze umrę psychicznie?
|
|
 |
|
Żeby o życiu decydować za młodu, kiedy jest się kretynem?
|
|
 |
|
Jest we wszystkim lepsza ode mnie. Jest ładniejsza, ma ładniejsze włosy, oczy, usta, cerę. Jest szczuplejsza, ma idealną figurę. Wszyscy powtarzają, że jest to mój klon, że jesteśmy tak strasznie do siebie podobne i chodź jest między nami cztery lata różnicy trudno nas odróżnić. Ale tak na prawdę jesteśmy zupełnie inne. Ona jest śliczna i chuda, a ja jestem jej przeciwieństwem. Nikomu nie przeszkadza to, że się nie uczy, chodź przydałoby jej się trochę zdrowego rozsądku. Zawsze chciałam mieć coś z Niej. Chociażby to pożądanie, gdy przechodzi obok wszystkich tanecznym krokiem.
|
|
 |
|
Zamknęła oczy, chyba usnęła, jej oddech tak idealnie komponuje się z szumem wiatru hulającym gdzieś na zewnątrz, deszcz rytmicznie uderza w blaszane sklepienie dachu jakby chciał dorównać rytmom naszych serc. Uśmiechnęła się, chyba śni jej się coś przyjemnego, jej włosy idealnie rozlały się po poduszce przypominając lekką jak motyl suknię, którą unoszą podmuchy wiatru. Przyglądam się jej, wiem, że tego nie lubi, kładę się przy niej i jestem szczęśliwy, bo jest przy mnie kobieta którą kocham, i z którą chcę spędzić resztę życia. Ciekawe czy o tym wie, jeśli nie, powiem jej o tym jutro, powiem jej tylko jak otworzy oczy. Musi wiedzieć, że pokładam w niej wszelkie nadzieje na lepsze dni. Na wspólne dni, na wspólne życie, wspólne zwycięstwa i porażki. Kocham ją, kurwa, tak bardzo ją kocham, że chyba zaraz wyjdę na zewnątrz ogłosić to całemu światu, który zapewne nie zrozumie, stojącego na ławce wariata krzyczącego o miłości./mr.lonely
|
|
 |
|
Gdybyś chciał, bym umarła dla Ciebie - umarłabym.
|
|
 |
|
Zawiodłam się na Tobie, a tego nie zmienia nawet czas.
|
|
 |
|
Delikatnie potrząsnął moim ciałem. Obudziłam się wtulona z całych sił w Jego ciało, a paznokcie były wbite w Jego ramiona. Na twarzy wymalowany miałam ból i strach. Ogarnął mi włosy z twarzy i objął, troskliwie całując w czoło. 'Co ci się śniło? Czego tak bardzo się boisz, że śni ci się to drugą noc z rzędu?' Łzy zaczęły moczyć moje policzki spadając na Jego klatkę piersiową. Opowiedziałam mu, co stało się trzy lata temu. Opowiedziałam o nawiedzających mnie regularnie koszmarach, w których widzę tę straszną twarz, czuje silną sylwetkę i przeżywam wszystko od początku. Przejął się. Nie musiałam mu tego mówić, mogłam skłamać i wymyślić coś innego. Ale z biegiem czasu dowiedziałby się o tym. Z czasem koszmarna tajemnica wyszłaby na jaw.
|
|
 |
|
JESTEŚ MOIM ÓSMYM CUDEM ŚWIATA.
|
|
 |
|
Jestem w pełni szczęśliwą kobietą u jego boku. Co więcej potrzeba do życia, niż szczęście?
|
|
|
|