 |
|
To, że ludzie się czasem ze sobą nie dogadują nie oznacza, że im na sobie nie zależy.
|
|
 |
|
to mnie męczy. powoli wykańcza i zabija. już nie nadążam wycierać łez, nie ogarne. nie bez Ciebie.
|
|
 |
|
kiedy on się bawił z innymi ona siedziała w domu pod kocem, z gorącą czekoladą, która tak idealnie paliła jej dłonie, myśląc o tym jak mogła dopuścić by taki skurwysyn zawładnął jej uczuciami
|
|
 |
|
jeśli ktoś jeszcze raz powie mi to jakże wkurwiające zdanie ' dasz radę ' to pokaże mu rany na nadgarstkach, wymienię dokładną liczbę tabletek nasennych połykanych przeze mnie, dam mu rachunek za te wszystkie chusteczki, które zużyłam do ocierania łez, pokaże dokładne miejsca na twarzy, z których rozmazany tusz nie chciał się zmyć, pokaże mu moje po przygryzane do krwi wargi, i odejdę z opuszczoną głową, bo te wszystkie wspomnienia powrócą.
|
|
 |
|
- zanim odejdziesz, mam tylko jedną prośbę.. - powiedziała patrząc na niego z ukrytym bólem w oczach, ale nadal błagalnie. - tak? - spytał próbując nie patrzeć w jej zapłakane tęczówki. - idź w pizdu i już nigdy kurwa nie wracaj! - krzyknęła i szybkim ruchem wymierzyła mu cios w policzek po czym z nieukrytą rozpaczą pobiegła zatopić smutek w wódce.
|
|
 |
|
często się wkurwiam i mogę działać Ci na nerwy, ale jeśli Ci zależy będziesz rozumiał moje zachowanie jak jeszcze nikt inny.
|
|
 |
|
będę płakać i wymiotować na przemian, przeklinać i karcić się za to, bić i pomagać w jednej chwili, myśleć o samobójstwie jednocześnie pocieszając się w duchu, będę inna, będę tak pojebana jak jeszcze nigdy, przecież i tak już nic nie naprawię.
|
|
 |
|
i znów kładę się spać z nadzieją, że obudzę się widząc Twoje imię na wyświetlaczu.
|
|
 |
|
to cholerne uczucie kiedy rzucasz się na łóżko, łzy mimowolnie płyną po Twojej bladej twarzy, z ust pogryzionych do czerwoności leci krew, wijesz się z bólu, ale to nie jest zwykły ból, o nie. to nie ból brzucha czy głowy, to ból serca, o sto razy gorszy od bólu znanego Ci jeszcze z dzieciństwa.
|
|
 |
|
patrze na świat za szybą i wiesz? i mam kurwa dosyć. mam dosyć widoku rozwrzeszczanych dzieciaków cieszących się nową zabawką. dosyć wielce zakochanych par, trzymających się za rękę, uświadamiając mi jak bardzo jestem samotna. dosyć zadumanych w sobie dziuń i pierdolonych lovelasów myślących, że wszystko jest dla nich. dziś nawet siebie mam dosyć. mam dosyć siebie takiej pochłoniętej smutkiem i łzami. takiej tonącej w morzu niespełnionych marzeń, po prostu mam dosyć.
|
|
 |
|
czasem tylko dopada mnie tęsknota do tych dni spędzonych razem, wtedy herbata przestaje mi smakować a ulubione perfumy tracą zapach. tak, bez Ciebie wszystko traci na wartości.
|
|
 |
|
siedziałam na podłodze oglądając zdjęcia z dzieciństwa. wiesz co zobaczyłam? zobaczyłam małą szczęśliwą dziewczynkę biegającą za piłką. wzięłam następne zdjęcie. patrząc w swoje okrągłe roześmiane oczy z fotografii mam wrażenie, że to nie Ja. że ta wesoła dziewczynka nie jest mną, kimś podobnym, ale nie mną. jak to możliwe, że taka śliczna, pełna radości dziewczynka dzisiaj siedzi z zimną już herbatą w rękach i łyka własne łzy, zapominając o tym, że świat nie kończy się na jednej osobie? jak to możliwe, że ta cała radość to dziś tylko jedno zdjęcie?
|
|
|
|