 |
|
nie pytaj, dlaczego ciągle mam w oczach łzy. z jakiego powodu non stop jestem przygnębiona. czy Mnie coś dręczy, a może po prostu tak intensywnie nad czymś myślę. dlaczego na nadgarstkach widnieją cięte rany. co sprawia, że każdej nocy cierpię na bezsenność. dlaczego wpadłam w nałóg z papierosami, albo wchłaniam alkohol w dużych dawkach. co jest przyczyną opuszczenia się w nauce i co sprawia, że rodzice o mało co nie wyrzekli się własnej córki. powód - On. [ yezoo ]
|
|
 |
|
Zawsze chciałam poznać miłość. Poznać ją w całej okazałości. W moich wyobrażeniach była czymś najwspanialszym co może spotkać człowieka.W końcu ją spotkałam. Jakże bardzo mnie rozczarowała.Weszła do mojego serca,narobiła tam bałaganu,po czym sobie odeszła. Płakałam,bo byłam zbyt młoda,żeby zrozumieć dlaczego tak nieładnie ze mną postąpiła. Teraz gdy słyszę jak ktoś o niej mówi,zawsze staje mi przed oczami obraz z przeszłości.Zawsze przypominam sobie pierwsze wylane łzy z jej powodu/hoyden
|
|
 |
|
Przytulił mnie a ja nie poczułam nic.Żadnego uczucia.Zapragnęłam tylko znaleźć się w Twoich objęciach.To nie jego widziałam gdy zaglądałam w głąb swojego serca. Tylko Ciebie.Wstałam i bez słowa wyszłam. Widziałam jego rozczarowanie.Chciałam być uczciwa wobec siebie,ciebie i jego.Nie mogłam znieść jego dotyku gdy przed oczami wciąż miałam twoją twarz.Szłam ulicą i płakałam.Świadomie wybrałam samotność.Nie mogłabym spojrzeć sobie w twarz zostając tam.A przecież najważniejsze to nie stracić szacunku do samej siebie/hoyden
|
|
 |
|
Kiedy minął wybuch wściekłości spojrzałam na jego smutną twarz.Krzyczałam,że ma odejść ode mnie.Że nie potrzebuje go.A mimo to uparcie trwał przy mnie.Czułam,że powinnam mu podziękować. -Powiedz mi dlaczego to robisz?Dlaczego pomimo tego,że jestem dla Ciebie taka niedobra jesteś przy mnie?Co jeszcze musi się stać,żebyś stracił do mnie cierpliwość?-zapytałam - "Nie jesteś dla mnie niedobra.Po prostu masz zranione serce.Wiem,że jeszcze długa droga byś spojrzała na mnie inaczej.Byś zobaczyła we mnie chłopaka,który Cie kocha.Ale ja poczekam"-wyznał Rozczulił mnie tym wyznaniem.On dostrzegł we mnie wrażliwą dziewczynę,którą niewątpliwie byłam,pomimo mojej pozornej obojętności.Za bardzo kochałam chłopaka,który na to nie zasługiwał.Przeszłość była dla mnie zbyt ważna.A mój ideał był na wyciągniecie ręki.Wystarczyło tylko po niego sięgnąć.Sięgnąć po swoje marzenia.Nie mogłam kazać mu czekać na mnie.A co jeśli juz zawsze byłby tylko pocieszeniem? A nigdy wszystkim?/hoyden
|
|
 |
|
gdzie się podziali wszyscy Ci, którzy za małolata powtarzali, że zawsze będą? [ yezoo ]
|
|
 |
|
Siedzieli razem na kocu przy blasku gwiazd.Chłopak nagle zaproponował-
"Wypijmy za naszą miłość,która będzie trwała wiecznie".
"Nie używajmy tak wielkich słów,nie składajmy obietnic,by potem ich nie złamać-poprosiła.
"Dobrze.A więc wypijmy za to co jest tu i teraz"-wymyślił
W powietrzu czuć było zapach lata.Słychać było cichutkie stuknięcie kieliszków.
Kilka lat później dziewczyna siedziała sama pewnego letniego wieczoru.Rozmyślając o chwili,gdy zwolniła go od tej wielkiej obietnicy.Chyba zawsze wiedziała ,że odejdzie/hoyden
|
|
 |
|
Myślała wtedy,że poznała Anioła.Używał pięknych słów,w jego objęciach czuła się najbezpieczniej na świecie.Jego ciało wyglądało tak jakby Bóg uformował je z największą dokładnością,a twarz dostała od Stwórcy nieskazitelne rysy.Miał wszystko by stać się najprzystojniejszym facetem pod słońcem.Niestety po dłuższym czasie przekonała się,że ma też serce,które potrafi ranić z ogromną siłą. Nie doceniał ludzi,którzy go kochali,nie umiał zostać na stałe w jakimś miejscu.Myślała,że tak piękny zewnętrznie człowiek nie może mieć aż takich wad.Odszedł.Zostawił ja.By swoim urokiem oczarować kolejną.Potem już nigdy nie wierzyła w Anioły na Ziemi.Prawdziwy Anioł Stróż wysłany z nieba jest na wyłączność.Jest zawsze gdy się go potrzebuje.Nie widzi się go,ale się go czuje/hoyden
|
|
 |
|
- ej, a żaba to ssak? - nie, płaz. - a może gad? - nie, płaz. bo ssak to matka by karmiła swoim cyckiem. [ yezoo & kumpela ]
|
|
 |
|
( robimy zdjęcia z kumpelą ) - teraz zrobię ptaka, a ty szybko łap, bo się nie utrzymam. - yhy. Ty wyciągasz ręce, jakbyś szła do Boga po cukier. [ yezoo & friends ]
|
|
 |
|
jak codzień z całą ekipą spędzaliśmy popołudnie w parku. odpalane szlugi, dobry browar, jazda na BMXach, zazwyczaj tak się bawiliśmy. kumpel uczył Mnie kolejnego triku, gdy daleka już zauważyliśmy Jego ze swoimi ziomkami. szanowaliśmy się, chociaż byliśmy z zupełnie innych osiedli. akurat My, byliśmy tą ekipą, która z Nimi utrzymywała dystans wraz z odpowiednimi warunkami. każdy z nich podszedł pokolei witając się. nagle podszedł On wyciagając do Mnie dłoń. uśmiechnęłam się, ściskając ją na przywitanie. po chwili zbliżył się do Mnie szepcząc ' pamiętasz, kiedyś witaliśmy się inaczej ' . [ yezoo ]
|
|
 |
|
Postawiłam butelkę wódki i dwa kieliszki na stole.Po pierwszym tylko patrzyłam w oczy chłopaka,który mnie tak bardzo zranił,po drugim pochłaniałam wzrokiem każdy centymetr jego twarzy.Przypominając sobie chwile,kiedy było mi dozwolone ją dotykać.Po trzecim stanęły mi przed oczami nasze spacery nocą.Wyszukiwanie spadających gwiazd.Które miały sprawić,że miłość nigdy nie odejdzie.I zostanie z nami na zawsze.Po czwartym i piątym ujrzałam Ciebie wtedy kiedy odchodziłeś.Po szóstym i siódmym zobaczyłam swoja zapłakana twarz.A potem nie widziałam już nic.Tak bardzo to spotkanie po latach mną wstrząsnęło.Mówiłam jak bardzo bolało mnie to rozstanie.Jak w mojej głowie milion razy zmieniałam bieg tamtych wydarzeń,byś nadal był mój.Wódka pozwoliła mi powiedzieć,to co tak długo w sobie tłumiłam.Nie mogłam zauważyć wtedy twoich łez,usłyszeć myśli"Ona naprawdę mnie kochała".Kiedy wyrzuciłam to wreszcie z siebie wskazałam Ci drzwi,grzecznie prosząc byś sobie poszedł i zabrał tę miłość ze sobą/hoyden
|
|
 |
|
Stałam w deszczu jak jakaś ostatnia desperatka.Ubranie przykleiło mi się do ciała,włosy zaczęły się niemiłosiernie kręcić.Nienagannie wyprostowane teraz przemieniły się w burze naturalnych loków,które tak lubił.W tym momencie nienawidziłam wszystkiego co w jakiś sposób mi go przypominało. Łzy zmieszały się z ulewą.Nie było ich widać.Przynajmniej nikt nie pytał co się stało.Nie miałam siły im tłumaczyć,że człowiek,którego kochałam,któremu ufałam zostawił mnie.Oni nie mogli mi nawet pomóc,więc po co te wszystkie ciekawskie spojrzenia kiedy patrzyli na moja zapłakaną twarz.Po co to współczucie wymalowane na twarzach.To mi go nie mogło zwrócić.Kiedy słyszałam "Wszystko będzie dobrze.Jeszcze będziesz szczęśliwa" miałam ochotę wybuchnąć im śmiechem w twarz.Wiem,że to niewdzięczne z mojej strony.Ale nikt nie pomyślał,żeby zapytać mnie jak się przy nim czułam,że teraz tak cierpię.Nikt nie zapytał dlaczego tak boli jego nieobecność.Czułam się samotna wśród ludzi,którzy mnie nie rozumieli/hoyden
|
|
|
|