 |
|
kochamy to, czego nie możemy mieć, czego nie możemy dotykać, do czego nie możemy się uśmiechać, mówić. kochamy nieosiągalne. kiedy staje się dostępne - to, do czego tak biło nasze serducho, a ciało lgnęło, nagle wymyka się spod wszelkich prawidłowości. dlatego tak chcemy tych skurwieli. bo tylko oni nigdy nie dają nam świadomości, że już są i będą dalej. nie pozwalają naszemu sercu bić wolniej.
|
|
 |
|
Czasami się zastanawiam co byś zrobił, gdybyś spotkał mnie poza szkołą ? Gdybym przygnębiona wpadła na Ciebie ? spojrzała Ci w oczy ? Albo lepiej ! Gdybyś zobaczył mnie szczęśliwą z jakimś cudownym uśmiechem na twarzy. Chciałbyś podejść, a tu przybiegłby do mnie jakiś "on" i przytuliłby mnie. Domyśliłbyś się że ten uśmiech którym Ciebie n i g d y nie obdarzyłam, jest dla n i e g o. Co byś czuł ?
|
|
 |
|
staliśmy wtuleni na przeciwko siebie, trzymając się za dłonie, co chwila nasze usta łączyły się w jedno, na przemian z krótkimi buziakami w policzki. nagle... poczułam się dziwnie.odsunęłam się od Niego i zrozumiałam głęboko w sercu, że mam to czego chciałam, że trzymam w ramionach cały mój świat, że ta miłość przez którą płakałam każdego wieczoru jest moja, że powinnam być najszczęśliwszą osobą na świecie. jednak, ja czułam się zupełnieinaczej. potraktowałam Go jako zdobycz. chciałam Go - dostałam - odeszłam. znów się tylko łudziłam, że potrafię kochać. dziś mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że nie jestem już zdolna do miłości.
|
|
 |
|
dzisiaj mijała druga rocznica jej śmierci, on to przeżywał z bólem, nie mógł uwierzyć w to ,że Bóg zabrał jemu najcenniejszy skarb, jakim ona była, on zrobił by dla niej wszystko gdyby żyła. Poszedł na grób, postawił znicz, pomodlił się, chciał ją zobaczyć, zamknął oczy,żeby przypomnieć sobie dziewczynę swojego życia. widocznie jak zamknął oczy,zobaczył swój skarb, ale od razu zaczęły mu łzy lecieć, nie wiedział co się z nim dzieje, miał przy sobie scyzoryk , nie mógł znieść tego bólu, powiedział cicho 'Kocham Cię, znajdę Cię jeśli jesteś w niebie ' . wbił sobie nóż. umarł koło jej grobu , teraz na zawsze będą razem...
|
|
 |
|
Ktoś, kto powiedział, że ideały nie istnieją skłamał. Bo przecież Ty jesteś idealny, boski, cudowny. Kocham Cie najbardziej na świecie. O niczym innym nie marze, chce tylko być z Tobą, czuć Twoją obecność i zapach, słyszeć Twój szept, kiedy mówisz mi na ucho, że mnie kochasz. Jesteś wyjątkowy, jedyny. Po prostu jesteś moim księciem z bajki, no może bez tego białego konia. Ale podobno w XXI wieku nie istnięją księżniczki i ich księcie. I z tym się też nie zgadzam. Bo według mnie istnieją. Bez Ciebie każdy dzień jest nijaki, pomarańcze? są gorzkie, a herbata zasłona. Potrzebuje Cie, aby przetrwać, bez Ciebie nie daje rady. Prosze Cie, zawsze przy mnie bądz i nie opuszczaj mnie.
|
|
 |
|
Była milą, zawsze uśmiechnięta dziewczyną. Uwielbiała spędzać czas z przyjaciółmi. Jak kochała, to tylko prawdziwie. Starała się na wszystko mieć czas. Nie lubiła kłótni, klnęła bardzo rzadko. Zakochała się. Było wspaniale, jeszcze tak szczęśliwej nie widział jej nikt. Jednak stało się coś strasznego, on odszedł. Rozkochał ją w sobie i zniknął. Z miłej dziewczyny stała się wredną, chamską i zamknięta w sobie osobą. Zmieniła styl. Nie słuchała już swoje niegdyś ukochanego reggae, w głośnikach jej telefonu leciała sama ciężka, brutalna muzyka. Co drugie słowo wypowiadane z jej ust było przekleństwem. Zdarzało się, że piła piwo z przyjaciółmi, teraz potrafi napić się tak by nic nie pamiętać. Jej myśli są straszne, napisała nawet 3 listy pożegnalne. W chwili obecnej wyjdzie z przyjaciółka na dwór. Chce się dogadać, pożegnać. Jutro, może za dwa dni, ewentualnie za trzy nie będzie ją już nic obchodziło, bolało. Ostatni raz zmieni opis, a treść jego będzie brzmiała "Przegrałam z życiem".
|
|
 |
|
byli ze sobą ponad rok, zawsze rano gdy się obudziła w skrzynce odbiorczej miała już kilka esów od niego, tym razem nie napisał. " pewnie nie ma nic na koncie " - pomyślała. Następnego dnia rano, gdy nadal nic nie pisał, pomyślała " a matka nie chce mu dać, nigdy mnie nie lubiła " - chciała wierzyć w te swoje myśli, ale rozum mówił jej zupełnie co innego . Pomyślała, że da mu czas do soboty, jeśli nie napisze w sobote o północy pójdzie i skoczy z mostu. Nie napisał. Stała na ogromnym moście i patrzyła w dół. " kocham Cie " - krzyknęła i skoczyła z telefonem w ręku. W momencie gdy leciała poczuła wibracje w prawej ręce. " skarbie przepraszam, że nie pisałem ale matka.. sama wiesz. Kocham Cie " - napisał. Chciała się jakoś ratować, ale nie dała rady, było o pare sekund za późno.
|
|
 |
|
„Czasami mam ochotę iść, nie patrzeć za siebie. Nie wracać, nie czuć nic i nic nie wiedzieć.”
|
|
 |
|
I nagle padło to pytanie... Miała wyjaśniać dlaczego jest tak,jak jest. Zaczęła mówić o swoim szczęściu.o tym jak w końcu zaufała i jak strasznie się przejechała. W oczach momentalnie pojawily się łzy. Zaczęły płynąć,a ona nie potrafiła ich powstrzymać. On zaczął je ocierać, nic nie mówiąc. Przytulił ją, a ona dalej płakała.Tak, zdecydowanie potrzebuje czasu... [0rzech0wa]
|
|
 |
|
Czuła go na sobie, choć nie podniosła oczu. Przenikał przez sweter, koszulkę i sprawiał, że czuła się bezsilna. A przecież nie była. Nie była zabawką w rękach nieznanych mocy. Miała władzę.
|
|
 |
|
Nocą, kiedy strachem sięgałam sufitu i kiedy kołdra wstrzymywała kolejny oddech najbardziej brakowało mi Twojej ciepłej dłoni.
|
|
 |
|
na błędach uczymy się tylko wtedy, kiedy zaczynają boleć.
|
|
|
|