 |
|
nie da się do jasnej cholery przestać kogoś kochać tak z dnia na dzień. weź mi powiedz jak ty to robisz. /smacker_
|
|
 |
|
dzisiaj to wspomnienia są moim najgorszym wrogiem. w każdej sekundzie na nowo próbują mnie zabić. / smacker_
|
|
 |
|
kroiła sobie ser na kanapki i wspominała. łzy napłynęły jej do oczu zamazując obraz. pojechała ostrzem po skórze. ał. esemes. rzuciła się na telefon nie patrząc kto jest nadawcą. zamrugała kilkakrotnie, otarła oczy. "co robisz ?". szybko kliknęła "odpowiedz". zdążyła już wystukać "właśnie skaleczyłam się płacząc przez ciebie, dup..." kiedy uświadomiła sobie, że to przecież nie on napisał. kolejny raz nie on. / smacker_
|
|
 |
|
podczas rozstania staje między wami mur. pancerna szyba. nagle najbliższa ci osoba, na której zawsze mogłaś polegać, która zawsze przy tobie była staje się cholernie obca. staje się wrogiem. ranicie się nawzajem każdym słowem, każdym czynem, każdym najmniejszym uśmiechem. ranicie się celowo i z premedytacją, nie mogąc znieść faktu, że to drugie jest szczęśliwe, że jest uśmiechnięte, że się cieszy, że nie opłakuje waszego rozstania i za tobą nie tęskni. czasem jednak warto schować jebaną dumę do kieszeni i wyciągnąć rękę na zgodę. dla wspólnego dobra. / smacker_
|
|
 |
|
Pozwolę Ci odejść. Jednak najpierw podejdź, spójrz mi prosto w oczy i powiedz, że to wszystko co było między nami, nie ma dla Ciebie żadnego znaczenia. Wykrzycz mi w twarz, że mnie nie kochasz. Wtedy pozwolę Ci odejść, przekonana, że robię dobrze. /callrecording. < 3
|
|
 |
|
patrze w lustro nie mogąc pozbyć się obrzydzenia do swoich oczu. kilka tygodni temu przekonałeś mnie, że są ładne. dzisiaj ich nienawidzę. tych żółtych obręczy wokół źrenic, tych szmaragdowych brzegów. żywię wstręt do tych zielonych tęczówek, w które "mógłbyś wpatrywać się całymi latami". nienawidzę ich, bo je kochałeś, rozumiesz ? /smacker_
|
|
 |
|
i tak najbardziej jestem dumna z tego, że się przy tobie nie popłakałam. że przetrwałam całą przerwę bez ani jednej łzy. że mijając ciebie nie zaniosłam się szlochem. że potrafiłam stać przy tobie z przyjaciółką z twojej klasy i śmiać się z jej kolegi na cały głos. że gdy mnie mijałeś specjalnie zaczęłam kiwać głową w rytm muzyki i posłałam uśmiech chłopakowi, którego nienawidzisz. że żaden z twoich kumpli nie widział mnie ze łzami w oczach. bo widzisz, ja jeśli obiecuję, że się nie popłaczę, to słowa dotrzymuję. / smacker_
|
|
 |
|
i za każdym razem kiedy oczy już całkiem wyschną przełączam na okno komunikatora i widzę twój opis mówiący, że mnie kochasz, którego jeszcze nie zdążyłeś zmienić. / smacker_
|
|
 |
|
i obiecuję sobie, że jutro podejdę i wykrzyczę ci w twarz wszystko co o tobie myślę. o tobie i o tej chorej sytuacji. to, czego oczekiwałam od ciebie jako od chłopaka. to, że wcale nie chciałam kupy prezentów i wyznań na każdym kroku. że było dobrze tak, jak było, że nie chciałam niczego zmieniać. że byleś niemal idealny. może to przekona cię, że jednak jesteś gotowy na bycie ze mną. jeśli nie, zemdleję prosto w twoje ramiona, żeby jeszcze raz, ostatni raz, poczuć ich ciepło wokół siebie. obiecuję. / smacker_
|
|
 |
|
i widzisz, teraz siedzę i ryczę. łzy jedna po drugiej spływają po policzkach, stając w oczach zamazują obraz. siedzę ze słuchawkami w uszach i próbuję uwierzyć, ze to wszystko jest naprawdę definitywnie skończone. / smacker_
|
|
 |
|
zanim zgodziłam się wrócić do ciebie po twoim ostatnim wybryku spytałam czy za miesiąc nie zmienisz zdania. obiecałeś, że nie. faktycznie, dotrzymałeś słowa, wytrzymałeś jeden dzień dłużej. / smacker_
|
|
 |
|
i teraz dziękuję Bogu za to, że nie mieliśmy żadnej "naszej piosenki, "naszej chmurki", "naszego kwiatka", czy "naszego koloru". przynajmniej nie zalewam się łzami, gdy wciskam "play" w odtwarzaczu, gdy przechodzę obok kwiaciarni, czy gdy patrzę na tęczę. najbardziej bolą jednak wszystkie "nasze miejsca" rozsiane po okolicy. gdzie nie spojrzę, widzę nas, uśmiechniętych, flirtujących. takich cholernie zakochanych. / smacker_
|
|
|
|