 |
|
Urodziłaś się dziwką, skończysz w burdelu. Urodziłaś się kopią, skończysz kserem.
|
|
 |
|
Słabo mnie słyszysz, słabo mnie widzisz, słabo się uśmiechasz, słabo mnie przytulasz, słabo mnie kochasz.
|
|
 |
|
Nie zmienie się, nawet jeślibym miała dostać długi pocałunek od Niego. Nie, ja jestem taka jaka się urodziłam i taka pozostanę. Nikt mnie nie zmieni, nic mnie nie przełamie i nikt mnie nie skopiuje.
|
|
 |
|
Zamiast już Cię nie kocham, napisała sto razy na kartce " Nie oddam Ci Go nigdy.. " Na samym dole napisała " pomimo tego że on jest już twój " .
|
|
 |
|
Wiesz co jest najgorsze? To że pozwoliłam mu odejść. Wcale nie chciałam żeby odchodził, ale on powiedział że mi będzie lepiej. Jakbym miała szanse na spotkanie, na jedną rozmowę. Ale nie, nie ma nic. On odszedł ode mnie, nawet się nie pożegnał. Jest teraz szczęśliwy, a ja? Ja się zwijam z bólu, bo serce mi już wysiada.
|
|
 |
|
Siedziała na szkolnym parapecie, obserwowała co się dookoła niej dzieje. Nie miała siły się wygłupiać ze swoimi kumplami, siedziała spokojnie z liptonem w ręce, ze słuchawkami w uszach. Jak nigdy, siedziała sama. Dziesięć minut przed dzwonkiem, podszedł do niej jej chłopak. Powiedział jej że nie ma sensu, żeby byli razem. Wzrok przygarnęła na buty, ze łzami w oczach krzyknęła ' idź stąd, bo zaraz Ci coś zrobię ' . Odwrócił się, zawołał swoich kumpli i specjalnie stanął koło niej, pytając się ich czy mają fajke. Oni milczeli, ona odpowiedziała ' ja mam, weź sobie z plecaka '. Wiedziała że nie weznie, powiedziała to specjalnie. Jego kumple popatrzyli się na niego wrednym wzrokiem, jeden podszedł i zaczął się do niego rzucać. Ona nie wiedząc co robić, podeszła do nich żeby mu dokopać powiedziała 'zostawcie go, przecież to że go zbijecie nie da mu rozumu, szmaciarz szuka dziwek, a ja nią nie jestem, musi szukać w swoim burdelu. '
|
|
 |
|
Było ciemno. Bała się wracać sama do domu, ale głupio jej było go prosić żeby ją odprowadził. Miał ciężki dzień, zrozumiała. Powiedziała że musi iść, bo nie chce sama wracać po nocach. On złapał ją za rękę mówiąc 'nigdzie nie pójdziesz, taksówka już jedzie, a ja tylko wezmę kurtkę'. Zawsze wiedział kiedy ma jej pomóc.
|
|
 |
|
Siedząc na parapecie z kubkiem zielonej herbaty spoglądała w niebo... Było zachmurzone, lecz widać było wyraźnie jedną gwiazdę. Kiedyś obiecali sobie, że zawsze o tej porze będą szukać na niebie najbardziej błyszczącej gwiazdy i mimo dzielącej ich odległości będą blisko siebie... Teraz ona już nie patrzy na gwiazdy jak kiedyś z utęsknieniem. Teraz patrzy z radością dziękując im, że on teraz tak niewinnie śpi w ich sypialni i przy jego boku jest najszczęśliwszą kobietą na ziemi.
|
|
 |
|
nie wszystko życie co się świeci...
|
|
|
|