 |
|
To nic, że nie mogą być razem. Nie przejmowała się tym. Wiedziała, że teraz potrzebują czasu, jednak kiedyś będą razem szczęśliwi.
|
|
 |
|
Gdy spotkałam ich na mieście po raz pierwszy od dawna nie poczułam łamanego się serca. Postanowiłam dać sobie z nim spokój, pozwolić by byli razem. Niestety to wszystko wiązało się z tym, że już nigdy nie mieliśmy się spotkać. Chciałam by był szczęśliwy, jednak nie potrafiłam na to patrzeć.
|
|
 |
|
Nie wiem, o co mi chodzi, ale chodzi mi o to bardzo mocno.
|
|
 |
|
...wciąż nie możemy wygrzebać się z dna.
|
|
 |
|
Nie jest tak źle, choć mogło by być lepiej, z ciężkim żalem znajdziemy się w niebie. W oku się kręci słona łza, wciąż nie możemy wygrzebać się z dna.
|
|
 |
|
razem damy radę przejść przez najwyższe góry, pokonać zło wokół, przebrnąć przez zamiecie śniezne, przpłynąć morze, a głupiemu guzkowi mamy nie zdołać się postawić ?
|
|
 |
|
Chciałabym odsapnąć i nie myśleć o obowiąskach i przytłaczających problemach, ale to kurwa niemozliwe.
|
|
 |
|
powoli dochodzi do mnie, że Twoja choroba to nie tylko urywek złego snu, lecz czysty realizm.
|
|
 |
|
Nie zatrzymuję się, idę dalej, zamykam na chwilę oczy, by ujrzeć obraz osoby, przez którą mimowolnie się uśmiecham. Bo jestem szczęśliwy. Kiedy wracam do domu z przystanku autobusowego nie spieszę się. Jest zimno, wietrznie i pada śnieg. Jednak nie czuję tego chłodu. Ja nadal się uśmiecham i wolnym krokiem idę do swego domu. Bo jestem szczęśliwy. Jestem szczęśliwy, ponieważ jesteś ze mną. Szczęście me umacnia fakt, że stan w jakim się znajdujemy, się nie zmieni. cdn2
|
|
 |
|
Kiedy wyjebie się na lodzie, nie denerwuję się na lód i moje koślawe nogi, przez które ta czynność została dokonana. Zaczynam się panicznie śmiać. Siadam na lodzie i palcem rzeźbię w nim serce. Bo jestem szczęśliwy. Kiedy zaczyna padać śnieg, nie denerwuję się jak każda napotkana przeze mnie osoba. Ja się uśmiecham i podskakuje jak małe dziecko próbując złapać językiem jak najwięcej płatków śniegu. Bo jestem szczęśliwy. Kiedy przejeżdżający samochód brudzi mnie pośniegowym błotem, które napierdala z ogromną prędkością w moją stronę, nie krzyczę na kierowcę. cdn1
|
|
|
|