 |
|
każde Twoje słowo krzyczy do mnie z osobna, jakby chciało dać znać o Twoim istnieniu .
|
|
 |
|
przekroczyliśmy granicę rozsądku, wprawiając rzeczywistość w obłęd naszych serc .
|
|
 |
|
niedokończone sprawy, niezamknięte emocje, bolą najbardziej .
|
|
 |
|
zamknąć oczy, by nie móc zobaczyć Cię nigdy więcej . Zatkać uszy, by zapomnieć jak delikatnie szeptałeś moje imię .
|
|
 |
|
każdy krok ostrożniejszy, z każdym słowem coraz bardziej uważam, bo wiem, że wystarczy malutki moment nieuwagi i stracę Cię na zawsze.
|
|
 |
|
Boję się zmian. Boję się tego cholernego przeczucia, że coś się skończy. Przecież ludzie, z którymi się przyjaźniłam jeszcze kilka lat temu - dziś tak po prostu nie istnieją. Nie istnieją w moim świecie, w moim życiu. Nieraz minę ich tak jak milion innych przechodniów gdzieś na ulicy, czy może stanę za nimi w kolejce do sklepu. Może powiemy sobie sztuczne 'siema' i wysilimy się na uśmiech, który na pewno nie będzie szczery. A może tak po prostu będziemy udawać, że się nie widzimy? Każde z nas spojrzy na siebie i odwróci głowę mając tą pieprzoną nadzieję, że ta druga osoba nie pozna.. Powiedz mi, dlaczego tak się dzieje, że kiedyś nierozłączni, a teraz nieznajomi? || refleksja
|
|
 |
|
` Tak wiele ocen wystawionych zbyt pochopnie, wiele decyzji podjętych zbyt gwałtownie... || Eldo - Granice
|
|
 |
|
Nasze uczucie, to zbyt mało, żeby przetrwać w tym zakłamanym świecie.. || refleksja
|
|
 |
|
Ten czas nas zmienił, cholernie zmienił nasze 'ja'. Jesteśmy inni. To upływ czasu nas niszczy. Co ja pieprze? To my sami się niszczymy. Zapieprzamy przez życie, nie patrząc na kierunkowskazy. Nie patrzymy na nic. Jesteśmy jak marionetki bez uczuć, byle do przodu. Sekunda za sekundą, minuta za minutą. Nie interesuje nas czas, nie zaprzątamy sobie nim głowy. Podążamy za marzeniami, planami, za własnym ja do przodu, ciągle do przodu. Nie patrząc na przeszkody, na pragnienia innych. I dopiero na kresie swojego życia dochodzi do nas, że czas dla nas się skończył. A my? My go przegapiliśmy, jak pociąg czy autobus. Przegapiliśmy własne życie, własny czas bo byliśmy zajęci pościgiem za własnymi celami. Smutne, nie? || refleksja.
|
|
 |
|
Nie rozumiem. Cholernie ciężko jest Ciebie zrozumieć. Czy ja Ci obiecałam coś? Czy ja składałam obietnice, że moje serce należy do Twojego? Czy ja obiecałam przed Bogiem, że będę kochać do końca swoich dni? Nie? No własnie kurwa, nie. Więc dlaczego do cholery masz pretensje, że to koniec? Że tak po prostu odchodzę, bez tłumaczenia i każe Twojemu sercu zapomnieć? Nie muszę nic tłumaczyć. Jestem wolna. A Ty pogódź się z tym. Ludzie nawet odchodzą od siebie po obietnicy przed Bogiem, a Ty śmiesz mieć do mnie pretensje, jeśli ja Ci nigdy nic nie obiecałam? Nic nigdy nie powiedziałam o nas. Bo nas nie było, rozumiesz? Tak, jestem zła. Zrozum to. || refleksja
|
|
 |
|
Hej, pamiętasz mnie jeszcze? Pamiętasz jacy byliśmy szczęśliwi? Mówili o nas, że ładnie razem wyglądamy. Że jesteśmy ładną parą. Pasowaliśmy do siebie. Każdy nam to mówił. Pamiętasz jeszcze? Pamiętasz jak siadaliśmy na drodze i paliliśmy fajkę po fajce? Jak chodziliśmy na mega długie spacery w miejsca gdzie nikogo nie było? Tylko ja i ty. My i słońce, które dawało nam nadzieję, że damy rady. A dzisiaj? A dzisiaj wychodzę z cienia i widzę słońce, to samo, które tak lubiliśmy. Widzę i czuję pieprzoną nadzieję. Ale już nie tą, że wszystko będzie dobrze, bo Ciebie nie ma, ale taką, że po mimo zniknąłeś ja dam radę. Teraz nie ma nas. Nie ma Ciebie i mnie. Jestem ja, ja i słońce. To samo słońce. || refleksja
|
|
|
|