głupie teksty, śmieszne teksty, opisy gadu-gadutwój portal społecznościowy

Teksty znajomych użytkownika moew

CZ.112.. wtedy joe zadzwonił do mnie na komórkę  że nie przyjdzie  bo niedawno dowiedział się o imprezie i by chciał  abym też przyszła. zgodziłam się  bo ta impreza była od 23 ciej do 3 ciej nad ranem.  po 22 giej wychodzę  powiedziałam.  gdzie? spytał damon.  na imprezę  odpowiedziałam.  nie idziesz  rzekł.  no  ale! stefano? krzyknęłam.  nie pójdziesz  odrzekł stefano.  zobaczymy  odpowiedziałam. oni wiedzieli  co to znaczy  kiedy tak mówię. poszłam do siebie  zadzwoniłam do tylera  aby przyszedł do mnie. chciałam moim braciom zrobić na złość  dzięki mojemu chłopakowi. mimo  że go polubili  chciałam  aby znowu go znienawidzili  więc miałam podstęp  aby na oczach moich braci  tyler zabił człowieka. udało się to  wyszłyśmy na dwór  mój chłopak zaatakował przechodzącego człowieka  lecz dalej już nie miało się tak potoczyć  bo ja nie wytrzymałam i pożywiłam się tym człowiekiem. mojemu chłopakowi to było obojętne  czy damon i stefano go lubią  czy go nienawidzą.

wercia___ dodano: 26 sierpnia 2011

CZ.112.. wtedy joe zadzwonił do mnie na komórkę, że nie przyjdzie, bo niedawno dowiedział się o imprezie i by chciał, abym też przyszła. zgodziłam się, bo ta impreza była od 23-ciej do 3-ciej nad ranem. -po 22-giej wychodzę, powiedziałam. -gdzie? spytał damon. -na imprezę, odpowiedziałam. -nie idziesz, rzekł. -no, ale! stefano? krzyknęłam. -nie pójdziesz, odrzekł stefano. -zobaczymy, odpowiedziałam. oni wiedzieli, co to znaczy, kiedy tak mówię. poszłam do siebie, zadzwoniłam do tylera, aby przyszedł do mnie. chciałam moim braciom zrobić na złość, dzięki mojemu chłopakowi. mimo, że go polubili, chciałam, aby znowu go znienawidzili, więc miałam podstęp, aby na oczach moich braci, tyler zabił człowieka. udało się to, wyszłyśmy na dwór, mój chłopak zaatakował przechodzącego człowieka, lecz dalej już nie miało się tak potoczyć, bo ja nie wytrzymałam i pożywiłam się tym człowiekiem. mojemu chłopakowi to było obojętne, czy damon i stefano go lubią, czy go nienawidzą.

  :  teksty wercia___ dodał komentarz: ;):* do wpisu 26 sierpnia 2011
może i jestem egoistką  ale za to mam wyjebane na ten cały świat  a nie kurwa płaczę nad tym  że chłopak ze mną zerwał. dziewczyny  ogarnijcie  chłopaków na tym świecie jest miliony  a wy kurwa chcecie  akurat być z tym jedynym. jedynego nie ma  nie wierzcie w takie coś  bo serio takie coś nie istnieje.

wercia___ dodano: 26 sierpnia 2011

może i jestem egoistką, ale za to mam wyjebane na ten cały świat, a nie kurwa płaczę nad tym, że chłopak ze mną zerwał. dziewczyny, ogarnijcie, chłopaków na tym świecie jest miliony, a wy kurwa chcecie, akurat być z tym jedynym. jedynego nie ma, nie wierzcie w takie coś, bo serio takie coś nie istnieje.

 ej  stary czemu moja bryka jest taka mała?  toć  to kurwa jest zabawka!

wercia___ dodano: 26 sierpnia 2011

-ej, stary czemu moja bryka jest taka mała? -toć, to kurwa jest zabawka!

rań me serduszko  rań. sprawia ci to pewnie frajdę  ale potem nie płacz  że to odwróciło się przeciwko tobie.

wercia___ dodano: 26 sierpnia 2011

rań me serduszko, rań. sprawia ci to pewnie frajdę, ale potem nie płacz, że to odwróciło się przeciwko tobie.

CZ.111.. znowu się na mnie dziwnie spojrzał.  chcę coś zjeść  byle co  nawet mogę zjeść ludzkie jedzenie  odrzekłam.  co jej jest? spytała zdziwiona elena.  jestem głodna! krzyknęłam.  uspokój się  powiedział stefano.  nie uspokajaj mnie  tylko daj mi coś do zjedzenia  bo inaczej będzie bardzo źle z każdym człowiekiem  który tu przebywa  rzekłam.  masz  powiedział damon wręczając mi torebkę krwi do ręki.  nie chcę  tzn chcę  ale to może być znowu podstęp  więc zabierz mi to stąd  odpowiedziałam. damon się zdziwił  bo odmówiłam sobie krwi. a stefano wiedział  że chcę się zmienić  chociaż w to bardzo nie wierzył. dochodziła piętnasta  więc zaraz powinien być joe.  zaraz będzie joe  otworzy ktoś mu? spytałam.  dobrze  odpowiedziała elena.  daj mi te zakupy  zaraz wracam  rzekłam i poszłam do kuchni rozpakować je  a także sprawdzić co mogę natychmiast zjeść.  ej  mogę ciastka? krzyknęłam do dziewczyny mojego brata.  możesz  odpowiedziała.

wercia___ dodano: 25 sierpnia 2011

CZ.111.. znowu się na mnie dziwnie spojrzał. -chcę coś zjeść, byle co, nawet mogę zjeść ludzkie jedzenie, odrzekłam. -co jej jest? spytała zdziwiona elena. -jestem głodna! krzyknęłam. -uspokój się, powiedział stefano. -nie uspokajaj mnie, tylko daj mi coś do zjedzenia, bo inaczej będzie bardzo źle z każdym człowiekiem, który tu przebywa, rzekłam. -masz, powiedział damon wręczając mi torebkę krwi do ręki. -nie chcę, tzn chcę, ale to może być znowu podstęp, więc zabierz mi to stąd, odpowiedziałam. damon się zdziwił, bo odmówiłam sobie krwi. a stefano wiedział, że chcę się zmienić, chociaż w to bardzo nie wierzył. dochodziła piętnasta, więc zaraz powinien być joe. -zaraz będzie joe, otworzy ktoś mu? spytałam. -dobrze, odpowiedziała elena. -daj mi te zakupy, zaraz wracam, rzekłam i poszłam do kuchni rozpakować je, a także sprawdzić co mogę natychmiast zjeść. -ej, mogę ciastka? krzyknęłam do dziewczyny mojego brata. -możesz, odpowiedziała.

spierdalaj z mojego życia. dość już narozrabiałeś.

wercia___ dodano: 25 sierpnia 2011

spierdalaj z mojego życia. dość już narozrabiałeś.

CZ.110..  właśnie nie zrobią  bo wtedy musiałabym iść ze stefanem i eleną do szkoły i z nimi też wracać  a także nie mogłabym żywić się ludzką krwią  a tego bym nie przeżyła  odpowiedziałam.  dasz radę  powiedział przytulając mnie do siebie.  no dobra  idź już  bo przeze mnie spóźnisz się do szkoły  odrzekłam.  wpadnę do ciebie po lekcjach  więc do zobaczenia  rzekł.  cześć  odpowiedziałam. gdy zeszłam na dół zastałam tylko tylera.  gdzie wszyscy? spytałam go.  niedługo będą  odpowiedział. wtedy mój chłopak przybliżył się i objął mnie w pasie.  jesteśmy sami  dodał.  i co z tego? spytałam niegrzecznie  bo zaczęłam robić się znowu głodna. czułam  że zaraz wybuchnę  dlatego poszłam do kuchni zobaczyć  czy może jest coś w lodówce.  wróciliśmy  krzyknęła elena.  gdzie wy byliście?! spytałam wkurzona. stefano się na mnie dziwnie spojrzał.  kupiliście coś do jedzenia? głodna jestem  no! dodałam.

wercia___ dodano: 24 sierpnia 2011

CZ.110.. -właśnie nie zrobią, bo wtedy musiałabym iść ze stefanem i eleną do szkoły i z nimi też wracać, a także nie mogłabym żywić się ludzką krwią, a tego bym nie przeżyła, odpowiedziałam. -dasz radę, powiedział przytulając mnie do siebie. -no dobra, idź już, bo przeze mnie spóźnisz się do szkoły, odrzekłam. -wpadnę do ciebie po lekcjach, więc do zobaczenia, rzekł. -cześć, odpowiedziałam. gdy zeszłam na dół zastałam tylko tylera. -gdzie wszyscy? spytałam go. -niedługo będą, odpowiedział. wtedy mój chłopak przybliżył się i objął mnie w pasie. -jesteśmy sami, dodał. -i co z tego? spytałam niegrzecznie, bo zaczęłam robić się znowu głodna. czułam, że zaraz wybuchnę, dlatego poszłam do kuchni zobaczyć, czy może jest coś w lodówce. -wróciliśmy, krzyknęła elena. -gdzie wy byliście?! spytałam wkurzona. stefano się na mnie dziwnie spojrzał. -kupiliście coś do jedzenia? głodna jestem, no! dodałam.

CZ.109..  nie wytrzymam  powiedziałam.  co? spytał damon  udając  że tego nie słyszał.  nic  odpowiedziałam i poszłam w stronę swojej sypialni. kiedy chciałam się położyć na swoje łóżko  zadzwoniła moja komórka. gdy odebrałam usłyszałam wesoły i miły głos mojego dobrego przyjaciela joe'a.  będę u ciebie za 20 minut  powiedział i się rozłączył.  przecież ja nie mogę wyjść  jest słońce  spalę się  a bracia mi nie dadzą pierścienia  powiedziałam w myślach. kiedy już przyszedł  kazałam stefanowi go wpuścić.  jest u góry  rzekł. joe zastanawiał się dlaczego mu nie otworzyłam.  chodź do szkoły  powiedział stając w progu mojego pokoju.  nie mogę  odpowiedziałam.  co się stało? spytał zaniepokojony.  potrzebuję pierścienia takiego jak moi bracia mają  bo inaczej kiedy wyjdę na słońce to się spalę  odrzekłam.  to niech ci taki zrobią  rzekł.

wercia___ dodano: 23 sierpnia 2011

CZ.109.. -nie wytrzymam, powiedziałam. -co? spytał damon, udając, że tego nie słyszał. -nic, odpowiedziałam i poszłam w stronę swojej sypialni. kiedy chciałam się położyć na swoje łóżko, zadzwoniła moja komórka. gdy odebrałam usłyszałam wesoły i miły głos mojego dobrego przyjaciela joe'a. -będę u ciebie za 20 minut, powiedział i się rozłączył. -przecież ja nie mogę wyjść, jest słońce, spalę się, a bracia mi nie dadzą pierścienia, powiedziałam w myślach. kiedy już przyszedł, kazałam stefanowi go wpuścić. -jest u góry, rzekł. joe zastanawiał się dlaczego mu nie otworzyłam. -chodź do szkoły, powiedział stając w progu mojego pokoju. -nie mogę, odpowiedziałam. -co się stało? spytał zaniepokojony. -potrzebuję pierścienia takiego jak moi bracia mają, bo inaczej kiedy wyjdę na słońce to się spalę, odrzekłam. -to niech ci taki zrobią, rzekł.

CZ.108.. przez parę dni obserwowali mnie i sprawdzali czy nie piję ludzkiej krwi. pewnego dnia damon przyszedł do domu z człowiekiem. nie wiedziałam  że to był podstęp.  przyniosłem coś dla ciebie  powiedział damon.  dla mnie? a stefano? spytałam.  nie dowie się  odpowiedział. kiedy karmiłam się tym człowiekiem  przyszedł stefano  a wtedy ja natychmiast rzuciłam tego człowieka na ziemię.  i jak my mamy dać tobie pierścień skoro nie umiesz walczyć z głodem? spytał stefano. zatkało mnie totalnie  bo jak bracia mogli zrobić coś takiego własnej siostrze?  a jak ja będę chodziła do szkoły? spytałam.  od kiedy ty chodzisz do szkoły? spytał damon.  od zawsze  powiedziałam  robiąc '  ' taką minę.  będziesz ze mną chodziła do szkoły  odrzekł stefano.  z bratem? to obciach  odpowiedziałam.  i z eleną  dodał.  jeszcze gorzej. wiecie  przecież  że jej nie cierpię  rzekłam.  chcesz zdać? spytał stanowczo damon.  chcę  odpowiedziałam.  no to się nie sprzeciwiaj bratu  powiedział.

wercia___ dodano: 22 sierpnia 2011

CZ.108.. przez parę dni obserwowali mnie i sprawdzali czy nie piję ludzkiej krwi. pewnego dnia damon przyszedł do domu z człowiekiem. nie wiedziałam, że to był podstęp. -przyniosłem coś dla ciebie, powiedział damon. -dla mnie? a stefano? spytałam. -nie dowie się, odpowiedział. kiedy karmiłam się tym człowiekiem, przyszedł stefano, a wtedy ja natychmiast rzuciłam tego człowieka na ziemię. -i jak my mamy dać tobie pierścień skoro nie umiesz walczyć z głodem? spytał stefano. zatkało mnie totalnie, bo jak bracia mogli zrobić coś takiego własnej siostrze? -a jak ja będę chodziła do szkoły? spytałam. -od kiedy ty chodzisz do szkoły? spytał damon. -od zawsze, powiedziałam, robiąc ';/' taką minę. -będziesz ze mną chodziła do szkoły, odrzekł stefano. -z bratem? to obciach, odpowiedziałam. -i z eleną, dodał. -jeszcze gorzej. wiecie, przecież, że jej nie cierpię, rzekłam. -chcesz zdać? spytał stanowczo damon. -chcę, odpowiedziałam. -no to się nie sprzeciwiaj bratu, powiedział.

ta dziewczyna straciła swój cel  swoją miłość  swoje życie. dzięki  któremu umiała się uśmiechać w tym jakże popierdolonym świecie.

wercia___ dodano: 22 sierpnia 2011

ta dziewczyna straciła swój cel, swoją miłość, swoje życie. dzięki, któremu umiała się uśmiechać w tym jakże popierdolonym świecie.

CZ.107.. kiedy to powiedział moja twarz od razu przywróciła swój poprzedni wygląd. tego samego dnia  popołudniu.  wychodzę  powiedziałam do braci. nic nie odpowiedzieli  bo wiedzieli  że słońce mnie spali  bo pierwotny mnie tym razem nie przemienił. a pierwotni nie potrzebuję pierścieni  przecież.  ała  rzekłam  zamykając szybko drzwi od mieszkania.  co jest? dodałam.  potrzebujesz tego  powiedział damon  pokazując na swój pierścień  który ma na palcu.  zajebiście  odpowiedziałam. nie byłam z tego zadowolona  bo wiedziałam  że jeśli mam dostać ten pierścień  to będę musiała się ich słuchać i bym musiała polować razem ze stefanem. a jeśli bym szła do szkoły to nie mogłabym się oddalać od eleny  nawet na chwilę  bo jak by coś podejrzewali to zabiorą mi pierścień i nigdy go mi nie oddadzą i wtedy bym musiała siedzieć całymi dniami w domu  głodna i wkurzająca się na cały świat. a tego bym bardzo nie chciała.

wercia___ dodano: 21 sierpnia 2011

CZ.107.. kiedy to powiedział moja twarz od razu przywróciła swój poprzedni wygląd. tego samego dnia, popołudniu. -wychodzę, powiedziałam do braci. nic nie odpowiedzieli, bo wiedzieli, że słońce mnie spali, bo pierwotny mnie tym razem nie przemienił. a pierwotni nie potrzebuję pierścieni, przecież. -ała, rzekłam, zamykając szybko drzwi od mieszkania. -co jest? dodałam. -potrzebujesz tego, powiedział damon, pokazując na swój pierścień, który ma na palcu. -zajebiście, odpowiedziałam. nie byłam z tego zadowolona, bo wiedziałam, że jeśli mam dostać ten pierścień, to będę musiała się ich słuchać i bym musiała polować razem ze stefanem. a jeśli bym szła do szkoły to nie mogłabym się oddalać od eleny, nawet na chwilę, bo jak by coś podejrzewali to zabiorą mi pierścień i nigdy go mi nie oddadzą i wtedy bym musiała siedzieć całymi dniami w domu, głodna i wkurzająca się na cały świat. a tego bym bardzo nie chciała.

Moblo.pl
Użytkownicy
Reklama
Archiwum
Kontakt
Regulamin
Polityka Prywatności
Grupa Pino
Reklama
O Grupie Pino
Kontakt
Polecane strony
Transmisja Live
Darmowe galerie i hosting zdjęć