 |
|
Wyszłam ze szkoły, Ty stałeś z paczką. Uznałam, że nie będę Wam przeszkadzać i będę udawać, że Cię wcale nie widzę. Przyczepiłam się do koleżanek, które szły w moją stronę. Ludzie rzucali się śnieżkami. W końcu oberwałam śniegiem w głowę. ' Auć.' Odwróciłam się i zobaczyłam Ciebie uśmiechającego się i krzyczącego ' Przepraszam, ale chciałem, byś zwróciła na mnie uwagę.' Wkurzyłam się, odwróciłam i poszłam dalej, już nie z koleżankami. Poszłam o wiele szybszym krokiem. Nagle mnie chwyciłeś, obróciłeś do siebie i wylądowaliśmy na śniegu. ' Słońce, nie bądź zła za to wczorajsze. Przecież wiesz, że Cię kocham.' Uśmiechnęłam się uroczo, po czym kopnęłam Cię w kroczę. ' Naucz się, że nie tak się przeprasza dziewczyny Kochanie.' Pocałowałam Cię w policzek, po czym wstałam i poszłam dalej, a Ty leżałeś i pół szkoły się z Ciebie śmiało.
|
|
 |
|
Siedziałam na polskim, kolejny nudny polski. Wiedziałeś, że nienawidzę polskiego i za każdym razem okropnie się na nim nudzę. ' Przepraszam. Mam zabrać pewną uczennicę do pedagoga szkolnego. ' Gdy zobaczyłam Ciebie w drzwiach klasy serce mi stanęło. Pani spojrzała się na Niego i powiedziała ' Mogę Ci zaufać? ' on odpowiedział jej najpiękniejszym uśmiechem. Puściła mnie. Wyszłam. ' Głupi, aż tak mi się nie nudzi na tym polskim.' Spojrzałeś na mnie, przyciągnąłeś do siebie, trzymałeś ręce na biodrach i powiedziałeś ' Ale mi trudno bez Ciebie żyć na kolejnej matmie. ' Zatraciłam się w Twym spojrzeniu, zacząłeś mnie namiętnie całować. ' Dzieci! Co wy tu robicie? O ile wiem, macie teraz lekcje. Czemu stoicie tutaj i się .. całujecie?!' Przestraszyłam się. ' Dzień dobry, proszę pani. Ładnie Pani dziś wygląda. ' Odpowiedziałeś. ' Dobra dobra chłopcze. Do pedagoga, już. Wasi wychowawcy zostaną poinformowani o tym.' Puściłeś mnie przodem i szepnąłeś ' Widzisz, mówiłem, że masz iść do pedagoga.'
|
|
 |
|
miłość to magia, a magia to iluzja . : d
|
|
 |
|
Ja patrzę się na Ciebie, Ty na mnie, ale żadne z nas nie ma odwagi, tak po prostu podejsć i powiedzieć Cześć...!
|
|
 |
|
-Czego nie cierpisz? - Tego jak ludzie piszą do mnie w środku nocy! - Dobra ,już nigdy tak późno nie napisze. - Nie no coś ty ,ty mnie nie denerwujesz ,ty mnie uspokajasz.
|
|
 |
|
Wyszłam z klasy wkurwiona. Byłam dobra z matmy, ale wiedziałam, że już nic nie poradzę na dwie jedynki, uwagę i naganę, chociaż lepsze to, niż kolejna wizyta u dyrektorki. Automatycznie zaczęłam szukać Cię wzrokiem, a gdy nie znalazłam, poszłam do szatni, wzięłam kurtkę i wyszłam ze szkoły na fajkę. Wróciłam na koniec przerwy. ' Gdzie byłaś?' Usłyszałam. Podeszłam do Ciebie i wtuliłam się najmocniej, jak potrafiłam. ' Wiesz, że nie lubię, gdy palisz.' Pocałowałeś mnie w głowę. Spojrzałam na Ciebie i odpowiedziałam 'A Ty wiesz, że nie lubię, gdy Cię przy mnie nie ma. ' Uśmiechnąłeś się. ' Załatwiłem coś z Twoją matematyczką, dlatego mnie nie było.' Zdziwiona zapytałam ' Ale jak to? Dlaczego?' Odparłeś ' Bo Cię kocham.' / landriina .
|
|
 |
|
Szłam z mamą do sklepu. Ja, obładowana siatkami, bo przecież mama nosić nie może. Do domu zostało nam jakieś 800m. ' O nie, to znowu te chuligany.' Usłyszałam z jej ust. Ja, widząc Ciebie i Twoją paczkę uśmiechnęłam się. 'Dzień dobry Pani, cześć Mała. Może pomożemy? ' Powiedziawszy to wzięliście od nas zakupy i zanieśliście je do domu. W duchu dziękowałam Ci za to, że się tak zachowałeś, że zapunktowałeś u mojej mamy. ' I co mamuś, dalej takie wielkie chuligany?' / landriina .
|
|
 |
|
Staliśmy na korytarzu, ja się bałam. Oskarżyli mnie o coś, czego wcale nie zrobiłam. Przytuliłeś mnie. ' Będzie okej, musi być. Nie będą Ciebie ciągać po sądach za coś, czego nie zrobiłaś, nie pozwolę im na to. ' Wtuliłam się jeszcze bardziej w Niego. ' Ty nic nie rób, już masz wystarczająco przejebane. ' Słyszałam bicie Twojego serca. Było takie niespokojne. ' Słońce. Nie pozwolę, żebyś cierpiała przez te jebane psy, rozumiesz? ' Spojrzałam na Niego, widziałam w Jego oczach pewność i uwierzyłam, że to co powiedział, to była prawda. Mieliśmy zatracić się w pocałunku, gdy przyszła moja wychowawczyni. ' Proszę Cię, chodź za mną. Policja już czeka. ' Schyliłam się po torbę, dałam Ci buziaka i poszłam za Nią. Zanim zniknęłyśmy w drzwiach do pedagoga szkolnego spojrzałam na Ciebie i wyczytałam z Twoich ust dwa słowa : Kocham Cię. Uśmiechnęłam się i weszłam do środka. Wtuliłam się bardziej w Twoją bluzę, którą miałam na sobie, zaciągnęłam się Twoim zapachem i miałam siłę, by stawić im czoło.
|
|
 |
|
Szkolna dyskoteka, stałam na schodach pilnując, żeby wchodziły właściwe osoby. ' Mówiłam Ci, że nie macie tu przychodzić, nie mogę Was wpuścić. ' Spojrzałeś na mnie. ' Wiem, ale ja przyszedłem do Ciebie, a nie na dyskotekę. ' uśmiechnęłam się. ' Dobra, ale idź, i przyjdź jak się dyskoteka skończy.' posmutniał. ' wyganiasz mnie? ' spoważniałam. ' tak. ' uśmiechnąłeś się i zacząłeś mnie całować. nie chciałam tego, bo doskonale wiedziałam, że w tej chwili cała reszta Twojej grupki wchodzi na dyskotekę, ale pod wpływem Twoich ust i zapachu mogłam zaryzykować wizytę u dyrektorki.
|
|
 |
|
Szłam schodami w dół, kierując się pod swoją sale. Ty stałeś niedaleko owej sali ze swoją paczką. Pojawiło się pytanie "jak się przywitać? Powiedzieć tylko 'hej' , czy jeszcze dać buziaka w policzek, czy zupełnie iść na całego?" Spojrzałam przed siebie, a Twoi koledzy stanęli mi tak, żeby zatamować mi przejście.'Przepraszam' powiedziałam z najpiękniejszym uśmiechem na twarzy. ' Puścić ją?' spojrzałam na Ciebie. ' pod jednym warunkiem.' uśmiechnęłam się.' jakim?' wtedy Ty spojrzałeś na mnie swoimi pięknymi oczyma. ' Przywitasz się ze mną jak należy.' Twoi koledzy mnie puścili, a ja podeszłam do Ciebie, uwiesiłam Ci się na szyi, powiedziałam ' Cześć Kochanie.' i zalałam najdelikatniejszym pocałunkiem.
|
|
 |
|
' Zabierz mnie na jeden mecz, proszę.' Wstałam i poszłam do przedpokoju, gdzie też stała Twoja chora siostra. Wzięłam ją na ręce. ' Słońce, wezmę. Tylko nie na taki z arką, bo oni nie są warci Twojego spojrzenia. Wezmę Cię do Naszych, dobra?' spojrzałam na Ciebie i wszystko mnie w środku skręciło, gdy zobaczyłam Cię bez koszulki, ładnie pachnącego, bo przecież dopiero co wyszedłeś z łazienki. ' Jasne. ' Zajęłam się Twoją siostrą, poszłyśmy do Niej do pokoju i wzięłyśmy lalki. Po jakimś czasie usłyszałam. ' Słońce, ja idę. Trzymaj się. ' zrobiło mi się przykro, siedziałam na dywanie nie ruszając się. ' Tsa, powodzenia. ' Po jakimś czasie wstałam, by zamknąć drzwi do Twojego domu. Wyglądając jeszcze przed judasza z trudem zamknęłam. ' Mała, chcesz coś jeść, albo pić? ' zapytałam i skierowałam się do kuchni. ' Nie. A kiedy mama będzie? ' spojrzałam na zegarek. ' Za chwilkę. Jeszcze godzinka.' Wtedy Twoje ramiona porwały mnie, a Twoje usta zapewniły mi najczulszy pocałunek dotychczas.
|
|
 |
|
Szliśmy boczną ulicą, a i tak jechało pełno samochodów. Jechał kolejny, musieliśmy zejść na pobocze, a Ty wszedłeś w kałużę. ' Ja pierdole, jeszcze jakieś auto przejedzie, to zabiję kamieniem!' Zaczęłam się śmiać, a wtedy na drodze pojawiły się kolejne dwa auta. Spojrzałam na Ciebie, a Ty właśnie szukałeś kamieni. ' Ej, ej.' spojrzałeś na mnie, a ja stałam tak w tym deszczu, sama, bezradna, trzęsąca się z zimna. ' no co? ' pokręciłam z niedowierzaniem głową i powiedziałam. ' Mną byś się zajął, a nie kamieniami i autkami.' Podszedłeś do mnie i przytuliłeś. Wtedy poczułam, że jesteś mój i zawsze już będziesz mój.
|
|
|
|