 |
|
Siedziałam w szkole, przy oknie. Przyszła moja naj. Przytuliłam się do Niej. ' Co jest?!' Nic nie mówiłam. Po chwili powiedziałam. 'Będę miała sprawę w sądzie. A ja nawet nie wiem o co w tej sytuacji chodzi!' Zamurowało ją, nie wiedziała co powiedzieć. Nie mogła z siebie wydusić żadnego słowa. ' Podobno kogoś pobiłam. Kogoś, dobre. JA nawet nie wiem kto to do cholery!' Zaczęłam wrzeszczeć, ludzie się na mnie gapili. Ona wzięła mnie do szatni, tam mało kto chodził w takie zimno. ' Skąd to wiesz?' Pokazałam jej SMS od mamy, w którym ta pisze, że będę miała rozprawę, i że porozmawiamy w domu. ' Psy jebane kurwa!' Usiadłam na ziemi i podkuliłam nogi do klatki piersiowej. ' Teraz Go potrzebuję... ' Usiadła obok mnie. ' Wiem. Chcesz tam pojechać? Jakoś trafimy...' Zdziwiłam się. ' Pojechałabyś ze mną?' Uśmiechnęła się. ' Oczywiście.' Przytuliłam się do niej. ' Dziękuję.'
|
|
 |
|
Włączyłam jakąś płytę z muzyką, wzięłam herbatę, którą sobie zrobiłam i wyszłam na taras. Patrząc w dal, zauważyłam Jego blok. 'Chyba muszę iść do Nich, zobaczyć, jak się trzymają.' Pomyślałam, po czym wsłuchałam się w piosenkę. Leciało 18l - Wierzyłem tak. Usiadłam na tych cholernie zimnych schodach i zaczęłam pić herbatę. Był piątek, miałam cichą nadzieję, że chociaż tego weekendu się odezwiesz. Cały czas trzymałam komórkę przy sobie. Przy refrenie zaczęłam płakać, strasznie mnie to wszystko bolało. Wypiwszy herbatę, poszłam do domu i zamknęłam taras. Usiadłam przy komputerze i przeglądałam zdjęcie Twojej .. naszej paczki. Zaczęłam cholernie płakać, teraz już nawet Twoich kumpli nie było, ich już też zabrali. Poczułam wibracje i dźwięk SMS. Od razu przeczytałam. I nawet nie wiesz, jak się ucieszyłam na jedną, głupią wiadomość: 'Przepraszam, że się nie odzywałem. Telefon mam raz w miesiącu. Oni dotarli do mnie, u nas OK. Mamy nadzieję, że Wy też sobie jakoś radzicie. KOCHAM CIĘ MAŁA.'
|
|
 |
|
C . D. - Zaciągnęłam się ostatni raz Twoim zapachem i puściłam. Podszedłeś do samochodu, a ja zaczęłam się trząść. Jeden z Twoich kumpli zauważył to i trzymał mnie. Spojrzałeś na nas ostatni raz i wsiadłeś. Auto ruszyło. Koniec, nie było odwrotu. Zaczęłam się osuwać po ścianie, przy której stałam. Ostatnie co widziałam, to auto znikające za zakrętem na dobre 20 miesięcy. Nic więcej.
|
|
 |
|
C . D . - Ty oparłeś o nią ręce, blokując mi jakiekolwiek przejście i powiedziałeś. ' Tylko się nie łam, Słońce. Wrócę. Obiecuję Ci, że wrócę i będziemy cholernie szczęśliwi. ' Spojrzałeś mi w oczy. ' A ja Ci obiecuję, że poczekam. I, że nie przestanę Ciebie kochać nawet na sekundę.' Pocałowałeś mnie, tak delikatnie, czule, skromnie, ale tak, jak mi było trzeba. ' Kocham Cię.' Szepnąłeś i oparłeś swoje czoło o moje. ' Wiem. Przecież łobuz kocha bardziej.' Uśmiechnąłeś się i zeszliśmy na dół. Pożegnałeś się z kumplami. ' Zajmijcie się Nią, póki Was nie zgarną. Później znajdzie sobie innego. ' Usłyszałam. Myślałam, że szlag mnie trafi. ' Głupi! Nie chcę innego!' Pobiegłeś jeszcze do domu. Gdy wróciłeś jeszcze raz pożegnałeś się z kumplami i jeszcze raz ze mną. Uwiesiłam Ci się na szyi. 'Tylko jak tam znajdziesz jakąś, to uduszę wszystkich!' Zaśmiałeś się. ' No co Ty, przecież łobuz kocha bardziej. Poza tym po co mi jakaś inna, jak mam tu ideał?' C . D . N .
|
|
 |
|
C.D. - ' A później zostanę sama. Ale dziękuję.' Zapadła cisza. Było słuchać tylko nasze wzdychnięcia. Po pięciu minutach przyleciała do mnie Twoja czteroletnia siostra. ' Ale Ty nie wyjeżdżasz, tak jak On, prawda?' Rzuciła mi się w ramiona, płacząc. ' Nie kochanie, ja zostaję z Tobą.' Widziałam, że stałeś w progu pokoju. ' To dobrze, siostrzyczko.' Twoja mama ją wzięła ze sobą. ' My się już z Tobą pożegnaliśmy. Będziemy w kontakcie. Synu.' Uściskała Cię i poszła do swojego pokoju. Po 10 minutach zadzwonił domofon. Zaczęłam się trząść. ' Tak, idę.' Przyszedłeś, wziąłeś torby. 'Już są.' Twoi kumple wstali i wzięli od Ciebie torby. ' Pożegnaj się z Nią. Na spokojnie.' I wyszli. Podszedłeś do mnie, podniosłeś, zdjąłeś bluzę, którą miałeś na sobie i dałeś ją mi.Automatycznie swoją bluzę zdjęłam i włożyłam tą twoją. ' Mogę wziąć Twoją?' Usłyszałam. ' Bierz co chcesz. I tak wszystko jest Twoje. ' Oparłam się o ścianę. C . D . N .
|
|
 |
|
C.D. - ' Mamy telefony w weekend, wyjdę na jakąś przepustkę, czy coś, damy radę.' Puściłam Cię, wstałam i oparłam się o ścianę. 'Nie wytrzymam bez Ciebie, bez Twojego zapachu, bez tych codziennych pobudek, nie dam rady po prostu!' Wstałeś, podszedłeś do mnie, złapałeś za ręce. ' Też będę cholernie tęsknił. Ale zrozumiem jak zerwiesz.' Puściłam Twoje dłonie i położyłam swoje ręce na Twoich polikach. 'Co proszę? Kocham Cię, jesteś dla mnie wszystkim i nie chcę za żadną cholerę z Tobą zerwać, bo wtedy to już zupełnie stracę wszystko.' Uśmiechnąłeś się i przytuliłeś po raz kolejny. ' Stary, obiecujemy Ci, że przed tym, jak do Was dołączymy, to się na nim zemścimy, obiecuję, pod Bogiem.' Puściłam Cię i usiadłam na podłodze. Twoja mama Cię zawołała, pewnie byś się pożegnał z Nią i rodzeństwem. Zostaliśmy we trójkę. ' Dasz radę?' Usłyszałam. Ich wzrok był skierowany na mnie. ' Nie.' Odpowiedziałam. ' Póki my będziemy na wolności, to Ci pomożemy.' Uśmiechnęłam się. C . D . N .
|
|
 |
|
' Myślisz, że kiedy po Ciebie przyjdą?' Siedziałam u Ciebie na kanapie i patrzałam, jak pakujesz swoje rzeczy. 'Mówili, że do jutra. Ale nie pójdą na ostatnią chwilę, wezmą mnie dziś.' W oczach pojawiły mi się łzy. ' Nienawidzę go. Zemszczę się na nim, za to, co wam zrobił.' Spojrzałeś na mnie. 'Słońce, nie warto.' Uśmiechnęłam się. Do Twoich drzwi zadzwonił dzwonek. Przestraszyłam się, ale usłyszałam głos Twoich dwóch kumpli. Tych, którzy jeszcze nie zostali skazani. Przyszli do Ciebie, jak ja. Po około dwóch godzinach przyszła Twoja mama. 'Spakowałeś się już?' Zesztywniałeś. 'Gdzie są?' Twoja mama spojrzała na mnie. ' Wjeżdżają do miasta.' Ścisnęłam mocno Twoją rękę, Ty przysunąłeś się do mnie i przytuliłeś, tak bardzo mocno. 'Kocham Cię.' Łzy leciały mi po polikach. Pierwszy raz powiedziałeś mi to przy swoich kumplach. Przyssałam się do Ciebie. 'Ja już umieram, a gdzie są 2 lata.' Pocałowałeś mnie w głowę. C . D . N .
|
|
 |
|
Wyszłam z psem na spacer, puściłam Go. Sama usiadłam w ten zimny, ponury dzień na kamieniu. Zobaczyłam te wspomnienia z wakacji związane z Tobą. Uznałam, że to były najpiękniejsze wakacje. I nie dlatego, że było bez żadnych kłótni. Nawet nie dlatego, że otworzyłam się na ludzi. Tylko dlatego, bo wtedy poznałam Ciebie. Ostatniego dnia lipca. Od razu wiedziałam, że coś będę do Ciebie czuła, po prostu to wiedziałam. Teraz, siedząc na tym kamieniu, zastanawiam się, jakby to było, gdybym Cię nie spotkała wtedy. Gdybym nie zagadała, gdybym się nie uśmiechnęła. Ciekawa jestem, czy w szkole podszedłbyś z tą swoją grupką i zagadał. Bo jak mnie znasz, to wszystko jest łatwiejsze, prostsze. Zastanawiam się, czy powiedziałbyś mi wtedy to zdanie : Nie stracisz mnie, nie pozwolę na to.
|
|
 |
|
Wyszłam ze szkoły, założyłam kaptur i rękawiczki. Dzieci znowu napieprzały się śnieżkami, ale mnie to jakoś nie obchodziło. Cały czas czułam Twój zapach i widziałam Twój wzrok, gdy przechodziliśmy obok siebie. Tak bardzo kochałam Twój zapach .. Dochodząc do domu, strzepałam śnieg z kaptura i otworzyłam drzwi do klatki. Wchodząc po schodach na pierwsze piętro do domu, poczułam Twój zapach. ' Pewnie znowu mam jakieś jazdy. ' Pomyślałam i zaczęłam szukać kluczy w torbie. Znalazłam, podniosłam wzrok i zobaczyłam Ciebie, siedzącego na schodach. Wstałeś. ' Co ... Co Ty do cholery robisz?! ' Minęłam Cię i zaczęłam otwierać drzwi do domu. Podszedłeś do mnie, objąłeś i szepnąłeś na ucho : ' Tęsknię za Tobą' .
|
|
 |
|
Ona siedziała przy szkolnym kaloryferze i nuciła sobie kolejną smutną piosenkę. On szedł z tą swoją paczką w jej kierunku. Ona pomyślała sobie: ' Nie, tym razem na Niego nie spojrzę i nie poczuję tego w środku.' On pomyślał: ' Może tym razem się odezwie, tak bardzo chciałbym.' On przeszedł obok Niej, Ona się na Niego spojrzała. Obydwoje poczuli to samo w środku, ale żadne z nich się nie odezwało. Obydwoje mieli to samo w oczach, ale żadne z nich się do tego nie przyznawało. Każdemu z nich pękało serce bez Tej Drugiej Osoby, ale żadne z nich nie wiedziało, że to jest to uczucie. Że to jest TA miłość.
|
|
 |
|
' Będziesz ze mnie dumny, jak Ci powiem, że wybroniłam się z fizyki?' Zatrzymałam się i spojrzałam na Ciebie. ' No jasne, Słońce.' Przysunęłam się do Ciebie i położyłam ręce na klatce piersiowej. ' A zbesztasz mnie, jak Ci powiem, że nie zrobiłam pracy z geografii i dostanę jedynkę?' Spojrzałeś na mnie, a ja spuściłam wzrok. ' Jak dzwoniłem, to powiedziałaś, że masz wszystko ogarnięte i możemy w każdej chwili iść. ' Chwyciłeś mnie za podbródek i podniosłeś moją głowę do góry. ' No wiem .. Ale wiesz , jak to jest, kiedy dzwoni Twój książę i chce się z Tobą spotkać. Wtedy mogę mieć na wszystko i wszystkich wyjebane i lecieć do Niego. ' Uśmiechnąłeś się. ' A teraz pójdziesz ładnie do domu i zrobisz pracę domową. ' Naburmuszyłam się. ' O nie. Będę złą dziewczynką i nie zrobię. Ale jak będę złą, to na prawdę złą. ' Zaśmiałeś się i spróbowałeś mnie pocałować, lecz wyrwałam Ci się i uciekłam dalej. ' Mówiłam : jak złą, to na prawdę złą dziewczynką. ' I pobiegłam dalej.
|
|
 |
|
Znasz to uczucie, kiedy jakaś osoba, staje się częścią Twojego życia i zaczynasz zastanawiać się, dlaczego nie znaliście się wcześniej? Wtedy,potrafisz zmienić się tylko dla niej (...) Znasz to uczucie? Gdy ludzie spotykają się przypadkiem, a okazuje się, że czekali na siebie całe życie?
|
|
|
|