 |
|
Kolejna historyjka, z życia mojego braciszka? Hmn. Szedł z dziadkiem na ryby. A on, jak to mały gówniarz, wszędzie biegał. W końcu dotarli na jakiś malutki most, pod którym płynęła mała rzeczka. On, zaciekawiony tym wszystkim, wychylał się, żeby zobaczyć jak to jest, że ta woda z jednej strony wpływa, a z drugiej wypływa. Dziadek w pewnej chwili do niego : ' Tam w środku tej studzienki, pod mostem są baba-jagi. Także musisz uważać na nie i się nie wychylać! ' Gdzie mój brat na to : ' Ale jak te kurwy się tam dostały?!'
|
|
 |
|
Rozmawiałam z mamą. Opowiadała mi historie, jak mój brat był mały. Zaczęła kolejną. ' Wiesz. Jak Ciebie jeszcze nie było, on był takim małym smarkaczem, nie pamiętam. Może dwa lata miał. No. To byliśmy na święta u cioci i babci. I dziadek z wujkiem i twoim bratem dekorowali choinkę. Mieli jakieś nowe bombki i różne takie pierdoły. No i tam były też aniołki. Wszystko zawiesili, ale o jednym zapomnieli. Twój brat zauważył tego jednego zostawionego i powiedział : ale tego huja też tam powieście! ' / Mój kochany, już 23 letni braciszek ! ; *
|
|
 |
|
Stanęłam przed drzwiami Twojego mieszkania i zapukałam. Otworzyła mi Twoja mama. ' Dzień dobry.' Powiedziałam i uśmiechnęłam się. Wpuściła mnie do środka. Twoja najmłodsza siostra automatycznie mnie przytuliła. 'Czemu tak długo Ciebie nie było? Tęskniłam!' Wykrzyczała. 'Wiesz. Musiałam dojść do siebie. Ale obiecuję, że będę już częściej.' Wzięłam ją na ręce, po czym zamówiłam u Twojej mamy herbatę i przywitałam się z Twoją siostrą, starszą od Ciebie i jej bojsem. 'Jak się trzymasz?' Usłyszałam. Spojrzałam na Nią. ' Nie powiem, że jest fajnie, bo nie jest. Ale jakoś sobie radzę. A wy?' Uśmiechnęłam się. ' Tak samo. Nawet na Święta Go nie chcieli wypuścić.' Poczułam ból w sercu. 'Nienawidzę ich. Trzymają ludzi nawet w święta. Teraz tym bardziej nienawidzę tych świąt. A jak tam potrawy, wszystko zrobione? Właściwie to przyszłam tu po to, by Wam pomóc. ' Spojrzałam na Twoją mamę. 'A u siebie masz wszystko zrobione?' Przytaknęłam. 'To jakbyś mogła, to ogarnij u Niego w pokoju.' Usłyszałam.
|
|
 |
|
Złap na język płatek śniegu i pokaż mi jak smakuje ; *
|
|
 |
|
Mam ochotę na coś słodkiego - szkoda, że Cię tu nie ma...
|
|
 |
|
Gdy się urodziłam diabeł powiedział : O kurw* mam konkurencję ! :d
|
|
 |
|
Usiadłam w szkole na schodach i czekałam na kumpelę. 'W klasie gadali o Was. Jesteście razem?' Zaśmiałam się. 'Co gadali?' Zapytałam. ' Nie zmieniaj tematu i mi odpowiedz!' Uśmiechnęłam się do Niej, po czym zauważyłam tą dziewczynę, której cholernie się podobasz. ' Chciałabym, żeby on teraz przyszedł tutaj.' I tak się stało, tyle, że ona pierwsza Ciebie dopadła. Zaczęła się uśmiechać, śmiać nie wiadomo z czego i przytulać się, a ja wtedy wybuchnęłam śmiechem. 'Z czego rżysz? Ona się dobiera do Twojego faceta!' Uspokoiłam się. ' Nawet nie wiesz, jaka ja jestem szczęśliwa, gdy te wszystkie laski na Niego lecą.' Kumpela krzywo się na mnie spojrzała. ' Teraz wiem, że jestem lepsza, niż te wszystkie "mega" laski. Bo to mnie wybrał, nie je. Jestem wygrana.' Ona wywróciła oczami. ' Ale one .. ' Przerwałam jej. ' Nie ma ale. On mnie kocha, nie je.' Powiedziałam to, po czym wstałam, podeszłam do Ciebie i objęłam, a Ty dałeś mi buziaka. Od tej pory cała szkoła wiedziała, że My to już jedność.
|
|
 |
|
Poszłam z kumpelą do klubu, w którym Ty zatrudniłeś się jako DJ. Ubrałam się tak, żeby każdy chłopak na mnie patrzał. Lubiłam, jak byłeś zazdrosny. Wchodząc automatycznie otoczyła nas grupka kolesiów, proponując drinki i różne takie badziewia. Chwalili muzę, ja też, dobrze puszczałeś. Bo chwili zapodałeś mój ulubiony kawałek, od razu wyrwałam na środek parkietu. Podszedł jakiś krzywy koleś, próbując tańczyć ze mną. Zaczął się przystawiać, obmacywać. 'Kurwa, odwal się!' Wrzasnęłam i poszłam sobie. Po chwili od przyleciał, złapał mnie za ramię, zaczął mnie gdzieś ciągnąć i powiedział 'Wiem, że tego chcesz.' Zaczęłam mu się wyrywać. Po chwili koleś leżał na ziemi ze złamanym nosem, muzyka przestałą lecieć, a Ty podszedłeś i przytuliłeś mnie.
|
|
 |
|
Usiadłam na murku, czekając na Ciebie. W końcu przyszedłeś.'Co się dzieje?' Zapytałeś. Uśmiechnęłam się i spojrzałam w ziemię. 'Nic, jest OK.' Powiedziałam, po czym spojrzałam przed siebie. Kątem oka zauważyłam, że patrzysz się na mnie cały czas. 'Czemu się tak patrzysz?' Spojrzałam na Ciebie. 'Bo mi się podobasz.' Uśmiechnęłam się. 'Jeju, weź przestań.' Zarumieniona spojrzałam w ziemię, a potem zeszłam z murku. Ty zrobiłeś to samo. 'Skarbie, mnie się wstydzisz?' Objąłeś mnie. 'Nie Ciebie. Siebie.Po prostu nie wierzę, że mogę się komuś podobać. A szczególnie komuś takiemu, jak Ty.' Oparłeś swoje czoło o moje. ' To uwierz, bo na zauroczeniu się nie skończyło.' Położyłam Ci ręce na klatce piersiowej. ' A na czym?' Uśmiechnąłeś się, zauważyłam w Twoich oczach iskierki. ' Na miłości, tej jedynej, wielkiej, prawdziwej miłości skarbie.'
|
|
 |
|
' Młoda, wstawaj! Masz gościa!' Usłyszałam brata i jego wrzaski. 'Kto do cholery przychodzi tak wcześnie?!' Spojrzałam na zegarek, była 12:55. ' O kurczę.' Pisnęłam. Wtedy w drzwiach zjawiłeś się Ty. 'No co Ty? Jeszcze śpisz? A myślałem, że to ja jestem takim śpiochem.' Zakryłam się cała kołdrą. 'Idź sobie! Nie wyglądam dobrze, a Ty mi wpadasz bez zapowiedzi!' Poczułam, że siadasz na krańcu łóżka. 'Daj spokój, dla mnie i tak będziesz idealna.' Parsknęłam. ' Jasne. Idź sobie, bo wiedźma Cię zje!' Odsłoniłeś kołdrę. 'Jak mam ostatni raz Cię widzieć, to wolę zostać skarbie.' Zasłoniłam twarz rękoma. 'Przecież Ty zawsze wstawałeś o drugiej, więc czemu teraz jesteś u mnie przed 13?!' Wzięłam jakiegoś misia i zakryłam się nim. 'Miałem nadzieję, że ujrzę Cię taką.' Wziąłeś misia ode mnie i zobaczyłeś mnie. 'Matko. Tak, śmiej się teraz. Przestrasz się. Teraz widzisz, jaka jestem okropna, jak się nie zrobię.' Uśmiechnąłeś się. 'Jesteś piękna.'
|
|
 |
|
Chciałabym by było tak jak kiedyś, że kłócimy się o to, kto kogo bardziej kocha .. ; *
|
|
 |
|
'Skarbie, co dostałaś na urodziny?' przeczytałam w SMS od Ciebie. 'Hmn .. prawie wszystko, czego chciałam.' wysłałam. puściłam PIHa . 'a czego nie masz? to ja ci to dam.' zaśmiałam się. 'nie jestem pewna, czy byłbyś w stanie dać mi szczęście.' odetchnęłam głęboko i dalej sączyłam tego drinka, którego mama pozwoliła mi wypić. 'szczęście? a ja nie jestem twoim szczęściem kochanie?' mimowolnie się uśmiechnęłam, a wszystkie smutki, jakie przypłynęły, odeszły w niepamięć, przez jednego, głupiego sms,głupiego, ale najlepszego.
|
|
|
|