 |
|
Pamiętacie, kiedy byliście małymi dziećmi i wierzyliście w bajki, marzyliście o tym, jakie będzie wasze życie? Biała sukienka, książę z bajki, który zaniesie was do zamku na wzgórzu. Leżeliście w nocy w łóżku, zamykaliście oczy i całkowicie, niezaprzeczalnie w to wierzyliście. Święty Mikołaj, Zębowa Wróżka, książę z bajki - byli na wyciągnięcie ręki. Ostatecznie dorastacie. Pewnego dnia otwieracie oczy, a bajki znikają.
|
|
 |
|
Zapomnieć. Takie proste słowo. Gdyby część jej mózgu potrafiła od tak, po prostu wymazać informację bez śladu. Tak jak zapomniała o drobiazgach: wysłaniu życzeń, oddaniu książki do biblioteki, kupieniu pasty do zębów podczas zakupów w supermarkecie. Z wielkimi wydarzeniami nie jest już jednak tak łatwo. Wyryły się w pamięci na zawsze. Żyją w tkankach mózgu, pod skórą, we krwi. Zwinięte w kłębek, drzemią w nieświadomości, do czasu, aż coś je zbudzi. Ni stąd ni zowąd wspomnienia ożywają, wypełniając głowę obrazami przeszłości.
|
|
 |
|
Muszę jakoś się zaakceptować. Niby nie jestem brzydka. Nie ważę tam też za dużo. Może z max. 5 kg mogłabym schudnąć. Mam ładną skórę, włosy też, zęby to zdecydowanie mój atut. Więc co jest? Czemu ciągle nie mogę siebie zaakceptować w 100%. Idę na basen i myślę, że jestem za gruba, gdy wcale tak nie jest. Oglądam się, widzę piękne dziewczyny, które chodzą dumnie i widzę wielkie, potężne kobiety, które nie ustępują dumą od tych chudych. I nagle zapominam o tym, że są grube. Są takie pewne siebie, takie dumne - akceptują siebie, co sprawia, że zwraca się uwagę na ich zalety, a nie wady. I tego tak na prawdę zazdroszczę, tym wszystkim kobietom. Nie ciała, nie włosów, ani charakteru, figury, chłopaka, czy czegokolwiek. Cholernie zazdroszczę im pewności siebie. Tego chodzenia z podniesioną głową i oznajmiania światu "Patrzcie, dobrze mi z sobą, jestem piękna".
|
|
 |
|
Empatia drugiego człowieka tak rozjaśnia w głowie, tak wszystko upraszcza, tak pokazuje, co ważne, a co nieważne, że człowiek dopiero widzi, jak durne skrupuły go straszyły, jego idiotyczne opory, jak gryzł się i cierpiał z powodu tak banalnych ludzi, jak moi dawni „przyjaciele”.
|
|
 |
|
Nie chce mi się nawet myśleć o początku roku szkolnego. Jak mogę wrócić do normalnego życia, kiedy nie umiem normalnie żyć? Mam dość kłopotów, rzygam obowiązkami, ten cały natłok mnie ogłupia, robi ze mnie nakręconą maszynkę. Chciałabym tak cały czas spędzać z bliskimi mi ludźmi, albo grać na gitarze, albo móc nie wiedzieć, co będę robiła za miesiąc o piętnastej trzydzieści. Pożyć z dnia na dzień, zjeść coś, czego nie ma w diecie, nie być dostępną przez sieć o każdej porze. Słuchać muzyki na plaży, rozmawiać do późna w nocy, spać pod namiotem i chodzić na ogniska. Nie wiem, jak wrócę do „normalności”.
|
|
 |
|
Spędzając całe tygodnie z książką, przed komputerem bądź beznadziejnie drepcząc po miejskich parkach, przyłapała się na tym, że nie marzy, nie wspomina, nie pragnie. Żyła, bo żyła, często całe popołudnia i wieczory spędzała z wyłączonym poczuciem własnego „ja”, które do niczego nie było jej już potrzebne. Przypominała coraz bardziej wypalony pień.
|
|
 |
|
Every time I look inside your eyes.
You make me wanna die. < 3
|
|
 |
|
' czas zapomnieć , że był . zniszczyć w sobie wspomnienia , które wciąż jeszcze ranią . wyrzucić z serca wszystkie słowa , wszystkie gesty , najsłodsze pocałunki i najpiękniejsze spojrzenia . pozbyć się widocznych śladów jego obecności . czas żyć życiem . nie nim . '
|
|
 |
|
Aż wreszcie zdajesz sobie sprawę, że całe życie obijałeś się bez celu, czekając aż coś się zdarzy, coś wyjątkowego, coś naprawdę ważnego. Ale nie dzieje się nic, płynie tylko czas. [...] Człowiek czeka i czeka, jakby życie było pieniędzmi ulokowanymi w banku, depozytem, który zostanie kiedyś wypłacony, przyszłą fortuną. A potem otwierają mu się oczy i widzi, że życie to tylko drobne, które ma właśnie w tylnej kieszeni.
|
|
 |
|
mała czarna. szpilki. podkreślający piersi stanik. delikatny makijaż. ułożone włosy. spojrzenia facetów na ulicy - to nic. żałuję, że nie pstryknęłam Ci zdjęcia, kiedy mnie zobaczyłeś. kiedy wreszcie dotarło do Ciebie, że spierdoliłeś sprawę i już nie będziesz mnie mógł mieć.
|
|
 |
|
zdążyłeś namieszać mi w głowie. cholernie złe to. żaden facet nie jest dla mnie dobry. czemu? bo każdego porównuję do Ciebie. głupie. głupia ja. głupi Ty. nie chciałeś mnie, a pieprzysz każdą moją znajomość z innym. jak to się kurwa dzieje?
|
|
 |
|
cóż za ironia. kiedy byliśmy ze sobą, mawiałeś, że jak mi nie pasuje, to żebym znalazła sobie innego. tak też zrobiłam, miałam dość awantur. a teraz proszę, latasz za mną jak pojebany. chore to trochę, nie sądzisz? ale pyśku, ja już nie jestem tą samą słabą dziewczyną, którą byłam kilka miesięcy temu.
|
|
|
|