 |
|
Jestem raczej ponura i nieciekawa. Mam niebieskie oczy, ale brakuje im blasku. Mam włosy w ładnym kolorze, ale muszę je codziennie prostować, przez co są trochę zniszczone. Nie mam ładnej figury i jestem za wysoka. Nie mam idealnej cery … nie mam nawet ładnego koloru skóry. Nie umiem się ładnie ubrać: chyba jedynym moim kolorowym ciuchem jest chabrowa bluza Pumy. Reszta… czarny-biały-szary-beżowy. I co z tego?! Jestem inteligentna i szczera, naprawdę, zawsze, ale to z a w s z e pomagam k a ż d e m u. Przynajmniej się staram. Może nie pójdziesz ze mną na imprezę, ale do teatru czy na długi spacer – jak najbardziej. Nie potańczymy, ale porozmawiamy. Nie wiem, jak ty, ale ja bardziej cenię takich ludzi, niż tych „zajebistych”. A, i nawet tak dużo nie przeklinam.
|
|
 |
|
Jak bardzo się mylisz myśląc, że mnie znasz. Nic nie wiesz. W czwartek mogę jeść czekoladę a od piątku się odchudzać. W sobotę chcieć umierać a w niedzielę uwielbiać życie. W poniedziałek być chłopczycą a we wtorek damą. To tylko kilka takich przykładów, których mogłabym podać o wiele więcej. Nie wiesz jak postąpię w danej sytuacji, swoim zachowaniem mogę cię zaskoczyć. Z pozoru jestem otwartą księgą z której wyczytasz wszystko, ale to błąd. Istnieje drugie dno, które odkrywają tylko nieliczni.Ale jest ich niewiele.
|
|
 |
|
Każdy człowiek ma wspomnienia, których nie ujawniłby nikomu oprócz własnych przyjaciół. Ma on także inne myśli, których nie ujawniłby nawet swoim przyjaciołom, aby pozostały sekretem dostępnym tylko dla niego. Ale istnieją także inne kwestie, których człowiek boi się oznajmić nawet samemu sobie.
|
|
 |
|
"Przyzwyczaisz się." - słowa, które mnie prześladują.
Wcale się nie przyzwyczaję.
Jedyne co, to ewentualnie mogę się trochę oswoić z tym, co mnie tu otacza.
Ale przyzwyczajony jestem do tego, że wiecznie jestem sam.
Biorąc wszystko przez pryzmat ogółu, naprawdę wszystko idzie ok. Jakoś leci. Dni mijają. Czas jakoś przecieka mi przez palce, nie wiem co ze sobą zrobić.
|
|
 |
|
Więzi, które nas łączą są czasami nie do wytłumaczenia. Łączą nas nawet po tym, gdy wydaje się, że powinny się już zerwać. Niektóre więzi opierają się odległości, czasowi, logice. Ponieważ niektóre więzi są po prostu sobie przeznaczone.
|
|
 |
|
Zmieniła się, albo chciała się zmienić. Chciała pokazać światu, że jest silna. Wybrała drogę, niepasującą do jej perspektyw życiowych. Odkryła to dopiero wczorajszej nocy, gdy podczas rozmowy z nieznajomym poczuła dziwne kłucie w sercu. Znała je, to był specyficzny znak, który wysyłało jej serce, gdy robiła coś wbrew sobie. Chciała bowiem, zagrywać tak jak on ją uczył. Rozkochiwać i zostawiać. Niestety nie była na tyle silna, wyrzuty sumienia rujnowały jej wnętrze. Nie mogła tak.
|
|
 |
|
Leżę na plecach i myślę sobie,ile rzeczy się w tym roku zmieniło. Tyle,że mnie niespecjalnie się to podoba. Chciałabym, by świat był choć trochę łagodniejszy, żeby nie zrywał się nam ze smyczy i nie ciągnął nas za sobą tam, gdzie mu się podoba. I by niebo było uważne,żeby o nas nie zapomniało. I myślę sobie, że byłoby cudownie,gdyby życie było jak naleśniki, które można zjeść z czym się chce. Chcesz z orzechami? Dostajesz z orzechami. Chcesz z kokosem? Dostajesz z kokosem. Ale życie jest jak zawczasu przygotowana potrawa, którą ktoś wybrał za ciebie. I co zrobisz? A nowy rok? Będzie odjazdowy. Nie będę się gapić co noc w sufit. Ileż razy dotrzymywał mi towarzystwa... Ile już snów się do niego poprzyklejało... Wciąż tam są, wiszą, czekają, aż ktoś je zbierze. Hmm..kiedy wypada zbiór moich snów? Może źle zasiałam, może było za mało słońca, ale czekam już tak długo i wciąż nic nie spada. Drzewo Marzeń nie chce zaowocować.
|
|
 |
|
Przepraszam za błędy, czasem wiem, że mam iść ale nie wiem którędy..
|
|
 |
|
Kocham takie miejsca gdzie mogę być sama, przemyśleć wszystko i nie przejmować się resztą świata.
|
|
 |
|
Zmieniła się, wiesz? Nie poznałbyś jej. Nie chciała tego. Jest jednak nadzieja, że z powrotem się odmieni. Potrzebuje tylko pomocy, choć nigdy sie do tego nie przyzna ani o nią nie poprosi.
|
|
 |
|
Są takie momenty, kiedy każdy z nas ma dość... dość krzyczących wiecznie rodziców, dość wysłuchiwania z ust mamy swoich wad, dość deszczu, dość upałów, dość łez wycieranych nocą w poduszkę, dość samotnych spacerów ze słuchawkami w uszach, dość wszystkiego. Wtedy najchętniej wybieglibyśmy z domu pakując w torbę portfel, prince polo, butelkę z mineralną wodą i ucieklibyśmy na dworzec czekając na pociąg do wiecznego szczęścia. Na pociąg do miejsca gdzie nikt nas nie zna, gdzie można by było ułożyć wszystko od nowa. Ułożyć tak jak sami tego chcemy. Pojechać w miejsce, gdzie moglibyśmy być reżyserami własnego życia.
|
|
|
|