 |
|
CZ.90.. -czy ktoś tutaj się zranił? jakiś człowiek, spytałam. -nie wiem, odpowiedział tyler. -przecież tutaj jest tylko jeden człowiek - elena, rzekłam i zaatakowałam ją, pożywiając się nią. -przepraszam, powiedziałam. gdy wtedy tyler przyszedł do mnie szybkim krokiem i mnie objął. damon sprawdził jej tętno, żyła. -to nie jest jej wina, przecież stefano możesz dać jej swoją krew, aby ją uleczyć, odrzekł tyler. -a wgl przecież z eleną chcesz być na wieki, więc byś mógł ją przemienić, dodałam. -może i masz rację, ale jej nie przemienię. nie chcę zabrać jej wyboru, tak jak tyler tobie, powiedział. -co? skąd? spytałam. -tak jak mówiłem, umiem wyczytać z twoich oczu co przed nami ukrywasz. i też wiemy, gdzie byłaś, rzekł. gdy w tym czasie podał elenie swoją krew. ocknęła się. widziałam damona minę i tylera. prawie doszło do bójki, gdybym nie odrzekła, że jeśli będą ze sobą walczyć to wyjadę z tego miasteczka i nigdy do nich nie wrócę.
|
|
 |
|
CZ.89.. -jesteś pewna? raz już wyczytałem, odpowiedział stefano. -chodź tyler, powiedziałam. -co przed nami ukrywasz? spytał damon. -nie mogę wam powiedzieć, bo skończy się to czyjąś śmiercią, rzekłam i poszłam z tylerem do mojego pokoju. usiedliśmy na łóżko. -tyler, to się wyda prędzej czy później, odrzekłam. -to lepiej jak później się to wyda, odpowiedział i przytulił mnie do siebie. -wiesz co? głodna jestem, rzekłam. -to chodź, pójdziesz coś upolować, powiedział i poszedł ze mną przed dom. kiedy zobaczyłam człowieka, rzuciłam się na niego, lecz po chwili przyszedł czarownik i wtedy głowa zaczęła mnie boleć. -zostaw ją! krzyknął tyler. -niech przyrzeknie, że nigdy nie będzie polowała na ludzi, powiedział czarownik. -ała, rzekłam ze łzami w oczach. -przysięgnij! powiedział jeszcze raz. -przysięgam, odpowiedziałam. -jeśli złamiesz tą obietnicę, znajdę cię i zabiję, odrzekł i poszedł w swoją stronę. -czym ja teraz będę się karmiła? spytałam tylera. -wszystko będzie dobrze, odpowiedział.
|
|
 |
|
tracąc cię, tracę cały świat.
|
|
 |
|
CZ.88.. -mogę wpaść do ciebie za 10 minut? spytał tyler. -możesz, odpowiedziałam. za bardzo mi to nie pasowało, bo musiałam porozmawiać z braćmi, ale jakby dowiedzieli się o tym, to by mi odpowiedzieli 'oszalałaś? jak mogłaś do niego wrócić?'. więc postanowiłam poczekać, aż tyler przyjdzie. kiedy już przyszedł chciał mnie pocałować, ale ja tylko kiwnęłam głową, że nie, bo moi bracia. potem poszliśmy do salonu do damona i stefana, oraz eleny, bo chcieli ze mną porozmawiać. -no co chcieliście? powiedziałam z uśmiechem na twarzy, trzymając tylera za rękę. -co on tutaj robi? spytał damon. -ma prawo tu być, tak samo jak elena, odpowiedziałam. -eleny w to nie mieszaj, rzekł stefano. -to wy odwalcie się w końcu od tylera, odrzekłam. zrobiło się przez chwilę cicho. -gdzie dzisiaj byłaś? spytał damon przerywając ciszę. spojrzałam się na tylera. -gdzieś na pewno, odpowiedziałam. -tyler? powiedział stefano patrząc mi prosto w oczy. -stefano, nie wyczytasz nic moich oczów, odrzekłam.
|
|
 |
|
CZ.87.. gdy wtedy zadzwonił do mnie damon. odebrałam. -gdzie jesteś? spytał. -nie ważne, powiedziałam i się rozłączyłam. -martwią się o ciebie, odrzekł tyler. -nie potrzebnie, odpowiedziałam. kiedy tyler czuł, że usycham z głodu, przyprowadził człowieka. wyssałam z niego każdą kroplę krwi, aż umarł. -ale głodna byłaś, powiedział. -nie dziw się. mieszkając z braćmi nie mogę żywić się ludźmi, rzekłam. wtedy tyler się uśmiechnął i wypuścił mnie. -dziękuję, odrzekłam uśmiechając się do niego również. -nie ma szansy, abyśmy do siebie wrócili? spytał. -zadzwonię do ciebie, odpowiedziałam. znowu zaczęłam coś do niego czuć, znowu uczucie wróciło. kiedy wróciłam do domu, od razu poszłam do swojej sypialni, aby zadzwonić do tylera. -hej, powiedziałam, gdy w tym czasie damon wszedł do pokoju. -później pogadamy, wyjdź stąd, odrzekłam do mojego brata. -no cześć, odpowiedział. -wtedy, kiedy mnie wypuściłeś, moje uczucie do ciebie powróciło, więc daję ci następną szansę, odpowiedziałam.
|
|
 |
|
CZ.86.. wtedy napisałam do stefana smsa z treścią 'nie martwcie się o mnie, ze mną jest wszystko okej, jutro będę w domu, a jeśli mnie nie będzie to nie szukajcie mnie, bo możecie zginąć.' -moi bracia nie przyjdą, powiedziałam. -zobaczymy, odpowiedział. -wiesz co? nie wiem dlaczego chciałam, abyś mnie przemienił. mogłeś mnie od razu zabić. przecież nie zakochałeś się we mnie od pierwszego wejrzenia, powiedziałam. -prawda, gdy cię pierwszy raz zobaczyłem, spytałem się ciebie o chodzenie, a ty się zgodziłaś. wtedy tobą manipulowałem, kosztowałem twojej krwi, ale potem zrozumiałem, że tak na prawdę cię kocham i że bardzo mi na tobie zależy, odpowiedział tyler. -i wtedy wmówiłeś mi, że chcę być wampirem i mnie przemieniłeś? spytałam. -tak, odrzekł. -normalnie zajebiście, powiedziałam wkurzona. -przepraszam, rzekł. -za późno na przeprosiny, mogłeś mnie nie przemieniać i mną nie manipulować, może wtedy bym była szczęśliwsza, gdybyś był ze mną bardziej szczery, odpowiedziałam.
|
|
 |
|
CZ.85.. kiedy damon poszedł na dół, ja wyszłam z domu przez okno, gdyż musiałam za wszelką cenę pożywić się jakimś człowiekiem. poszłam do lasu, bo myślałam, że będą tam jacyś ludzie o tej porze. myliłam się. kiedy chciałam już wracać, spotkałam dwóch ludzi, lecz to nie byli ludzie, lecz wampiry. gdy podeszli do mnie wstrzyknęli mi werbenę w organizm, aby mnie osłabić. obudziłam się dopiero w jakieś piwnicy. nie wiedziałam kto, ale gdy mój były chłopak tyler przyszedł, wiedziałam o co chodzi.
-dlaczego mnie tu zamknąłeś? spytałam. -bo nie chcę, abyś mi przeszkadzała jak będę zabijał twoich braci, a potem będziemy żyli razem długo i szczęśliwie, odpowiedział. -że co? wypuść mnie! nie wrócę do ciebie i zrozum to w końcu! a jeśli zabijesz damona i stefana to pożałujesz tego, zobaczysz, odrzekłam. tyler, wcale się nie przestraszył, bo wiedział, że jeżeli mnie nie wypuści to on, sam będzie bezpieczny.
|
|
 |
|
Hip hop to moja jebana fobia.
|
|
 |
|
taka była nasza przyszłość - nic niewarta.
|
|
 |
|
miałeś rację. nie byliśmy dla siebie przeznaczeni.
|
|
 |
|
Poznajemy ludzi, i nikt nas nie wzrusza. Aż w końcu pojawia się ta jedna osoba. I odmienia nasze życie. Bezpowrotnie.
|
|
|
|