 |
|
mów, mów. ja będę udawała że Cię słucham.
|
|
 |
|
Na świecie jest 5 oceanów. Atlantyk, Pacyfik i.... rety, reszty nie znam.
|
|
 |
|
czemu tak na mnie patrzysz?' zapytał ją. 'bo widzisz, kocham patrzeć na swoje odbicie w Twoich oczach, wtedy czuje się, jakbym była Twoja, należała do Ciebie, że masz mnie w swoich oczach, wiem, to głupie, ale tak uwielbiam patrzeć w te oczy.' odpowiedziała i raptownie odwróciła wzrok. 'patrz, patrz, ja mam tak samo, gdy patrzę w Twoje.' nachylił się i pocałował ją delikatnie..
|
|
 |
|
Uwielbiała muzykę, była jej całym życiem, a jej ulubieńcem było pianino. Godzinami potrafiła grać i komponować. Niedługo przed jej urodzinami jej mama zaczęła chorować. Dziewczyna bardzo się denerwowała, nie mogła się skupić na nauce, na muzyce, na niczym. Stan mamy pogorszył się, był krytyczny. Córka dzielnie czuwała przy niej dniami i nocami. Modliła się skrycie o to, by Bóg nie zabierał jej mamy, by zostawił ją jeszcze, żeby była. Jednak On podjął inną decyzję. Zmarła w nocy, w przeddzień urodzin córki. To był dla niej cios. Nie doczekała jej 18 urodzin, tych najpiękniejszych. Dziewczyna nie potrafiła się z tym pogodzić. Wróciła do domu i od razu zabrała się do pisania utworu, z dedykacją dla swojej jedynej mamy. W dniu pogrzebu usiadła przy pianinie i przy wszystkich zgromadzonych zagrała go. Nie płakała. Melodia grana przez nią była wystarczająco bolesna, wyrażała wszystkie emocje, których nie oddadzą nawet szczere łzy. Cierpiała, lecz swój ból ukryła w klawiszach pianina.
|
|
 |
|
Wypluwam krew otwartą raną w moim sercu. / Pezet
|
|
 |
|
Ciemno, duszno, nie mam czym oddychać. wróć, proszę.
|
|
 |
|
Wiesz kim jestem? Jestem ucieleśnieniem Twoich najskrytszych marzeń, tylko Ty jeszcze o tym nie wiesz.
|
|
 |
|
Udawaj że mnie nie ma, ja udam że nie ma Ciebie.
|
|
 |
|
Za karę po lekcjach, zostają tylko spoko ziomki, czaisz ?
|
|
 |
|
Pamiętasz te dni, kiedy razem chodziliśmy na swój koniec świata, na naszą polanę, pamiętasz, jak wtedy Twoje usta zatapiały się w moich wargach, pamiętasz, jak tak cudownie pieściłeś moje ciało i dotykałeś włosów, pamiętasz, jak przez Twoje usta ulatywały piękne wyznania, miłości, takiej do końca życia? Pamiętasz to wszystko? Powiedz mi, co się z nami stało? Dlaczego zapomnieliśmy o sobie? Dlaczego tak szybko staliśmy się sobie obcy? Czy coś mi umknęło, gdzie popełniłam błąd? Daj mi szansę, spróbujmy jeszcze raz. Pójdźmy znów razem na koniec świata, odkryjmy siebie na nowo i znów daj mi powód tego nieokiełznanego uśmiechu. Proszę.
|
|
 |
|
Stali w parku, oboje. Niedługo już miało ich nie być, mieli być osobno. Dziewczyna postanowiła się z nim rozstać, nie chciała dłużej tego ciągnąć. Kiedy mu to powiedziała prosto w twarz, on wpatrywał się w nią i nawet nie drgnął. ' na co czekasz? ' zapytała go po cichu. ' czekam, aż mnie uszczypniesz, powiesz, że to nieprawda, że to głupi żart, powiesz, że mamy prima aprilis, i chciałaś mi zrobić psikusa. Powiedz, że tak jest. Powiedz mi, że żartujesz. Proszę.' z jego oczu wypłynęły słone łzy. Nigdy nie przypuszczała, że doprowadzi chłopaka do płaczu, ale już postanowiła, mogła być zimną suką, ale wolała być taka i wolna, szczęśliwa, niż uległa i zakłamana, nieszczęśliwa w tym związku. ' wybacz, ja już dłużej nie mogę. ' powiedziała odwracając się do niego plecami. Próbował ją złapać za ramię, przytrzymać, ale ona się wyrwała i poszła dalej, przed siebie. On stał wciąż w miejscu, patrzył jak odchodzi jego życie, szczęście, wszystko co miał. Płakał, ale musiał być twardy. Musiał.
|
|
|
|