 |
|
możesz krzyczeć , klnąć , walić pięścią w ścianę czy stół - ale wyduś to w końcu z siebie i
powiedz co czujesz , bo nie wiem na czym stoję
|
|
 |
|
Minęło pół roku nauczyłam się spokojnie oddychać, wcześniej zasypiać, normalnie funkcjonować.
Czasami tylko spotykam Ciebie i wtedy uczę się tego wszystkiego od nowa
|
|
 |
|
Rozrywam pustynie chwil, by znaleźć ziarno szczęścia.
|
|
 |
|
A od tamtego dnia, moje życie polega tylko na wdechu i wydechu.
|
|
 |
|
W Twoich oczach nadal widzę Jego oczy. Identyczny uśmiech i ten śmiech, który unosił się zawsze na całej klatce schodowej. Jesteś taki jak Twój brat. Uparty, nie potrafisz zachowywać powagi. Jesteś wierny i nigdy nie odwrócisz się od swoich ziomków - tego jestem pewien. Dziś mijam Cie znów na ulicy. Twój głos jest przesiąknięty bólem i tęsknotą. Jesteś chudszy niż zawsze. Olewasz treningi, a gdzieś po cichu w swoim pokoju zapijasz się i upalasz więcej niż zawsze. Masz dopiero osiemnaście lat, a już na własne życzenie psujesz sobie życie. Podaje Ci pomocą dłoń, bo przecież obiecywałem Twojemu Bratu, że nigdy Cię nie zostawię samego. Nie martwisz się o siebie, a o innych. Przez łzy mówisz mi, że Ci go brakuje i że sobie nie radzisz. Tak doskonale Cie rozumiem, to co czujesz. Nie potrafię Ci pomóc, a chciałbym. Podajesz mi dłoń na pożegnanie, a ja mam wrażenie jakbym żegnał się z Twoim bratem raz kolejny. Odwracam się by jeszcze raz spojrzeć jak się oddalasz. Identyczny chód. | dearmad
|
|
 |
|
Chcę ułożyć sobie w końcu sens Twojego odejścia. Zaczyna mi brakować palców by pokazać ile miesięcy temu był ten cholerny dzień, w którym pożegnałeś się ze światem. Liczyłem dni, tygodnie mija teraz kolejny etap ale boje się kolejnego. Jak to będzie liczyć lata? Przychodzę nadal prawie do Ciebie codziennie - na cmentarz, na Twój grób by to wszystko zrozumieć. Nie potrafię i nadal zachowuję się jak rozpieszczony dzieciak, który nie dostał zabawki. Krzyczę przez łzy - sam gdzieś po środku ruin za miastem. Magiczne miejsce? Nie. Miejsce straszne szczególnie nocą. Idealnie opisuje mój stan i etapy, które przechodzę. To miejsce, ten budynek też kiedyś był inny niż teraz. Z biegiem czasu, po tych wszystkich wydarzeniach mimo woli zmienia się. Zatraca swoje piękno i odchodzi w zapomnienie. | dearmad
|
|
 |
|
Nie obiecam Tobie domu, basenu, gadżetów fury, bo Ty mi nie możesz obiecać, że mnie nie rzucisz. --- Primore Cru
|
|
 |
|
Daje sobie spokój, mija tydzień, miesiąc,
powoli wszystko wraca do rzeczywistości,
a potem On się odzywa i od nowa jebie mi cały świat.
|
|
 |
|
- Palisz?
- Tak.
- Ile paczek dziennie?
- Trzy.
- Ile kosztuje jedna?
- 12 zł
- Od dawna palisz?
- Od 20 lat.
- Uśredniając wydajesz 36 zł dziennie na papierosy, co daje 13140 zł rocznie. W ciągu ostatnich 20 lat wypaliłeś 262 800 zł. Nawet biorąc pod uwagę fakt, że kiedyś papierosy były tańsze, nie uwzględniamy przecież kosztów inflacji, itp. Możemy więc założyć, że to faktycznie przybliżone wydatki?
- Zgadza się.
- Czy wiesz, że gdybyś odkładał te pieniądze w banku na oprocentowanym rachunku oszczędnościowym mógłbyś kupić sobie za to nowiutkie Porsche?
- A Ty palisz?
- Nie.
- To gdzie twoje Porsche?
|
|
 |
|
I macie wszyscy rację.Boli mnie to co się stało-boli mnie,że brat okazał się największym katem w trudnej chwili.Nie czuję nic jak go mijam na ulicy bo to tylko ból,a On nas umacnia.Widzę inne barwy na jego szyi i piękną blondynkę u boku ale zaciskam tylko pięści w kieszeniach.Zmienił się tak bardzo.Zmieniła go wyprowadzka,inne osiedle-inne życie.Mogę jedynie teraz tylko sobą gardzić,że go nie zatrzymałem ale nie potrafiłem.Sam wybrał drogę dla siebie najlepszą.Chociaż teraz doskonale wiem,że dzieli nas tak wiele gdzieś tam w zakątku mojego serca nadal jest On.Te wspomnienia mnie bolą.Jedyny romans,który mi pozostał to ten z Mary.Ona śmieje mi się w twarz bo widzi na jakie dno mnie sprowadziła.Przecież pierwszy raz poznałem ją właśnie z nim.To On mi ją przedstawił i pozwolił dotknąć.Rozkochał mnie w niej ale On odszedł-Ona została.Jestem wrakiem człowieka,który nie ma uczuć.On uczył mnie jak być twardym i to On zadawał mi najmocniejsze ciosy na treningach bym teraz mógł wygrać.| dearmad
|
|
 |
|
Nie poznaje siebie - wiem, że powtarzam to kolejny raz ale jak nazwać ten stan inaczej? Nie da się. Znów mogę ją dotknąć. Zrobić z nią co chce i spełnić swoje pragnienia. Jednak coś mi nie pozwala. Oddalam się kilka kroków w tył - od niej by nie mogła złapać mojej dłoni tak, jak robiła to zawsze. W jej oczach widzę brak zrozumienia i tysiące pytań. - Dawid? - jej głos drży, zaczyna zdawać sobie sprawę, że nie jestem już na każde jej zawołanie. - Dawid, cholera. - powtarza się, a ja? Milczę wpatrując się w nią. Wypowiada kolejne słowa w moim kierunku. Nie słyszę ich - moje myśli składają jakieś sensowne zdanie, nie wychodzi mi to. Wychodzę z jej mieszkania - już nie wybiega za mną i nie krzyczy bym został z nią. Moje myśli, moje serce opanowała inna. Cała definicja szczęścia składa się teraz z kilku liter jej imienia. Czy ja zakochuję się na nowo? We mnie tych uczuć nie ma już dawno. Zakopałem je gdzieś w lesie.. daleko, za miastem wraz z nadzieją i wiarą w lepsze jutro. | dearmad
|
|
|
|