 |
|
Bo może znaczysz dla mnie więcej niż sam wiesz. Bo może pragnę Cię bardziej, niż ktokolwiek kiedyś Cię pragnął.
|
|
 |
|
Do kieszeni chowam najwspanialsze chwile, aby móc kiedyś wyciągnąć je wszystkie i śmiało powiedzieć 'czasami bywałam szczęśliwa'.
|
|
 |
|
Nawet nie wiesz jak tęsknię.
|
|
 |
|
I mimo, że czas leczy rany, to nigdy nie wypełni pustki w sercu po zaufaniu, jakim kogoś darzyłaś.
|
|
 |
|
Nie czuj przykrości z powodu kogoś, kto dał sobie z Tobą spokój. To jemu powinno być przykro, bo olał kogoś na kogo mógł liczyć w każdej sytuacji.
|
|
 |
|
Była samotna, ponieważ miłość jest jednym z tych uczuć, których nie można kontrolować. Kochała już kiedyś i była kochana, posmakowała, co to marzenia, chodzenie z głową w chmurach, radosna lekkość bytu. Doświadczyła również bólu utraty uczuć, wypalenia. Od tamtej pory postanowiła zamknąć serce na miłość, by nie tracić panowania nad swoimi uczuciami.
|
|
 |
|
I możesz go nie kochać, mieć kompletnie gdzieś co się z nim dzieję. Z kim się teraz zadaję i czy ma dziewczynę. Możesz mieć wyjebane na całą jego egzystencję, ale mijając go na ulicy i tak odwrócisz głowę. Choćby nie wiem co nie zdołasz nie spojrzeć w te brązowe oczy, bo w końcu kiedyś były dla Ciebie całym światem.
|
|
 |
|
To, że ktoś odszedł, to, że ktoś się nie odzywa, to, że ktoś stwarza szereg skrajnych zachowań nie znaczy, że nie kocha. Nie znaczy, że mu nie zależy. Nie znaczy, że nie tęskni. Nie znaczy, że ma wyjebane. Wiecie dlaczego? Bo uczucia nie mają daty ważności.
|
|
 |
|
Chciałabym aby wiedział, że każdego dnia tęsknie tylko za nim, tak silnie, ukrywając pod wymuszonym uśmiechem cały ten cholerny ból, który tak naprawdę za każdym razem przygniata na glebę. Żeby wiedział, jak bardzo brakuje mi jego głosu, uśmiechu, każdego z gestów i słów, żeby w końcu uwierzył w to co czuję, uświadomił sobie, że dla mnie jest wszystkim, jest jak tlen, bez którego istnienie nie miałoby sensu.
|
|
 |
|
I co mam ci powiedzieć, co? Że za każdym razem gdy pojawia się godzina typu 14.14, 23.23 myśle twoje nazwisko? Że, gdy jadę autobusem na spotkanie, mniej więcej w połowie drogi, zaczyna mi się robić niedobrze z nerwów, że gdy widzę, jak na mnie czekasz, to od razu się uśmiecham, że lubię o tobie myśleć, że mi zależy? Tak kurwa, zależy mi cholernie.
|
|
 |
|
stare rany zaczynają znowu krwawić.
|
|
 |
|
Krew zaczyna szybciej płynąć, serce łopocze, pocisz się, zatapiasz swoje usta w moich, dotykasz mnie, kawałek po kawałeczku uczysz się mojego ciała na pamięć, bierzesz wdech, patrzysz na mnie, prześwietlasz mnie wzrokiem, wypuszczasz powietrze ze świstem, pogłębiasz pocałunek, każdy Twój ruch z sekundy na sekundę staję się śmielszy, dzikszy, rozbierasz mnie, rozpinasz stanik, ściągasz spodnie, kochamy się. Po wszystkim odpalasz nerwowo papierosa, wciąż nie mogąc uspokoić oddechu. Patrzysz na mnie, uśmiechasz się, wyrzucasz niedopałek, całujesz mnie namiętnie, wychodzisz i już nie wracasz, nigdy.
|
|
|
|