 |
|
Wiem,że nie raz będzie wam ciężko i mimo iż nie jesteście jeszcze razem to ja wiem,że kiedyś się rozstaniecie,ale wiem też,że to z nim będziesz siedzieć w bujanym fotelu,to właśnie jemu uszyjesz szalik i skarpetki na drutach,urodzisz dziecko i będziesz jeździć na cudowne wakacje.
|
|
 |
|
-Nie jestem twoją żoną ani dziewczyną. Mogę płacić za siebie...-Hmm najpierw możesz być dziewczyną,potem narzeczoną i w końcu żoną. I tak będę płacił. -obrażę się.
-nie wymyślaj. Nie płace Ci przecież za mieszkanie,nie kupiłem Ci samolotu. To nic wielkiego.-przewrócił oczami. -Samolot? hmmm,myślisz że mógłbyś mi go kupić?-uśmiechnęłam się pokazując rząd białych zębów -a wracając do tej żony. Jak będziemy małżeństwem to podpiszemy intercyzę.-Oszalałaś? -Z małżeństwem? -Nie,to akurat mam w planach-uśmiechnął się -ale ta intercyza? Ty się chyba źle dziś czujesz-Obiecasz mi coś? -Nie obiecam Ci,że nie będę za Ciebie płacił!
|
|
 |
|
Kiedy usłyszała dźwięk telefonu,natychmiast zerwała się z łóżka i podbiegła do niego.
Kiedy odebrała,odchyliła na chwilę słuchawkę by powiedzieć mi tylko ,,To On''.
-Nie ma mnie!-zakryłam się poduszką
-Mówi,że jej nie ma.
Po chwili znowu zwróciła się do mnie.
-Mówi,że możesz mieć nawet różowe włosy i tak będzie Cię kochał.
|
|
 |
|
-Masz kogoś?-nie,mam dziecko ten fakt odpycha a Ty masz kogoś?-popatrzyła udając mało zainteresowaną,jednak na odpowiedź czekała jak na szpilkach-nie,dzieci też niestety nie mam,ale posiadam psa.
|
|
 |
|
-Otwierasz kawiarnię?-zaśmiała się wchodząc do jadalni i spoglądając na chłopaka w koszuli przy świecach. -Co się dzieje? Ej..dlaczego klękasz?-Wtedy zaczęła panikować. Wydaje mi się,że gdyby się domyśliła to zapewne cieszyła by się od samego wejścia.-Walę prosto z mostu...nie jestem najlepszym poetą. -Wstań z tej podłogi-Zajęczała widząc jak wyciąga czarne pudełeczko z kieszeni -Wyjdziesz za mnie?-Patrzył na nią tymi zielonymi oczami,które w tej chwili były wypełnione nadzieją.
|
|
 |
|
Uśmiechasz się, żeby zamaskować ten ból w sercu i śmiejesz się żeby zataić te łzy w twoich oczach. I może przeciętny widz by się na to nabrał. Ale nie ja. Ja wiem, że w środku wszystko eksploduje, rozpada się. I wiem, że to boli.
|
|
 |
|
-Czasem jest trudno kogoś kochać ponieważ się boimy, że go stracimy.
Pokręciłam głową, a końcem rękawa otarłam łzy, które ciągle napływały.
-To nie tak. Dla niego to nie było i nigdy nie będzie prawdziwe, rozumiesz? To gra. On czeka tylko na to żebym straciła dla niego głowę by potem po prostu mnie zostawić ze złamanym sercem i skazać na cierpienie.
-Więc może zachowaj swoje serce dla kogoś kto na tę miłość zasługuję?
-Nie da się zapomnieć kogoś kto dał ci tyle do zapamiętania.
-Jednak twój świat byłby lepszy bez niego.
-Ale wtedy to nie byłby już mój świat. Tak właściwie to mój świat jest wszędzie tam, gdzie ja jestem z nim.
|
|
 |
|
Chciałabym się w końcu z Nim zobaczyć. Porozmawiać, pośmiać się, cokolwiek. Możemy nawet bezczynnie siedzieć i gapić się na siebie nawzajem. Ale byleby z Nim. Nikim innym. Mam wrażenie, że jesteśmy osobno już kilka lat, a przecież jeszcze niedawno się widzieliśmy. Przeżywam tak zwaną „tęsknotę za chłopakiem” i dziwnie się z tym czuję. Ale przynajmniej mam pewność, że mi na Nim zależy.
|
|
 |
|
Siedziałam na ławce w parku gdy nagle usiadła obok mnie mała dziewczynka. Spojrzała na mnie ze łzami w oczch mówiąc 'powiedział, że już mnie nie kocha, rozumiesz?' przytaknęłam. Powiedziała, że ma wyjebane. Zapytałam czy wie co to znaczy. Po chwili zastanowienia odpowiedziała pewna siebie 'tak. Mimo, że nadal go kocham i mi na nim zależy będę udawała, że już mam go gdzieś i wcale nie jest mi smutno' po czym wybuchła płaczem. 'wiesz.. To chyba jest dla mnie jednak trochę za trudne' wyszeptala. Objełam ją i odpowiedziałam jakby do nieba 'dla każdego jest za trudne'
|
|
 |
|
kiedy byłam mała zawsze oglądając titanica pytałam czemu ona się po niego wraca, czego chce umrzeć. teraz nie pytam bo wiem, że zrobiłabym tak samo dla miłości, bo już wiem co to jest miłość.
|
|
 |
|
moje serce jest jak ocean, pełne tajemnic.
|
|
|
|